i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia
Dziennik snów Tymoteusza - Wersja do druku

+- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl)
+-- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--44)
+--- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--14)
+--- Wątek: Dziennik snów Tymoteusza (/Temat-Dziennik-snow-Tymoteusza--2877)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20


Dziennik snów Tymoteusza - Tymoteusz - 24-06-2014



Witaj w moim dzienniku :)

Legenda:
- Czarny, sen nieświadomy
- Purpurowy, wtrącenie
- Zielony, świadomy sen
- Niebieski, sen o LD
- Brązowy, fałszywe przebudzenie


--------------------------------Data---------------------------------
------------------------Noc 23/24 czerwca 2014r-----------------------


LCS
[/color] Pojechałem na LCSy z lola. Zapamiętałem jednego plejsa, którego dotyczył sen. A mianowicie zaczyna się na red golemach. Słychać tłumy ludzi i komentatorów. Dostałem trapa, kha zix mnie bił, a ja postawiłem warda i się tepnąłem. Potem dołączył Jarvan IV to ja biegne obok reda, idę w stronę barona i używam q na wraitsach. Tam mnie złapał J4. Użyłem warda, którego miałem w plecaku i postawiłem go przez ściane, potem użyłem W aby się do niego przenieść. Wieżyczki mnie ciachały, zostało mi 300 hp ale przeżyłem. Potem biegne w strone smoka i stawiam warda po przeciwnej ścianie. Tam biegnie J4 ale zrobiłem unik. Potem dołączyła LB, a ja q na golemach i uciekam. Przechodząc obok blue team reda, zahaczyłem na luciana, który mnie prawie zabił ale zrobiłem fantastyczną rzecz od której komentatorzy omienieli. Mianowicie trafiłem lucka z q, on chciał przejść skokiem przez ściane i użyłem Q w ten sposób, że przed nim się przeniosłem za niego, a on przeskoczył na drugą stronę. Użył błysku aby do mnie wrócić ale mój #reakt time był szybszy i z tamtąd, skąd użył flesha, ja zdąrzyłem szybciej od niego i się zamieniliśmy pozycjami. Potem biegnie cały team ale na szczęście uciekłem dzięki masterowi, który pozwolił mi na nim użyć W i akcja się dobrze skończyła. Grałem Lee Sinem, jakby ktoś się orientował :)
Obudziłem się po tym śnie podekscytowany, wszystkie emocje się na mnie nałożyły jakbym to przeżył, następnie zasnąłem.

Przerwa szkolna.

Przerwa jak każda inna. Siedzieliśmy i czekaliśmy na lekcje. Nagle dziewczyny do mnie podchodzą i zaczynają mnie macać i ściągać koszulke WTF. Chciały zobaczyć mój kaloryferek. Ściągnęły ale zawstydzony uciekłem jak baba XD. Potem dały mi spokój i w dalszej części przerwy siedziałem z koleżanką i zapytała się czy możę dotknąć bicka lol. Pozwoliłem jej, a potem podeszło do nas takie małe słodkie dziecko. Potknęło się ale nie płakało. Na ścianie widniał napis imienia mojego brata. Potem przeniosło mnie na jakąś wyspę, było tak pięknie, że mi dech zaparło. Woda krystalicznie czysta. Jak wszedłem do wody, ukazała się grupa studentów, która okazała się moją klasą. Byłem w kąpielówkach i dziewczyny "wreszcie" zobaczyły mój kaloryfer ( nie wiem co mi mózg chciał przekazać nasyłając taki sen ).Wyszedłem się przebrać, bo już musieliśmy spadać. Przeniosło mnie do domu, bo zapomniałem gaci na zmiane ._.. W domu szukałem ich ale nie było. Byłem mokry.
Kolejny raz się obudziłem, jakby faza rem się skończyła i mózg dał mi zanotować sen.

