14.06.2016
Przebudziłem się o 3:15 po fazie REM, sen był bardzo klarowny i wydawał się bardzo rzeczywisty.
Na początku okazało się, że moi domownicy stracili pracę itp itd. Mieli zaciągnięty wysoki kredyt, postanowiłem więc zarobić kasę i handlowałem bronią, miałem glocka i m1911, chcialem go komuś sprzedać zagłębiając się w podziemia miasta przez problemy życiowe natrafiłem na osobę która skierowała mnie do pewnego miejsca, okazało się, że nie przyszedłem tam sam.
Spotkaliśmy się przed jakimś budynkiem na czymś al'a zawody/ igrzyska śmierci. Starszy facet otworzył drzwi (duże, coś jak wrota) weszło okolo 12 osób, w tym mój kolega z klasy. Facet powiedział nam, że to test i kto go przejdzie będzie nieśmiertelny, najpierw było coś a'ka msza/ liturgia, na której byli wszyscy, oprócz tego starszego faceta, później wszyscy się rodzielili i.. zginęli. zostały 4 osoby- Ja, "Katarina(?)" "Adam" i Martyna (lels) walczyliśmy na holu w mojej szkole

Adam zmarł przez rany postrzałowe. "Katarina" chciała zabić mnie i Martynę więc rzuciłem się na nią z jakąś termoaktywną poduszką, żeby nie mogła wykonać żadnego ruchu, miała coś podobnego do katany i przecięła mi prawie rękę ! :O Smuteczeg, no ale cóż, Martyna też zginęła, bo pare sekund wcześniej nasz wróg przebił jej tętnicę. Nagle zaczęła grać muzyka. Zdjąłem tą poduszkę, i zaprosiłem wroga do tańca, okazało się, że nie jest wcale taka zła i okrutna, tańczyliśmy tak przez pare minut, smialiśmy się i rozmawialiśmy, zawarliśmy sojusz.. Godzina 23:55. Przechodzimy do domu tego faceta i skradamy się, słyszymy krzyki, że ta chwila już nadchodzi, patrzymy przez uchylone drzwi, okazuje się, że chce on użyć jakiejś wody coś ala święconej żeby stać się nie śmiertelnym. Rytuał ten miała wygrać osoba, która przetrwa do końca. Odwróciłem się za siebie a Katariny już nie było. Godzina 23:59 a facet nalewa sobie wodę na głowę (00:00) czekamy na rezultat. Hmm.. wszystko? Przecież on nie był na liturgi, haha! Wchodzę i mówię mu, że to mu nic nie da bo nie spełnia niestety wszystkich wymagań, zmarł w sekundę na moich oczach. Wtedy na niebie z chmur utworzył się napis: UŻYJ WODY. Spoglądam do kielicha, czy coś zostało, nic nie widzę, próbuję coś nalać sobie, ale nic nie czuję, chyba nie ma nawet kropelki (wtedy widok przełączył się na taki, jakbym oglądał sam siebie lejącego, zwolnione tempo, przybliżenie- spada jedna mała kropelka, której nie poczułem) Za chwilę poczułem coś magicznego podobnego do błogostanu, spróbowałem włożyć sobie nóż w rękę, ale złamał się podczas próby przebicia skróry, no cóż.. jestem nieśmiertelny! Schodzę na dół radując się i krzycząc każdemu, że jestem nieśmiertelny, wtedy jakaś grupka osób mówi mi, że to nie prawda, bo jedyną nieśmiertelną osobą na świecie jest Katarina. Nie uwierzyłem im, stała jakieś 100 m dalej na wzgórzu. Podszedłem i wbiłem jej nóż w plecy- złamał się przy próbie. Ona się odwróciła i spytała czy użyłem kielicha. Powiedziałem "SPRAWDZ" strzeliła mi z glocka w głowę, dziwne uczucie kiedy kula odbija ci się od czoła .. Staliśmy się parą no i był dobry seks oczywiście na koniec, przebudziłem się o 3:15 Takie sny to ja lubię

Sen trwał długo, bo był to REM trwający około 45 minut, więc akcja nie działa sie tak szybko jak w moim opisie ;c no cóż, zostają tylko wspomnienia z tego jakże cudnownego marzenia sennego.