Miewam czasem taki konkretny gatunek snów przygodowych - hermetyczne społeczeństwo, karmione propagandą, w którym grupka osób zaczyna myśleć poza pudełkiem i znajduje sposób, żeby się z niego wydostać. Dzisiaj wyklarował mi się bardzo spójny choć cudaczny sen w tym klimacie, trochę na kształt "Paradyzji" Zajdla.
W pewnym miejscu, rozległym piętrze na kształt opuszczonej galerii, przebywała grupa kilkudziesięciu studentów. Wszyscy z nich, bardzo podobni z wyglądu i zachowania, ubrani w jednakowe białe stroje, snuli się pomiędzy witrynami sklepowymi w labiryncie słupków i taśm. Całość była skąpana w półmroku, podświetlana jedynie oślepiającymi witrynami i jednolitym, wątłym światłem paneli sufitowych o sterylnym niebiesko-fioletowym odcieniu.
Witryny oferowały miejsca rozrywki w postaci magazynów skrupulatnie wyselekcjonowanych gier, literatury i muzyki. Oprócz tego funkcjonowały też jadłodajnia i sypialnia oraz parę innych pomieszczeń, których przeznaczenia nie poznałem.
Nad wszystkim czuwał sztab kilku osób, na czele którego stał prawdopodobnie kapelusznik, podobny do tego z filmowej adaptacji Alicji w Krainie Czarów, tyle że o bardziej stonowanym, współczesnym wyglądzie. Utrzymywali wszystkich w zasięgu wzroku, nadzorując każdy ich ruch i słowa. W razie wyjścia poza ustalony schemat interweniowali w bardzo łagodny sposób, delikatnie zwracając uwagę na niepoprawność popełnionego czynu.
W tym śnie byłem głównie uważnym obserwatorem, pozostawałem transparenty wobec akcji. Próbowałem zrozumieć motywy działań różnych osób, zwłaszcza tych stojących u władzy. Fascynowała mnie tajemniczość tego miejsca. Twarz kapelusznika była nieprzenikniona, jakby pozbawiona mimiki, a mimo to wciąż łudząco ludzka. Zdumiewał mnie absolutny brak konfliktów. Nikt na nic nie narzekał, rozrywki i zajęć było pod dostatkiem, każde prośby były wysłuchiwane i respektowane. Wszystko działo się tu i teraz, przeszłość i przyszłość wydawały się być tematem tabu, jak i to czy istnieje coś poza tym miejscem. Przestrzeń była wprawdzie otwarta, trudno było uwierzyć, że nikt nie zastanawiał się nad tym, co znajduje się parę metrów dalej, na końcu korytarza, za kolejną ścianą czy piętrze. Widocznie mrok otaczający tą świetlistą bańkę odpychał od siebie każdego, kto postanowił wybiec za daleko myślami.
Sen pokazał mi jednak drugą stronę tego świata. To, co z pozoru było zwykłymi rozmowami, okazało się wyśrubowanym kodem, który należało rozumieć między wierszami. Prawdziwe znaczenie było uściślane niewerbalnymi gestami, omijając w ten sposób wszechobecną cenzurę. Faktyczna wiedza spłynęła na mnie w jednym momencie, dając mi pełny obraz sytuacji. Trzech studentów wyłamało się ze schematu, zyskali wystarczającą dużo informacji o otoczeniu, żeby podjąć próbę ucieczki. To oni mieli zapoczątkować działania z zewnątrz w celu uwolnienia pozostałych.
W konkretny "dzień", o wyznaczonej godzinie nastąpiła realizacja planu - któryś ze studentów przykuł uwagę obserwatorów, pozostając martwy punkt, do którego udali się uciekinierzy. W ciągu paru sekund wepchnęli się do szybu wentylacyjnego przez nadgryzioną metalową ścianę. Wspinaczka zaprowadziła ich poziom wyżej - zapuszczony, podziemny basen wskazywał na halę sportową. Przy brzegu spacerowało paru nadzorców z kapelusznikiem na czele. Bohaterowie znaleźli obejście pomiędzy rurami i bocznymi przejściami. W końcu dotarli do drzwi.
Pierwsze wyjście z mroku było oszałamiające, ale zdecydowanie brnęli przed siebie. Nie mieli wprawdzie czasu na rozmyślania - każdy przebyty metr oddalał zagrożenie, wypełniając ich determinacją i poczuciem wolności. Budynek mieścił się na placu, przypominało to jakąś zamkniętą jednostkę edukacyjną. Nikt nie zwracał na nich uwagi, traktując ich jak innych studentów, którzy w tym czasie przechadzali się po dziedzińcu, w drodze na następne zajęcia. O co tutaj chodzi? Wszystko, co działo się na dole, wydawało się równie nieprawdziwe jak sen. Jak gdyby wystarczyło się przez ten cały czas obudzić, żeby doświadczyć rzeczywistości.
Sen próbował podchwycić obawy o byciu prześladowanym i powrocie do tego miejsca, ale przerwałem te zapędy. Zbyt często tego typu akcje owocowały w nieustanne poczucie zagrożenia i ucieczkę, chciałem zobaczyć to od innej strony. Jakiś czas po opisywanych wydarzeniach bohaterowie zaczęli odzyskiwać wspomnienia, znaleźli miejsce w nowym świecie i dążyli do ustatkowania. Wciąż jednak pozostały niewyjaśnione kwestie podziemia i niewygodne myśli, mające zapoczątkować walkę o wolność reszty, pozostającej poza świadomością wszystkich, za wyjątkiem trzech osób.