Potwór.
Zaczęło się na podwórku. Wraz ze znajomymi siedzieliśmy na dużej i pięknej łące. Skakaliśmy, biegaliśmy i huśtaliśmy się na gałęziach drzew jak małe dzieci. Na środku był dom jakby Babyjagi, więc wpadliśmy na pomysł, żeby ją podenerwować. Ganialiśmy wokół jej domu i ją denerwowaliśmy. Złapała nas i powiedziała, że jeżeli chcemy uciec to musimy dostać się do miski gdzieś na łące i przynieść jej magicznego pieroga ( Później się okazało, że ten pieróg przenosi nas gdzie chcemy ). Znaleźliśmy to miejsce ale wokół były domy jakiś potworów, a pierogów pilnował wielki potwór. Był straszny i przypominał moją babcie, sylwetka potwora ale twarz babci. Podeszliśmy do tego strategicznie i rozpraszaliśmy potwory, a kiedy wielkie monstrum usneło, ukradliśmy pieroga. Zjedliśmy je i mnie przeniosło na plac zabaw gdzie były ciężary i sprzęty. Pomyślałem, żeby poćwiczyć barki. Po zrobieniu 2 serii, automatycznie przeniosło mnie do szkoły, na parterze siedział mój kolega i powiedział mi " Julka
(moja cicha miłość )w 4 klasie brała 50 kg na klate!" Wtedy mi się ona ukazała, była strasznie napakowana XD. Potem poszedłem na WF, podrodze spotkałem nauczyciela od chemii, który spiewał piosenkę Tiptoe Imagine Dragons, nawet dobrze ją śpiewał, a głos rozchodził się po szkole :D. Doszedłem do szatni, przebierałem się i podchodzi do mnie koleżanka i wyznaje mi miłość. Zrozumiałem to ale powiedziałem, że narazie nikogo nie szukam. Odeszła ale nie była zdenerwowana. Potem się pytam mojego wuefisty, czy mogę iść dokończyć moją serię na barki ale on powiedział, że mamy teraz WF i nie moge. Wróciłem na Wf, a tam grali w zbijaka. Usiadłem z kolegami na ławce, a ławka się wywróciła. Kiedy śmiałem się ze znajomymi wywróceni do góry nogami, przeniosło mnie do sali od biologi. Dziewczyny psikały we mnie jakimś dziwnym perfumem. Wtedy ja do nich mówie, psikacie we mnie tym świnstwem jak na chemi... Kiedy to powiedziałem, w mojej głowie powstało wyobrażenie tego wspomnienia. Nie wiem skąd się wzieło. Potem wszyscy znikneli, a ja widziałęm z 3 osoby. Nauczyciel i uczeń się kłucili. Po kłótni nauczycielka zniknęła, a ściana z 70 plazmowym telewizorem się osunęła i ukazało się dziwne pomieszczenie. Uczennica do niego weszla i nagle poczułem dreszczyk jak w horrorach. Potem ktoś włączył straszną muzę, a w powietrzu było czuć wilgoć. Następnie się wybudziłem.
Po raz kolejny, na końcu snu wstałem i zapisałem sen, szansa od mózgu? O_o.

Spotkanie z julią.
Zaczęło się w domu, iza ( best friend julki ) podeszła do mnie i zapytała się czy chcę iść do julki. Zgodziłem się. Na miejscu w rękach pojawił mi się laptop i chciałem z julką popisać mimo to, że siedziała obok mnie. Było to trudne, bo obok julki siedziałą koleżanka
(Ta z poprzedniego snu, która wyznała mi miłość.).
Następnie Julka zapytała mnie o świadome śnienie. Zacząłem jej tłumaczyć i mówić co i jak. Szliśmy do szkoły, opowiadałem jej o TRach. Po 20 minutach rozmawiania o tym doszliśmy do szkoły.

Na miejscu nie byo nic ciekawego, pare osób pod salą od matematyki. Najwyraźniej próbowali zdać 1 i 2 semestr. Julka usiadła na parapecie, a ja obok koleżanki która wyznała mi miłość. Pomyliła mi się z julką ale podszedłem do tej prawdziwej.
Następnie znowu mnie wypytywała o LD. Ja wziąłem oddech, spojrzałem przez okno i było piękne, rozgwierzdżone niebo. Była ciemna noc. Zaparło mi dech na 5 sekund. Widok wspaniały i piękny :).
Sen pamiętam wyraźnie, chociaż zdarzały się urywki, chociażby przez pewien okres czasu jak szliśmy do szkoły z julką. Sen o LD, jestem pewien. Bardzo rzeczywisty.

