<<================== 28 Luty ==================>>
Chciałem powtórzyć sukces ze snem po drzemce. Nie spałem 1 dzień (nie planowane) i popołudniu spałem jakieś 5h. Przy ostatnich pobudkach strasznie chciało mi się pić a nie miałem przy sobie akurat picia i jeszcze kojarzyłem to ze świadomością, więc cierpiałem z przyczyn rzeczywistych i urojonych. Jak w końcu wstałem to nie ogarniałem jeszcze przez długi czas.
Ale stało się to czego się obawiałem. Czas aktywności był za długi (ok. 7h) i sen słabo się spłycił, nie skrócił czasu do pierwszej REM, przypominał normalny a zasnąłem szybko. Może tylko dla tego bo tego się bałem, ale przy fizjologii nie powinno to mieć takiego znaczenia.
Jestem z tatą na czyimś weselu. Panna Młoda otrzymała niekonwencjonalny pierścionek. Gdy otworzyła pudełko znalazła coś w podobie do
tego tylko jednego koloru i krótszego. Gdy odsunęła obręcze znalazła złoty pierścionek. Założyła go razem z obręczami. Skomentowałem ten pomysł mówiąc tacie, że jakby było to mniej luźne to nawet nawet, przyznał mi rację.
"A po dobrym filmie w TVN idę do kościoła..."
Trafiłem do filmu, który chyba z początku miał być filmem romantycznym bo był o parze małżeńskiej, chyba nowożeńcach. Ja byłem tam synem męża, w chyba trochę mniejszym wieku niż jestem teraz.
Chodzi o to, że w którymś momencie mąż zaczął podejrzewać, że jego żona jest albo chora na umyśle, albo po prostu planuje grube spiski. Pamiętam tylko moment kiedy ukradłem, albo upuściła swoje leki i szybko przyniosłem je sennemu ojcu do jakiegoś małego pomieszczenia. Na płaskich białych tabletkach były zapisane 4 liczby, musiał je gdzieś wpisać zanim do nas przyjdzie. Pierwsza próba się nie udała, ale podniosłem z podłogi drugą tabletkę i kod zadziałał.
Następne co pamiętam to znowu wesele. Tyle, że Panna Młoda była sama a wszyscy przybyli na tą uroczystość w swoich małych statkach (samo miejsce również przypominało jacht statku). Panna Młoda miała najbiedniejszy statek, był załadowany białymi pakunkami, może dlatego sprawił takie wrażenie.
Ale Pan Młody przybył. Tutaj role się odwróciły, albo był to inny sen, bo to tutaj Pan Młody był świrnięty. Kiedy stali koło siebie przed wszystkimi oczekiwaliśmy jakiegoś liścia czy coś w tym stylu a zastaliśmy słowa "Kocham Cię", bo okazało się, że Panna Młoda po prostu lubi takich świrów zagrażających światu
I w tym momencie... kamera odleciała do nieba. Na ciemnym nieboskłonie pojawiły się napisy końcowe i do głosu dołączył lektor z TVN-u. Zapowiedział następne filmy w tym film o schizofrenii, którego nazwy nie słyszałem, ale we śnie nie zapamiętałem i tym samym nie pamiętam teraz. Postanowiłem więc spytać Pani obok czy słyszała nazwę filmu, odpowiedziała "Schizofrenia", ale wiedziałem, że tak nazwa nie brzmiała.
Chyba też wtedy zacząłem łapać, że to sen i urzekło mnie nocne niebo. Coś mnie pociągło po ziemi i mogłem chwilę podziwiać ten widok.
Znalazłem się obok kolegi, jakiś gościu chciał wsiąść na rower, ale ja powiedziałem, żeby on wsiadł zamiast niego co zrobił a ja wskoczyłem na wsiadłem na bagażnik. Jedziemy przez na wpół znajome mi tereny i przed nami pojawiły się czarne wilki i jeszcze jakiś ciemny niedźwiedź, na szczęście nas nie zaatakowały. Po chwili znaleźliśmy się przed dość tajemniczym budynkiem przypominającym kościół. Chyba akurat zaczynał się jakiś obrzęd bo wchodzili jacyś ludzie, równie tajemniczy. Z początku baliśmy się tam wejść, wiedząc, że to sen i nasze niekontrolowane skojarzenia mogą nam spłatać figle, ale powiedziałem "spoko, przecież to mój sen". I weszliśmy.
Powitało nas dobrze oświetlone pomieszczenie a na jego środku był stół wypełniony świętymi obrazkami i innymi relikwiami. Przy przyćmionej świadomości wpadłem na pomysł, żeby stanąć przed świętym obrazkiem (przedstawiał Jezusa) i wykonać przed nim akt samogwałtu, żeby zobaczyć jaka będzie reakcja, co też uczyniłem

Nie zdziwili się za specjalnie.
Poszliśmy za ludźmi w czarnych sułtanach. Za szybą spostrzegłem salę wykładową i od tego momentu wiedziałem, że ten budynek w większej części drogą skojarzeń będzie przypominał "kościół" znajomy dla mojej wiary i tak też było. Po drodze dla beki postanowiłem się wkręcić, że znajduję się wśród ezoteryków i otacza mnie energia, starając się ją poczuć. Przez ręce przeszły zielone wyładowania elektryczne.
Cały czas czułem płytkość snu po niepełnej dysocjacji i podejrzewałem, że sen jest płytki. Ale zmysł dotyku dość dobrze działał co jest rzadkością w moich snach, także w LD. Odeszliśmy od tych dziwnych ludzi na zewnątrz. Spodziewałem się jeszcze większego spłycenia dysocjacji, a otrzymałem jej pogłębienie. Odczułem więcej snu, ale nie na długo. Chciałem, żebyśmy przeszli przez mur przed nami, chyba spodziewałem się co tam będzie. Przeskoczyłem go, ale upadłem i to w bardzo niefortunnej pozycji co wyraźnie odczułem... Wróciłem się do kolegi, chwilę po tym się obudziłem. Obudziłem się jak z płytkiego snu, co za tym przemawia. Po obudzeniu byłem lekko spocony.
Ciekawe. Jakby na długo sen utrzymywał się na granicy skrajnej płytkości (o ile objaw spłycenia nie wziął się z przyzwyczajenia) co pozwoliło mi się trzymać na granicy sny o LD całkiem niezłej świadomości jak na sen o LD. W sumie nie wiem czemu się nie uświadomiłem. Może przez projekcje albo ciekawą akcję.
<<==============================================>>