<<================== 30 Lipca ==================>>
Poszedłem spać dosyć wcześnie. Obudziłem się po ok. 5h snu, z nieźle zapamiętanym snem. Zapisałem dużo kluczy snu, kosztem bezsenności...
"Tornado porywające chmury"
Byłem sali z kuzynką, a później dołączyła jeszcze jedna. Siedzieliśmy z boku a z tyłu siedziały matki z ich mały dziećmi. Oglądaliśmy kabaret połączony z konkursem. Początkowo myślałem że oglądam powtórkę kabaretu, ale później skapłem się, że oglądam konkurs, biorę w nim udział razem z kuzynkami i na dodatek jesteśmy jedyni. Przez chwilę martwiłem się czy nie będą do mnie mnieli zarzutów, że jestem jedyny starszy, rodzice przyszli z małymi dziećmi a moje kuzynki też były młodsze. Braliśmy udział w każdej konkurencji jaką przygotowali, choć pamiętam tylko urywek z jednej. Jak leżałem i prowadzący odliczał sekundy, a zdążył odliczyć tylko pierwszy. Myślałem, że miałem słaby czas tak jak kuzynka, ale okazało się że byłem lepszy.
Akcja trochę się zmieniła, mimo że siedziałem w tym samym miejscu nie było już konkursu, ani tej całej publiki. Przyszedł za to mój dziadek i brat. Miałem w rękach płytę z muzyką w dużym cienkim opakowaniu. Jak dziadek przechodził obok to chowałem ją wraz z przezroczystą reklamówką pod sofę, z racji że okładka wskazywała na jakiś zespół metalowy albo hard rockowy, i była czerwona. Dziadka by to nie zadowoliło.
Gdy obok przeszedł brat spytałem go jaki to zespół. Zrozumiał że chodzi o tytuł utworu i trochę z politowaniem wytłumaczył że liczby oddzielone myślnikami oznaczają wykonawców. Zespół ma ich wielu. Po tym zobaczyłem, że nazwa zespołu jest jak byt napisana.
Zmiana akcji. Byłem teraz w swoim starym domu, wraz z rodziną. Przewidywano bardzo silne wiatry daleko od nas. Z początku nie było obaw. Wyszliśmy na balkon, ja miałem ze sobą przygotowane smakowite kanapki na plastikowym talerzyku. Nie zdążyłem wsiąść kęsa, nagle silny wiatr porwał moje kanapki :| Miałem też zabawkowy model białego kabrioletu (miałem taki kiedyś) go też wiatr porwał, to już większa strata.
Wyszliśmy z balkonu, przed nami w oddali na niebie były 2 albo 3 małe chmury. Nagle gwałtownie uniosły się w górę, pomyśleliśmy że jest się czego obawiać, atmosfera stała się groźna.
Byłem teraz u babci. Wszedłem do jakiegoś pokoju i ukryłem chyba jakiegoś miśka pośród innych tak żeby wiatr go nie zabrał :| Wychodząc pomyślałem o rzeczach, które będzie zabrać jak będę musiał nagle wyjechał, myślałem o słuchawkach. Razem z kilkoma osobami wyszliśmy szybko na dwór, kiedy wiatr osłabł. Chciałem uratować ten zabawkowy samochód (pomimo że spadł z balkonu mojego starego domu a nie tutaj), zauważyłem go, podbiegłem i zrobiłem wślizg, żeby zdążyć przed tornadem. Był mało efektowny i tylko zdarłem sobie kolano co wyraźnie czułem. Zastanawiając się nad swoim bezsensem, zapomniałem o tornadzie mogącym w każdej chwili wrócić. Ostrzegł mnie dziadek stojący obok, ale było za późno. Wiatr zaczął mnie unosić, złapałem się belki po czym włożyłem w tą belkę nogę, aby się zablokować, co było trochę bolesne. Obudziłem się jeszcze chwilę czując tą nogę ze snu.
Za oknem coś wydawało dźwięk jakby oddychania przez sen, ale też można by go kojarzyć z wiatrem. Może ten dźwięk wpłynął na taki sen.
Rozbudziłem się zapisując klucze i jeszcze dodatkowo rozbudził mnie katar i wyjście do WC. Ale i tak próbowałem zasnąć. Leżałem, po jakimś czasie wpadłem w 1 półsen, a po 3h leżenia w krótki sen.
Byłem w okolicy mojej szkoły, mocno zmienionej i jakby uproszczonej, plus ograniczone pole widzenia. Czytałem dyskusję na forum w którym to dzieci wypowiadali się kto im czyta do snu. Pamiętam wypowiedź jednego chłopca, który pisał że jego mama zmęczonym głosem daje znać, że nie ma już siły czytać. Pomyślałem, że biorąc pod uwagę ich wiek to ich wypowiedzi są na wysokim pod względem ortografii i składności. Przechodziłem przez pasy, później przez drugie. Na ulicy był dziwny ruch, kiedy jakoś to się uspokoiło, wszedłem na pasy. W moją stronę szło 2 gości, z czego pierwszy był podejrzany. Momentalnie mój wzrok przykuło coś co wyglądało jak pistolet w jego lewej ręce, gdy to zauważył schował go za plecy. Wiedząc co się święci chciałem jak najszybciej go minąć i mieć nadzieję, że nie zrobi czegoś głupiego. Niestety myliłem się. Odwrócił się i zaczął do mnie strzelać. Jego pistolet jednak chyba nie działał, wydawał dziwny dźwięk, ani to strzelanie ani odgłos pustego magazynka. Mimo to w panice zacząłem biec, trochę pokrętnie, mając nadzieję że mnie nie trafi. W głowie jedna myśl "Czy tutaj zginę?".
Tyle się męczyć z zaśnięciem, żeby takie coś wyśnić :| Sen ciekawy, ale krótki, a po tym już i tak nie udało się zasnąć.
Poza tym jestem prawie pewien, że cyrkulacja hormonów odpowiedzialnych za rozbudzenie ma większy niż "jakiś" wpływ na zapamiętywanie snów. Nie ma szans, żebym zapamiętał np. tak sen jak dzisiaj jak idę spać bardzo późno.
<<=========================================>>