Mam nadzieję, że zrozumiecie 1 sen xD
Muszę nabrać wprawy z edycją i kolorowaniem czcionki :<


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Fallen Leaf - 24-06-2014

No ładnie, pogratulować pamięci snów :) Zadziwia mnie pamięć do przebiegu. Zapewne skupiasz całą uwagę na grze(choć mogę się mylić sadząc np. po tym że wyłapywałeś słowa komentatora), w tym przypadku uświadomienie podczas snu o grze jest prawie niemożliwe. Jeśli często śni ci się LOL to przynajmniej okresowo podczas gry zdawaj sobie sprawę gdzie jesteś, co cię otacza, co robisz i zrób TR, to może zaowocować uświadomieniem się w takim śnie.

Budzenie się po każdym śnie jest jednym ze sposobów podświadomości na lepszą pamięć snów, bardzo rzadko jednak budzi po 1 fazie, jest po prostu za głęboka i doszło do zbyt małej regeneracji, żeby pozwolić na pobudki.
Źle rozumiesz znaczenie snu o LD. Sen o LD to sen z wiedzą że się śni, ale bez prawidłowego rozumienia tego faktu. To co miałeś to zwykłe sny z motywami LD jako tematyki, notabene świadczących o twoim wzrastającym zainteresowaniu się tematem i postępie :)


RE: Dziennik snów Tymoteusza - incestus - 24-06-2014

Rzeczywistość odbioru snu zwykłego świadczy w pośredni sposób o ostrości uwagi tego snu - po prostu zapierający dech w piersiach widok wymusza silne skupienie na nim i uważne przeżywanie go. Brakuje tu jednak orientacji we śnie.

Jeżeli wcześniej nie miałeś tego typu pobudek po każdej fazie REM, to wyindukowałeś je sobie wolą zapamiętania snu. Bardzo dobrze. Tego rodzaju przebudzenia są nieocenionej wartości w osiąganiu LD, kwestia czasu a uzyskasz ich spore ilości, pamiętaj tylko o TRze po każdej takiej pobudce i przygotowaniu się na to, że wkrótce możesz znaleźć się we śnie!


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Tymoteusz - 24-06-2014

Co do snów o LOLu, to zdarzają się coraz rzadziej i dobrze, bo były nudne i męczące ale ten był wyjątkiem, bo w nim siedziałem przed komputerem jakbym grał i na dodatek czułem emocje :). A co do snów o LD, to masz racje Fallen, mój bład. A te pobudki zdarzają mi się od pewnego czasu, są dobre bo moge zapisać sen, chociaż nieraz już po takej pobudce zasnąłem i po dluższym śnie już snu nie pamiętałem tak dobrze. Chociaż czasem zdarzają się wyjątki, a po przebudzieniu często zadawałem sobie pytanie, czemu się nie uświadomiłem :D


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Tymoteusz - 25-06-2014

------------------------Noc 24/25 czerwca 2014r-----------------------
W nocy co chwile się wybudzałem jak wczoraj. Jednak nie miałem siły zapisać snów i po prostu zasnąłem co skończyło się zapomnieniem 2 snów. Przed zaśnieciem powtarzałem sobie nadane tytuły tych snów żeby mi się z czymś kojarzyły ale i tak mi uciekły.
Ucieczka.
Byłem z kimś w jakimś domu, gdzie straszył potwory. Co chwile gasło światło, drzwi się otwierały i było słychać krzyki.Siedzieliśmy spokojnie na ławce przed tym domem, przeglądając się mu, kiedy coś zaczęło mnie wsysać. W środku był mrok.
Był ze mną jakiś koleś, więc trzymaliśmy się razem. Przy wejściu na powitanie przestraszyła nas czarna istota. Zaczeliśmy uciekać i schowaliśmy się za ścianą. Zobaczyliśmy jak drzwi przed nami się uchylają ze skrzypnięciem. Uciekłem w strone okna ale zobaczyłem drzwi, które były drugim wyjściem i tam pobiegłem, zawołałem towarzysza ale on zniknął. Po wyjściu z tego pomieszczenia, zacząłem biec jak najszybciej potrafie w strone drzwi wyjściowych. Światło nade mną szfankowało tzn. zapalało się i gasiło. Kiedy byłem przy drzwiach z rozbiegu kopnałem je. Zrobiłem w nich dziure i mi noga utkneła facepalm. Dalej nie pamiętam czy ten duch mnie zjadł, czy uciekłem.

