27-04-2015, 17:33
------------------------Noc 26/27 kwietnia 2015r-----------------------
No, dzisiaj już miałem ciekawsze sny!
Usiadłem przed telewizorem. Włączyłem discovery channel. Leciał program dokumentalny o wszechświecie. Wciągnął mnie tak, że wszystko dookoła inne znikło. Znajdywałem się w przestrzeni kosmicznej. (Ostatnio często mam takie sny). Dookoła było mnóstwo planet, do której mogę podlecieć w stanie nieważkości. W tle słyszałem jakiegoś naukowca, który opisywał każdą planetę i wszystko dookoła, a ja tylko podlatywałem i widziałem informacje jak w jakimś urządzeniu, tablie informacyjne na temat planet były podświetlane jak w filmach science fiction. Po pewnym czasie "wróciłem" i tym razem na stole leżał mój atlas kosmosu, który dostałem na 11 urodziny (jak byłem mały to bardzo mnie te tematy ciekawiły).
Znajdowałem się w pokoju. Miałem coś w rodzaju szóstego zmysłu, polegał on na tym, że czułem dusze innych ludzi i wszystkie inne. Byłem sam w domu, bardzo późno. Wyczuwałem trzy dusze, moja, anioła stróża i jakąś upadłą. Kręciła się za domem i mnie obserwowała. Nie wiedziałem co zrobić, jedynie musiałem się przygotować na atak mojej duszy. Mój aniół stróż mówił mi, abym był silny i gotowy. Nagle gdy otworzyłem okno i chciałem stawić czoła demonowi, błyskawicznie pojawił mi się przed twarzą. Czułem jego zimny oddech, miał czarne, wyłupiaste oczy, w niczym nie przypominał człowieka. Szybko się obudziłem, naszczęście nie było czegoś w rodzaju braku możliwości ruchu.
W kolejnym śnie byłem w szkole. Kręciłem się po korytarzach. Słyszałem, że otwierają nową salę. Pytałem się gdzie co i jak, bo podobno ktoś mnie poszukiwał. Spotkałem mojego pana od wfu, miał na sobie czapkę, bardzo fajną xD. Powiedział mi, że muszę iść wzdłuż korytarza i skręcić w lewo. Tak zrobiłem i zobaczyłem jak przede mną otwierają się drzwi do pięknej sali, było w niej jasno ale trochę zakurzono. Koleżanka mi powiedziała, że ktoś potrzebuje mojej pomocy, tym razem na dachu (w rzeczywistości czegoś takiego nie ma). Wszedłem na drugie piętro i otworzyłem drzwi na dach. Była tam pani dyrektor z planem budowy sali i pare innych osób. Bałem się zejść z dachu, jednak szybko ze skoczyłem, bo drabina była za krótka. Upadłem na dupę, ale naszczęście nie bolało za mocno.
Znajdowałem się na mapie dust 2 z CS:GO. Widziałem wszystkich graczy, chyba miałem haksy xD. Zostałem sam 1v5. Moją grę komentował izak. Świetnie mu to wychodziło. (Jeżeli ktoś orientuje się w csie to zrozumie poniższy opis). Wyszedłem z double doorsów na długiej w stronę TT i wyskoczył mi typ. Dostał banię, pobiegłem dalej i na respie siedział typ z awką, zginął. Następnie biegłem na B i w tunelach spotkałem dwóch typów, padli, ostatni siedział na bombsite B i również zginął. Emocjonujący ejsik, izak był zdziwiony jaki to pro jestem. Następnie spotkałem go na mapie i przyjechał tramwaj. Wyjechaliśmy z mapy w bardzo fantastyczny sposób, jak we śnie przystało. Miałem pakę, chciałem ją wyrzucić przez okno, ale przypadkowo trafiłem jakąś babcię. Zaczęła mieć do mnie wąty, że jestem niewychowany.
Następny sen to mi strasznie się spodobał. Miałem problemy z zaśnięciem, było już rano, gdzieś szósta godzina, zasnąłem po pół godziny.
