12-02-2015, 03:56
<<================== 11 Luty ==================>>
Obudziłem się po ~ 3h z koszmarnym bólem brzucha. Pół śniłem o pokemonach. Minęło sporo czasu, zanim ogarnąłem, że to nie pół sny nakręcają ból brzucha, a ból brzucha pół sny...Planowałem tego dnia zrobić alternatywne WBTB, śpiąc krótko rano i po długiej aktywności popołudniu WILD'ować. W tym przypadku pobudka była przymusowa, więc chociaż tyle z tego złego.
Czekałem na apogeum senności, ale nie nadeszło. Kiedy ból się uspokoił przystąpiłem do WILD'a. Ale senność była mniejsza niż się spodziewałem, położyłem się na boku, żeby poczekać aż wzrośnie i zasnąłem.
I po raz kolejny byłem przekonany, że udał mi się pełny WILD. Ale po obudzeniu ogarnąłem, że to był sen o WILD. I to dopiero gdzieś w połowie snu. Tym razem motywem, który przerzucał mnie do snu było wyobrażanie sobie jak spadam z wodospadu.
W tym LD skupiałem się na poprawie jakości, głównie przez komendy (zapomniałem o ADA), ale cały czułem nie pełną dysocjację. W dodatku było ciemno. Na jeden moment, rozjaśniło się i kolory nabrały mocy i światłą, aż odblaskowe jak w odpicowanej grze.
Były 3 albo 4 FA, w których uświadamiałem się po krótkiej nieświadomej fabule. Przypomniałem sobie jak Incestus wspominał o poprawie jakości przez FA, ale nie czułem tej poprawy, najwyżej minimalną.
Natomiast lot w tym śnie był od jego rozpoczęcia bardzo szybki (jak na mnie), ale po chwili przede mną pojawiała się ściana jakby z klocków, na całej szerokości i wysokości, no i tyle z latania...
Z innego snu. Pamiętałem to lepiej, ale oczywiście zapomniałem.
Byłem w jakimś domu. Dostałem pozwolenie od kogoś na oglądanie telewizji. Wstukałem pewny kanał i zobaczyłem zaśnieżony obraz, za którymś coś było. Uznałem, że kanał jest zablokowany, ale to coś musi być. Poszedłem do innego domu, zrobiłem to samo i... zobaczyłem w telewizorze strasznych obcych. Ci sami chwilę po tym weszli do domu, chyba uciekłem.
<<==============================================>>
let's worship cats