Duszności.
Po raz kolejny śniła mi się szkoła. Siedzieliśmy na parapetach na parterze przed szatniami. Rozmawialiśmy i w pewnym momencie jeden z kolegów chciał się ze mną bić dla zabawy. No to się zgodziłem, zblokowałem pare jego ciosów i oddałem kilka. Dostałem low kicka i się wywróciłem na plecy. Strasznie mnie bolała dolna część pleców i miałem problemy z oddychaniem. Raz trudniej, raz łatwiej było mi wciągnąć powietrze, a chwilami się dusiłem. Po "walce" wychowawczyni nas zawołała, że musimy iść. Nie wiem gdzie mieliśmy iść ale musiałem pomóc innej pani z komputerem, bo coś się zepsuło.
Mimo to że się nie znam na tym[/color]Poszedłem z nią i sprawdziłem kompa. Wszystko było ok. Potem zeszliśmy i mieliśmy dołączyćdo grupy, która czekała na przystanku. Kiedy byłem już przy połowie drogi, zrobiło mi sięzimno i wróciłem po bluze, miałem na sobie kurtke, nie wiem czemu tak postanowiłem. Dręczyła mnie duszność. Rozpiałem kurtkę ale za dużo to nie pomogło. Myślałem, że zaraz się udusze. Wziąłem bluze i pobiegłem na przystanek. Pogoda się zmieniła, zrobiło się jaśniej, wcześniej było widno i padał deszcz. Kiedy doszedłem na przystanek, musiałem rozmienić pieniądze na bilet. Miałem całe 20zł. Pani mi rozmieniła, a koleżanka zaczęła się chwalić klipem dwudziestek. Wtedy zadałem sobie pytanie "skąd ona to wzięła? przecież to rzeczywistość..." Mimo to i tak się nie uświadomiłem.

Sen?
Zaczęło się w sali od polskiego. Kolega coś do mnie mówił ale go nie słuchałem. Mieliśmy normalnąlekcję, siedziałem w ławce i gadałem z kolegą o LDkach. Nagle się wywróciłem i sięz tego śmiałem. Patrzyli się na mnie i się śmiali. Kiedy wstałem przeniosło mnie do jakiegoś muzeum. Byliśmy całą klasą i już wychodziliśmy. Wyjście przypominało chinską świątynie. Julka się na mnie patrzyła i się uśmiechała. Kiedy wyszliśmy z muzeum, pani dałą znak, że możemy się rozejść do domu. Ja poszedłem w prawo. Zabaczyłem jakiś dziwny snak obok aut. Między nimi leżała karimata i usiadłem na niej.
Kiedy siedziałem spróbowałem wstać, aby pozmieniać fabułe snu[/color].[/color] Kiedy to zrobiłem poczułem swoje ciało fizyczne na łóżku w czasie paraliżu podczas pisku w uszach. Zrezygnowałem i dałem snu się toczyć randomowo. Sam sen był strasznie płytki jak wspomnienie, potem jak się na nim skupiłem, to nabrał głębokości. Wróciłem do szkoły i poszedłem na siłownie szkolną. Tam ćwiczyłem na początku w sali od polskiego, ale potem siłownia, zaczęła przypominać tą prawdziwą i sala zamieniła się w to co powinna. Kiedy byłem w połowie serii, mój wzrok przeniósł się na monitor, dokładnie na forum i-sen i chciałem odpowiedzieć na posta. Kiedy pisałem odpowiedź, mój wzrok przestał szfankować i wrócił do normy na siłownie i kontynuowałem ćwiczenia. Jakieś dzieciaki się darły przed oknem i rzucały kamieniami.
Sen strasznie płytki, można powiedzieć, że przewijał mi się przed oczami jak wymyślone wspomnienie. Nie miałem na niego wpływu, jedynie obserwowałem. Potem ten sen nabrał głębokości.

