<<================== 5 Maja ===================>>
Długi sen, sen o LD, bardzo realne sny, krotki plytki LD.
Ze snu o LD pamiętam tylko tyle, że dział się w abstrakcyjnym ciemnym klimacie. Po obudzeniu przypomniałem sobie jak ktoś pisał, że budzi się z LD żeby lepiej pomyśleć nad planem i wraca. Leżałem bez ruchu, po czasie zrobiłem ERWILD'a, wibracje ale nie wróciłem do snu. Nie wiem czy to nie był dalej sen.
Ten bardzo realny sen rozłożył się na dwie fazy. W skrócie robiłem prezentację i uczyłem się na lekcję polskiego, w pokoju rodziców w Bełchatowie, prawdopodobnie w gimnazjum. Robiłem to bardzo późno i co jakiś czas chodziłem do miasta do sklepów komputerowych sprawdzić czy coś tam mają bo planowałem zrobić upgrade kompa. Najbardziej zdziwiła mnie nauka. 2 strony ćwiczeń a na 3 były pomoce, pomyślałem że się z tego nauczę. Problem był w tym że definicje były dla mnie nie zrzoumiałe a w pewnym miejscu był fragment liczb zamiast liter.
Pomyślałem, że to rozwiążę (to zapewne coś z "2048") to pokażą mi się litery i definicja będzie zrozumiała. Napisy nie zmieniały się nic a nic pomimo że sen był po wielu godzinach snu. Choć deprywacja snu też była. W którymś momencie była scena, nie wiem czy nie z fałszywych wspomnień, gdzie na lekcji pani mówiła że na teście były mało potrzebne rzeczy jak np. co znaczy
kiteline po niemiecku. Myślałem że latawiec, ale znaczyło to potwór. Powiedziała, że takie rzeczy wywali ze sprawdzianu. Drogi z domu do sklepów gdzieś uciekały, ale pobyt w domu i w sklepie był płynny. Nazwy podzespołów dobrze się zgadzały. Gdy gościu pytał się o nie, z początku się pomyliłem, ale zaraz się poprawiłem.
Komp na którym robiłem prezentację miał chyba XP'ka ze standardową tapetą i nie zaśmieconym pulpitem. Robiłem z prezentacji paczkę w rar.
Później sniła mi się gra w stylu gothica. Od pewnego momentu zobaczyłem że mogę zabijać mieszkańców i nie spada mi wskaźnik karmy. Tak sobie zabijałem i zbierałem łupy, których było aż za dużo.
Początek tego snu gdzieś mi uciekł albo był on powyższym snem. Siedziałem sobie za łóżkiem w moim starym pokoju w Bełchatowie, z laptopem. Sprawdziłem godzinę. Była po 5, chyba 5:20. Czym prędzej sprawdziłem jaki dziś dzień bo wiem, że we wtorek mam próbny egzamin (zgadzało się to na jawie), był wtorek, ulżyło mi. Usłyszałem jakieś hałasy.
Z racji że było późno nie chciałem żeby rodzice zobaczyli że nie śpię. Było w pokoju jasno więc myślałem że światło jest zapalone. Czym prędzej podleciałem do przełącznika, nie działał. Pomyślałem że nie ma prądu więc światło nie jest zapalone, ale czemu laptop chodzi Za drzwiami zobaczyłem rozmazaną postać mojej mamy, wychodziła z pokoju obok choć powinna tam być łazienka.
Podleciałem z powrotem do laptopa żeby go trochę złożyć, żeby wydzielał mniej światła, światło lekko przygasło kiedy zaraz miała wejść do mnie moja mama. Drzwi otworzyły się a do pokoju weszła mała dziewczynka w ciemnych włosach. Pomyślałem że to może być sen. Przypomniałem sobie, że światło nie działało i już byłem prawie pewny.
Na tyle pewny, żeby próbować lotu.
Dziewczynka poleciała kilka okien w prawo. Ja chwilę polatałem i wywaliło mnie.
Pytanie : Skoro mam taki dostęp do pamięci z jawy, to czy pomyślenie nad tym gdzie się aktualnie znajduję może mnie uświadomić w śnie w którym przebywam w starym mieszkaniu?
EDIT: Kiteline nic nie znaczy. Kite line znaczy "latawiec linia"

Ciekawe
<<==============================================>>