31-12-2014, 18:48
<<================== 31 Grudzień ==================>>
"Grand polish theft auto" W końcówce snu mocno wzrosła świadomość, była na granicy snu uważnego. Miałem polecieć z sennym znajomym do jakichś dziadków nad Bałtykiem.
Jesteśmy zawieszeni w powietrzu nad osiedlem, które kojarzyło mi się z osiedlem polskim. Myślę "Bałtyk - więc to chyba mój kraj - Polska!". Ale to nie było takie oczywiste, jakbym wątpił. Rozglądając się na piękny i wyraźny krajobraz lekkiego miasta. Po prawej bloki a przede mną parking z białymi garażami (trochę jak jedne osiedle ze starego miasta) oraz gdzie nie gdzie puste tereny. Spytałem siebie "Czy to sen? To pewnie sen", ale nie miałem za bardzo ochoty się uświadamiać, zaraz by mnie wywaliło i tyle z tego zwiedzania
Zawieszony w powietrzu nagle upadłem w dół....do wody... Ten mały szok wystarczył, żeby zresetować moje myśli. Wypłynąłem i wróciłem do fabuły. Podleciałem z projekcją na ten parking i ukradliśmy motocykle. Właściciele rzucili się na nas, ale udało się nam w porę odjechać. Chciałem nabrać prędkości, pomyślałem o biegach, których nie mogłem zmienić. Ale pomyślałem sobie, że jeśli to/jeśli byłby to(już nie pamiętam) sen to nie potrzebuje biegów, żeby przyśpieszyć (taką radę dawałem wczoraj na forum) i udało się nabrać prędkości bez tego.Przed nami most zaczynający się od niskiej wręcz prowizorycznej blokady rozciągniętej na całą szerokość drogi. Bez problemu przejechaliśmy poboczem gdzie była luka. Pędziliśmy przed siebie i nagle wjechał prosto w nas żółty Lamborghini ale gładko po nim przejechaliśmy jednak utraciliśmy prędkość a akurat wybiegł do nas policjant. Uciekaliśmy na nogach, złapał nas ale się urwaliśmy. Przebiegliśmy jakoś na drugą stronę ulicy już miałem wzlatywać (w sumie nie byłem pewny, że to się uda), ale glina złapała projekcje przez siatkę i wróciłem się po czym się obudziłem.
<<================================================>>
let's worship cats