Byłem w domu. Bardzo się nudziłem. Przypadkowo natrafiłem na książkę, która leżała na biurku. Nie przeczytałem tytułu, ani autora. Wziąłem się za czytanie prologue'a. Natychmiast historia wciągnęła mnie tak, że znalazłem się w książce... Jechałem z tatą w aucie. Opowiadał mi jakąś ciekawą historię. Wysiadliśmy i siedzieliśmy na ławce w parku. Piękna pogoda, cisza spokój. Zobaczyłem uciekających ludzi i krzyczących ze strachu. W tle dynamiczna muzyczka jak w jakiejś grze. Usłyszałem tylko: Tymek! Chodź! Uciekamy! Nie wiedziałem co się dzieje. Biegliśmy kawałek do auta i zobaczyliśmy człowieka krzyczącego o pomoc, miał ręce we krwi. Wsiadł do naszego auta, ja szybko zamknąłem drzwi. Siedzieliśmy we trzech, nagle w moją szybę wbiegł zombie... Masa zombiaków dookoła. Tata wyjął dla mnie strzelbę z jakiegoś schowka... Powiedział: Bądź ostrożny. Dynamiczne napięcie, strach, adrenalina. Epicka muzyka w tle. Zaczeliśmy jechać. Zombie nas wciąż goniły. Zacząłem się zastanawiać co się dzieje. Doszedłem do wniosku, że książki, gry czy filmy o zombie stały się prawdą, a głupi naukowcy wynaleźli coś co jest w stanie zniszczyć cywilizację. Nie była to fabuła typowa dla "REC" tylko dla gry The Last Of Us. 2 albo 3 lata temu w wakacje obejrzałem gameplay. Epicka gra, 10/10.Zacząłem się zastanawiać, czy kolega obok nas nie jest zarażony? Ręce we krwi? Zrozumiałem jedno-być ostrożnym. NAGLE EPICKI SEN ZAMIENIŁ SIĘ W... LD. No kurde nie mogłem wkroczyć w bardziej epickim momencie
. "Tak to sen...". Gdy się uświadomiłem wysiadłem z auta, a zombie biegnący za nami zamieniły się w ludzi. Obok było wesołe miasteczko, balony z helem latały po niebie. Zobaczyłem te starą panią z harrego pottera, nauczycielka nie wiem jak ma na imie, zapomniałem. Była na miotle. Nie chciałem psuć snu. Chyba podświadomie wolałem wrócić do fabuły. Na środku był wielki wiatrak, nie wiem do czego służył. Wzniosłem się w powietrze. Dowiedziałem się, że wiatrak jest zepsuty. Włączyłem regulator na full i siła wiatru sprawiła, że mury wesołego miasteczka runęły. Wróciłem do auta... I w końcu sen wrócił do normy! Atmosfera wróciła do apokaliptycznej, a nie dziecięcej. Ruszyliśmy dalej. Zaczeliśmy się zastanawiać z tatą co dalej. Postanowiliśmy wrócić do domu po niezbędne nam rzeczy. Gdy dojechaliśmy, była bardzo piękna pogoda. Słoneczko, wilgotna trawa, typowo, wczesno wiosenna pogoda. Było bardzo wcześnie, wszędzie pusto. Gdy znalazłem się w domu wyjrzałem przez balkon... Wtedy muzyka nabrała tempa, a ja przeczytałem wielki napis: "PRZEDWIOŚNIE". Nagle oderwałem się od książki. Czytałem co się działo dalej, ale były tam tylko pojedyńcze zdania. Natrafiłem na charakterystykę pewnej osoby. Miała być bohaterką książki. Czerwone włosy, zgrabna, niebieskie oczy, ładnie ubrana i mądra. Wtedy zrobiłem się smutny, bo gdy przewróciłem kartkę, na następnej stronie nie było nic. Puste kartki. Zobaczyłem, że gruba książka, zamieniła się w chudziutki "Prolouge".
"Przedwiośnie to zapewne miałbyć następny rozdział ksiązki. Naprawdę, jakbym znalazł książkę podobną do tej co mi się przyśniła to bym był szczęśliwy. A tymczasem jestem smutny, że musiałem wtedy wstać do tej szkoły...
No, dzisiaj już miałem ciekawsze sny!