Góry.
Pojechałem z kimś w góry na jakimś pojeździe. Po 2h jechania dojechaliśmy do zaśnieżonej drogi. Musieliśmy wrócić. Padał śnieg, mimo to, że było czuć ciepło. Bałem się, że to wszystko runie na nas więc szybko zacząłem zbiegiwać z górki. W połowie śie wywróciłem. Potem stałem chwile i wróciłem do tej zaśnieżonej drogi. Zamiast tego co było wcześniej, była przepaść, a po jej drugiej stronie skocznię narciarską zaśnieżoną do połowy 10 metrową warstwą śniegu. Potem mnie przeniosło do klatki schodowej i widziałem jak taka jedna dziewczyna wchodzi do mojego domu. Nie przejąłem się tym.
Następnie stało się coś dziwnego. Leżałem na łóżku, nie ruszyłem się po śnie. Obudziłem się w czasie paraliżu. Pisk w uszach i te sprawy, jak zwykle mnie dręczyły. Jednak pomyślałem. Hej! Może czas na świadomy sen? To też tak zrobiłem. W końcu przede mną było jakieś 20 minut fazy rem do wykorzystania.
Kiedy leżałem, zacząłem się skupiać na moim pokoju. Wstałem moim "mózgiem" z łóżka, jednak otworzyłem oczy delikatnie. Stałem przed moim łóżkiem. Zrobiłem TR z nosem, pozytywny. Ucieszyłem się, jednak nie chciałem się wybudzać. Zacząłem robić ADA. Sen się poprawił. Przede mną stał balkon. Pomyślałem, hehe jakby tak skoczyć? Gapiła się na mnie moja siostra, to ja do niej, siema magda skacze z balkonu, chcesz ze mną? Skoczyłem parkurowo i spadałem powoli jak przy niskiej grawitacji >_<. Jak upadłem na dół to wylądowałem na 2 nogach i się przechyliłem do tyłu, żeny wyglądało wiarygodnie, bo moja siora się na mnie patrzyła. Na zewnątrz była piękna pogoda. Słoneczko piękne, temperatury nie odczuwałem. Chodziłem chwile i pomyślałem, że mogę coś zrobić ( chodziło o TEGES ) XD. Chciałem wezwać pewną osobę, ale klapa xD. Zrezygnowałem i spróbowałem się tepnąć do sklepu. Zacząłem się kręcić wokół własnej osi ale przeniosło mnie 2 metry w lewo :(. Chwile potem czerń przed oczami. Nic nie widziałem i słyszałem wszystko ze świata fizycznego. Pomyślałem. Ejjj jeszcze nie wstajemy. Ciemność przed oczami, ja leżałem chwile, żeby spowrotem wejść w sen. Po chwili delikatnie otworzyłem oczy. Uff znowu sen, tylko przeniosło mnie do łózka. Wstałem, zacząłem się przeglądać w lustrze, chciałem w niego wejść ale się nie dało. Miałem nie wyraźne odbicie. Potem poszedłem do pokoju i usiadłem na kompa. Wpisując forum i-sen.pl w wyszukiwarce, odwróciłem głowę, aby się upewnić, że to sen. Nazwa się zmieniła i w końcu nic nie mogłem wpisać xD. Siostra obok mnie siedziała, młodsza, powiedziałem do niej żeby poszła oglądać TV. Głos jak w rzeczywistości. Poszła sobie a ja odeszłem od kompa. Potem znowu czerń przed oczami i to samo. Przeniosło mnie do łóżka, a ja słyszałem to co wcześniej czyli odgłosy z rzeczywistości. Nie chciałem się budzić chociaż to było trudne dla mnie zostać w tym śnie. Zrobiłem to co wcześniej i czekałem na odpowiedni moment na otworzenie oczu i wstanie. Teraz za 1 razem się nie udało, otworzyłem oczy i delikatnie mi się otworzyły te z jawy. Poczekałem chwile i wyobraziłem sobie, że je otwieram. Poskutkowało. Wstałem i zacząłem się rozglądać. Pomyślałem: Hej! Tepnijmy się nad wode i pobawmy się telekinezą! I wtedy wszystko zaczęło się zamazywać. Szybko pocierałem dłonie, dotykałem ścian, troche pomogło. Potem czerń. Czułem jak pocieram dłonie jednak nic nie widziałem... Znowu zrobiłem to co wcześniej i był to hardkorowy level. Udało mi się za 3 próbą. Kiedy wstałem podszedłem do lustra, zacząłem się zastanawiąć, jak poprawić klarowność. Wtedy zobaczyłem taboret na ziemi. Powoli wszystko robiło się coraz bardziej zamazane, ja biore taboret i wyobraziłem sobię, że go nakręce za nóżkę i mi się wzrok poprawi :D. To pomogło! Zacząłem krzyczeć również: Ostrość i klarowność Teraz! Też pomogło, jednak myślałem, że za mocno przekręciłem taboret i wzrok zaczął się psuć. Znowu to samo, czerń,
jednak nic nie mogłem zrobić byłem za bardzo rozbudzony i nie czułem paraliżu. Ruszyłem dłonią aby się upewnić, była ciężka. Otworzyłem oczy i była to już jawa, upewniłem się TRem. Ucieszył mnie ten LD, chociaż nic nie zrobiłem ale i tak mnie podniósł na duchu, bo nauczyłem się paru rzeczy, które mogą mnie wrócić do snu albo poprawić klarowność ( wcześniej ich nie próbowałem ).

