Cytat:Czyli szybko wpadałem w REM ? Jak potraktować WBTB w takim przypadku, gdzie takich drzemek było już kilka?
Cytat:Przedostatnia faza REM - co najmniej dwie fazy REM + dodatkowe, jak najbardziej możliwe, że z mikroprzebudzeniami. W sumie dużo drzemek z osobnymi snami sie więc zmieści.
Muszę przyznać, że nie do końca zrozumiałem, nie widzę odpowiedzi na moje pytania.
<<================== 16 Październik ==================>>
Sen po 2,5h albo mniej snu.
Nieznane miejsce. Przyszły do mnie jakieś dzieciaki, było ich trzech. Zadawały pytania, głównie o jakąś osobę. Trochę się przekrzykiwały, więc powiedziałem, że daje im 2 minuty na pytania. Zadziałało sprawnie. Pierwsza osoba spytała mnie o jakąś koleżankę, chyba adres. Powiedziałem, że wiem jedynie tyle, że w jakiejś aplikacji, której nazwy we śnie zapomniałem, ma taki nick. Druga osoba nie mogła zebrać słów, więc straciła szansę na zadanie mi pytania.
Po tym rozbił mi się jakiś przestarzały telefon, wypadła klawiatura. Tata powiedział, żebym go nie ruszał bo się bardziej rozleci. Nie posłuchałem, schowałem telefon do jednej z doczepionych mi kieszeni, później nie wiedziałem, w której jest.
Motyw z Dragonball i chyba coś z LD. Po lokacji biegał Frieza jak kot. Pozwoliłem mu się na mnie rzucić, podejrzewałem że jest słaby. Odczułem jego pazury, szybko złapałem go i zmiażdżyłem.
Po tym okoliczności wymusiły jakieś 20 minut WBTB. Lekka bezsenność. Nie wiem czy było to po śnie czy przed snem, ale udał się DEILD. Trwał długo. Po czasie zacząłem się obracać, przyśpieszyłem to i...
Otworzyłem oczy w moim sennym pokoju. Wyskoczyłem przez okno. Trochę walki z niestabilnością. Po krótkim czasie wpadłem w scenkę. Para seniorów położona była na karuzeli. Obok niej stała jakaś babcia. W tle słychać było głos lektora. Karuzela kręciła się i po kilku obrotach napotkała opór przez kolizję ciał. Lektor powiedział chyba, że ktoś umarł, na to babcia ze złością krzyknęła, że ten ktoś umarł 4 dni albo ciągle żyje (nie pamiętam). Głos był na tyle przerażający,
że mnie ocudził. Okazało się, że byłem obok. Nie patrzyłem w stronę tej babci, chciałem jak najszybciej stamtąd iść.
Znalazłem się w jakiejś galerii. Trochę latałem, próbowałem magii lodu. Coś wyszło, ale efekt nie był zadowalający. Zabawę psuł mi co jakiś czas pojawiający się dziadek z karuzeli, bardzo wrogo do mnie nastawiony. Zresztą ja podobnie. Gdy go widziałem chciałem pozbyć się go jak najszybciej siłą. Przy jednym albo więcej spotkaniu, projekcja miała dodatkowe pary rąk. Raz zeskoczyliśmy z piętra, wylądowałem na nim, ale żałowałem, że nie przywołałem przed tym noża. Pod koniec próbowałem poprawić jakość, czułem się jak za ekranem. Szczególnie irytował mnie dźwięk. W tle słyszałem a później widziałem busa a po tym zauważyłem, że trzymam przy uchu telefon, który co chwilę dzwonił. Skupianie na dźwięku nie pomogło.
Obudziłem się, próbowałem jeszcze wrócić do snu, po czym spojrzałem na zegarek - 9:30.
Obudziłem się, spojrzałem na zegarek - kilkanaście po 9.
Z dalszego snu.
Zabawny motyw. Byłem w pewnej rodzinie. Coś mi świtało, że to inny wymiar. Jakiś nieznany, mały skromny domek. Rodzinę co krótki okres czasu, odwiedzał.. Jezus Chrystus ._. I podmuchami wiatru.. sprzątał. Raz jego podmuchy pogubiły jakieś klocki. Otworzył wtedy jakieś menu, i wybrał jedną z mocy. W domu pojawiły się projekcje statków a ta moc pozwoliła widzieć zagubione elementy. Tym sposobem Pomazaniec wciągnął wszystkie elementy ._.
<<=========================================>>