Usiadłem przed telewizorem. Włączyłem discovery channel. Leciał program dokumentalny o wszechświecie. Wciągnął mnie tak, że wszystko dookoła inne znikło. Znajdywałem się w przestrzeni kosmicznej. (Ostatnio często mam takie sny). Dookoła było mnóstwo planet, do której mogę podlecieć w stanie nieważkości. W tle słyszałem jakiegoś naukowca, który opisywał każdą planetę i wszystko dookoła, a ja tylko podlatywałem i widziałem informacje jak w jakimś urządzeniu, tablie informacyjne na temat planet były podświetlane jak w filmach science fiction. Po pewnym czasie "wróciłem" i tym razem na stole leżał mój atlas kosmosu, który dostałem na 11 urodziny (jak byłem mały to bardzo mnie te tematy ciekawiły).
Znajdowałem się w pokoju. Miałem coś w rodzaju szóstego zmysłu, polegał on na tym, że czułem dusze innych ludzi i wszystkie inne. Byłem sam w domu, bardzo późno. Wyczuwałem trzy dusze, moja, anioła stróża i jakąś upadłą. Kręciła się za domem i mnie obserwowała. Nie wiedziałem co zrobić, jedynie musiałem się przygotować na atak mojej duszy. Mój aniół stróż mówił mi, abym był silny i gotowy. Nagle gdy otworzyłem okno i chciałem stawić czoła demonowi, błyskawicznie pojawił mi się przed twarzą. Czułem jego zimny oddech, miał czarne, wyłupiaste oczy, w niczym nie przypominał człowieka. Szybko się obudziłem, naszczęście nie było czegoś w rodzaju braku możliwości ruchu.
W kolejnym śnie byłem w szkole. Kręciłem się po korytarzach. Słyszałem, że otwierają nową salę. Pytałem się gdzie co i jak, bo podobno ktoś mnie poszukiwał. Spotkałem mojego pana od wfu, miał na sobie czapkę, bardzo fajną xD. Powiedział mi, że muszę iść wzdłuż korytarza i skręcić w lewo. Tak zrobiłem i zobaczyłem jak przede mną otwierają się drzwi do pięknej sali, było w niej jasno ale trochę zakurzono. Koleżanka mi powiedziała, że ktoś potrzebuje mojej pomocy, tym razem na dachu (w rzeczywistości czegoś takiego nie ma). Wszedłem na drugie piętro i otworzyłem drzwi na dach. Była tam pani dyrektor z planem budowy sali i pare innych osób. Bałem się zejść z dachu, jednak szybko ze skoczyłem, bo drabina była za krótka. Upadłem na dupę, ale naszczęście nie bolało za mocno.
Znajdowałem się na mapie dust 2 z CS:GO. Widziałem wszystkich graczy, chyba miałem haksy xD. Zostałem sam 1v5. Moją grę komentował izak. Świetnie mu to wychodziło. (Jeżeli ktoś orientuje się w csie to zrozumie poniższy opis). Wyszedłem z double doorsów na długiej w stronę TT i wyskoczył mi typ. Dostał banię, pobiegłem dalej i na respie siedział typ z awką, zginął. Następnie biegłem na B i w tunelach spotkałem dwóch typów, padli, ostatni siedział na bombsite B i również zginął. Emocjonujący ejsik, izak był zdziwiony jaki to pro jestem. Następnie spotkałem go na mapie i przyjechał tramwaj. Wyjechaliśmy z mapy w bardzo fantastyczny sposób, jak we śnie przystało. Miałem pakę, chciałem ją wyrzucić przez okno, ale przypadkowo trafiłem jakąś babcię. Zaczęła mieć do mnie wąty, że jestem niewychowany.
Następny sen to mi strasznie się spodobał. Miałem problemy z zaśnięciem, było już rano, gdzieś szósta godzina, zasnąłem po pół godziny.