Tej nocy obudziłem się w czasie paraliżu 4 razy, 3 na 4 próby okazały się failem ale ta 4 się udała :)



RE: Dziennik snów Tymoteusza - incestus - 25-06-2014

Co było do przewidzenia :) Dobra robota, każdy kolejny sen coraz jaśniejszy, to tylko naturalne, że ostatni będzie świadomy. W tym tempie niedługo będziesz osiągał świadomość w każdej fazie :)

Celem przywołania wyobraź sobie, że dana osoba już w pobliżu się z jakiegoś powodu znajduje i głośno ją wołaj imieniem i nazwiskiem. Podświadomość ma ją zaklasyfikowaną w pamięci pod jej nazwą, więc inkantacja po prostu wymusza skojarzenie, które otoczenie senne respektuje, z kolei wspomniane wyobrażenie dodatkowo wzmacnia kontrolę przez spodziewanie się pozytywnego efektu.

Teleport jest trudniejszy, najlepiej doprowadzić do sytuacji, w której nagła zmiana otoczenia jest jak najlogiczniejsza, czyli np wejść w portal, wystrzelić się rakietą, przebiec z prędkością światła itp. Zawsze musi być motyw drzwi, nie da się stworzyć otoczenia na bieżącą, to musi być nagle. Podobnie jak przy przywołaniu najlepiej głośno nazywać miejsce w które zmierzasz.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Fallen Leaf - 25-06-2014

Jak nie masz siły zapisać snu to zapisz klucze snu. Takie powtarzanie nazwy (czyli przy okazji jednego klucza, który może nie wystarczyć) nie zadziała. Musiałbyś albo intensywnie rozmyślać nad całym snem przez dłuższą chwilę (co nie zawsze działa) albo użyć mnemotechnik do zapamiętania kluczy (tego nie testowałem).


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Tymoteusz - 26-06-2014

[/color]
------------------------Noc 25/26 czerwca 2014r-----------------------

Tej nocy spałem zaledwie 7 godzin, myśle, że nie doszedłem do płytszych snów, gdybym spał +10h to LD gwarantowany.


Wyjazd.
Byliśmy na wyjeździe z klasą. Tym razem w jakiś górach. Siedzieliśmy w pokoju z dziewczynami i rozmawialiśmy na różne tematy. Było już późno, gdzieś 1 w nocy. Przyszedł jeden z kolegów z puszką pepsi w ręku. Jedna koleżanka mu ją wyrwała i powiedziała na żarty, że wyrzuci ją przez okno. Potem drugi kolega wyrywa koleżance z ręki i przez otwarte okno wyrzucił ._.. Rozległ się huk jakby nie po tej pepsi tylko po jakiejś petardzie. Szybko uciekliśmy do swoich pokoi, bo byliśmy pewni, że to ta pepsi i zaraz nas wychowawczyni odwiedzi. Szybko się schowałem w pokoju <lolz>, a koledzy rozmawiali z panią. Kiedy byłem skampiony za łóżkiem, zaczął mnie gryźć mój kot, przez chwile mnie zastanawiało co on tu robi. Przed wyjściem pani powiedziała, że na dole mieszka jakiś VIP Grzegorz i że jak zobaczy kogoś kto hałasuje albo chodzi pod blokiem to odrazu snajperka i kulka w łeb :(. Jak wyszła, to pościeliłem swoje łóżko i w środku znalazłem wielką miche truskawek ( pewnie dlatego, że w ciągu dnia zjadłem kilkadziesiąt truskawek ). Kiedy jedną ugryzłem, mój wzrok przeszedł do jakiejś jungli i widziałem z 3 osoby jak goryle się kłócą, bo się zgubiły facepalm. Mówiły coś o drodze powrotnej i o jakiś owocach.