Byłem w domu. Bardzo się nudziłem. Przypadkowo natrafiłem na książkę, która leżała na biurku. Nie przeczytałem tytułu, ani autora. Wziąłem się za czytanie prologue'a. Natychmiast historia wciągnęła mnie tak, że znalazłem się w książce... Jechałem z tatą w aucie. Opowiadał mi jakąś ciekawą historię. Wysiadliśmy i siedzieliśmy na ławce w parku. Piękna pogoda, cisza spokój. Zobaczyłem uciekających ludzi i krzyczących ze strachu. W tle dynamiczna muzyczka jak w jakiejś grze. Usłyszałem tylko: Tymek! Chodź! Uciekamy! Nie wiedziałem co się dzieje. Biegliśmy kawałek do auta i zobaczyliśmy człowieka krzyczącego o pomoc, miał ręce we krwi. Wsiadł do naszego auta, ja szybko zamknąłem drzwi. Siedzieliśmy we trzech, nagle w moją szybę wbiegł zombie... Masa zombiaków dookoła. Tata wyjął dla mnie strzelbę z jakiegoś schowka... Powiedział: Bądź ostrożny. Dynamiczne napięcie, strach, adrenalina. Epicka muzyka w tle. Zaczeliśmy jechać. Zombie nas wciąż goniły. Zacząłem się zastanawiać co się dzieje. Doszedłem do wniosku, że książki, gry czy filmy o zombie stały się prawdą, a głupi naukowcy wynaleźli coś co jest w stanie zniszczyć cywilizację. Nie była to fabuła typowa dla "REC" tylko dla gry The Last Of Us. 2 albo 3 lata temu w wakacje obejrzałem gameplay. Epicka gra, 10/10.Zacząłem się zastanawiać, czy kolega obok nas nie jest zarażony? Ręce we krwi? Zrozumiałem jedno-być ostrożnym. NAGLE EPICKI SEN ZAMIENIŁ SIĘ W... LD. No kurde nie mogłem wkroczyć w bardziej epickim momencie
. "Tak to sen...". Gdy się uświadomiłem wysiadłem z auta, a zombie biegnący za nami zamieniły się w ludzi. Obok było wesołe miasteczko, balony z helem latały po niebie. Zobaczyłem te starą panią z harrego pottera, nauczycielka nie wiem jak ma na imie, zapomniałem. Była na miotle. Nie chciałem psuć snu. Chyba podświadomie wolałem wrócić do fabuły. Na środku był wielki wiatrak, nie wiem do czego służył. Wzniosłem się w powietrze. Dowiedziałem się, że wiatrak jest zepsuty. Włączyłem regulator na full i siła wiatru sprawiła, że mury wesołego miasteczka runęły. Wróciłem do auta... I w końcu sen wrócił do normy! Atmosfera wróciła do apokaliptycznej, a nie dziecięcej. Ruszyliśmy dalej. Zaczeliśmy się zastanawiać z tatą co dalej. Postanowiliśmy wrócić do domu po niezbędne nam rzeczy. Gdy dojechaliśmy, była bardzo piękna pogoda. Słoneczko, wilgotna trawa, typowo, wczesno wiosenna pogoda. Było bardzo wcześnie, wszędzie pusto. Gdy znalazłem się w domu wyjrzałem przez balkon... Wtedy muzyka nabrała tempa, a ja przeczytałem wielki napis: "PRZEDWIOŚNIE". Nagle oderwałem się od książki. Czytałem co się działo dalej, ale były tam tylko pojedyńcze zdania. Natrafiłem na charakterystykę pewnej osoby. Miała być bohaterką książki. Czerwone włosy, zgrabna, niebieskie oczy, ładnie ubrana i mądra. Wtedy zrobiłem się smutny, bo gdy przewróciłem kartkę, na następnej stronie nie było nic. Puste kartki. Zobaczyłem, że gruba książka, zamieniła się w chudziutki "Prolouge".
"Przedwiośnie to zapewne miałbyć następny rozdział ksiązki. Naprawdę, jakbym znalazł książkę podobną do tej co mi się przyśniła to bym był szczęśliwy. A tymczasem jestem smutny, że musiałem wtedy wstać do tej szkoły...
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.






" Odpisałem jej, żeby mnie nie dołowała, ale tak naprawdę czułem ulgę kiedy to zrobiła. Popisaliśmy razem jednak słabo pamiętam o czym. W między czasie grałem w csa.
Twoje LDeki są zajebiste. 'Iza, stop, kocham Cię', no nie mogę. XD Jaka ranga w csie?