Pętla tramwajowa.
Byłen na placu centralnym u mnie niedaleko domu. Wszecie były poskręcane tory i elementy dodane przez mój mózg. Moim celem było pojechać do szkoły, nie wiem po co. Czekałem na przystanku, spotkałem siostre i brata. Chwile porozmawialiśmy, a ja kiedy chciałem wejść do tramwaju, drzwi zamknęły mi się przed twarzą i mi tramwaj odjechał... Kiedy poszedłem obczaić inny tramwaj na przystanku, który był na przeciwko aktualnego, na którym mi uciekł tramwaj, podrodze droge mi zajechał inny, prawie pod niego wpadłem. Po pewnym czasie wsiadłem do tego właściwego i jechałem patrząc na elementy "sennego świata". Droga była jak w rzeczywistości, jednak wszędzie rosły drzewa i płoty od gradzały drogę. Nie przejąłem się tym. Na miejscu w szkole, spotkałem kolegę i się go pytałem czemu nie jechał tramwajem ze mną. Powiedział, że go nie wpuścili do srodka i musiał iść na nogach. Faktycznie widziałem kogoś przed tramwajem jak wchodził ale nie zdąrzył. Schiza. Myślałem, że sny są niestabilne, a mimo to i tak go widziałem.

Test.

Na początku lekcji, pani nam rozdała kartki z nazwiskami prezydentów, jednak nikogo nie zapamiętałem. Powiedziała żebyśmy je trzymali, bo nam się przydadzą i że musimy znaleźć informacje o tych, że prezydentach. Ja kartke pomiołem i wyrzuciłem do kosza, co mnie zdziwiło po przebudzeniu, bo takie rzeczy zazwyczaj trzymam. Pod koniec lekcji, na angielskim pisaliśmy test. Ja nie wiedziałem, że będziemy go pisać i olałem nauke o prezydentach. Jak spojrzałem na 1 pytanie to mi się słabo zrobiło. W tym momencie, woła mnie kolega i pyta się czy się uczyłem. Ja odpowiedziałem, że nie a on do mnie: Co ty? Przecież te pytania są takie proste! Po dłuższym namyśle i pomocy kolegi udało mi się napisać test na 4 :).

Dwojga znajomych.

Wyszedłem ze szkoły i pojechałem do domu. Po zrobieniu lekcji i chill oucie na kompie, przyszedł do mnie kolega. Nie wiedziałem, że zna mój adres. Poszedłem z nim po kolejnego kolege. Kiedy byliśmy na klatce schodowej jakiś typ się nas uczepił. Po czekaniu na kolege wyszliśmy z klatki i podczas schodzenia rozmawialiśmy o piłce nożnej i LoLu. Przez godzine chodziliśmy po osiedlu bez celu i gadaliśmy. Cały teren byl pomieszany z rzeczywistością i elementami stworzonymi przez moją głowę. Mimo to i tak wolę "senną" wersję osiedla. Np. było dużo 25 metrowych drzew z lianami i wielkimi owocami :D. Pare dziecinnych przypałów zrobiliśmy i rozeszliśmy się do domów.



RE: Dziennik snów Tymoteusza - Fallen Leaf - 26-06-2014

Cytat:Tej nocy spałem zaledwie 7 godzin[...]gdybym spał +10h to LD gwarantowany.
Zaledwie? :D To ile ty śpisz? Ja w tygodniu śpię mało, 7h uznaję za w zupełności wystarczający sen (o ile nie było wcześniej deprywacji snu).
Po 10h snu może i LD gwarantowany, ale marny. Płytki, niestabilny. Chyba nie powiesz, że poprzedni LD miałeś po +10h snu :)


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Tymoteusz - 26-06-2014

W wakacje planuje spać po 11h jak nie dłużej.
W poniedziałek-piątek śpię po 9h xD
W weekendy 10+ :D
Aha i ten poprzedni LDek, tak był +10h snu xD
Dlatego był taki niestabilny ale i tak mnie ucieszył, bo był taki jaki chciałem ( chodzi o rzeczywistość :D )
Tamtego dnia położyłem się spać o 23, a spałem do 11 xD
To wyjaśnia czemu słyszałem odgłosy z jawy we śnie :P