04-04-2020, 15:28
<<================== 4 Kwietnia ==================>>
Od dawna z pamięcią krucho, więc cieszę się że w końcu coś dobrze zapamiętałem i wydaje się to nieść jakąś głębszą treść. Złożyło się na to z pewnością bardzo zrelaksowane zaśnięcie.
Jestem ze znajomym w firmie IT, jako praktykant. Kończy się okres praktyk. Spotykam znajomego z uczelni, który ucieszony opowiada mi o świetnych warunkach zatrudnienia. Z przykrością słucham bo zazdroszczę. Nieoczekiwanie słyszę od znajomego, że szefowa chciała przeprowadzić ze mną rozmowę o pracę. Rozmowa odbywa chwilę później w tym samym pokoju, na środku biura, jak to w sennej firmie bywa. Z nadzieją siadam do rozmowy z młodą kobietą. Od razu widzę w niej bardzo stanowczą kobietę. Wpatrzona w zeszyt, ledwo mną zainteresowana. Po zaledwie kilku typowych pytaniach pada pytanie o moją rodzinę. Zdziwiłem się. Po chwili zawachania zacząłem opowiadać przykre szczegóły ze swojego życia. W połowie tylko skomentowała ironicznie, dalej patrząc w zeszyt, że brzmi jak jakaś historia z taniego serialiku. Dokończyłem. Poinformowała sucho o końcu rozmowy. Jeszcze spytałem czy mogę na coś liczyć, a ona odpowiedziała że nie i się nie pi*rdoli. Odchodząc zastanawiałem się skąd taka reakcja. Pomyślałem, że albo ją coś osobiście dotkneło w moim opowiadaniu, albo uznała mnie za słabego psychicznie skoro z miejsca zdradziłem tyle szczegółów.
Po obudzeniu sen wydał mi się ciekawy i zastanawiałem się co mógł znaczyć. Po czasie przyszła mi pewna interpretacja. Wczoraj natknąłem się na post na duchowej grupie dyskusyjnej, z pytaniem, "co Was najbardziej triggeruje". Chciałem napisać o dychotomii w myśleniu, ale uznałem, że to nie irytuje jakoś szczególnie. Nic więcej nie przychodziło mi do głowy, więc zostawiłem to, z intencją że jak mnie coś mocno zirytuje to się temu przyjrzę. Myślę, że sen mógł być odpowiedzią na to pytanie. Postać szefowej była personifikacją części mnie odpowiadającej mojej nieakceptacji syndromu ofiary. Bardzo nie lubię, kiedy czuję, że ktoś zwierza się ze swoich problemów nie po to, żeby poszukać pomocy, tylko żeby się po prostu nad sobą poużalać. Więc w tym śnie to ja stałem się taką osobą, a postać szefowej mną, który takiej osoby nie akceptuje.
<<==============================================>>
Od dawna z pamięcią krucho, więc cieszę się że w końcu coś dobrze zapamiętałem i wydaje się to nieść jakąś głębszą treść. Złożyło się na to z pewnością bardzo zrelaksowane zaśnięcie.
Jestem ze znajomym w firmie IT, jako praktykant. Kończy się okres praktyk. Spotykam znajomego z uczelni, który ucieszony opowiada mi o świetnych warunkach zatrudnienia. Z przykrością słucham bo zazdroszczę. Nieoczekiwanie słyszę od znajomego, że szefowa chciała przeprowadzić ze mną rozmowę o pracę. Rozmowa odbywa chwilę później w tym samym pokoju, na środku biura, jak to w sennej firmie bywa. Z nadzieją siadam do rozmowy z młodą kobietą. Od razu widzę w niej bardzo stanowczą kobietę. Wpatrzona w zeszyt, ledwo mną zainteresowana. Po zaledwie kilku typowych pytaniach pada pytanie o moją rodzinę. Zdziwiłem się. Po chwili zawachania zacząłem opowiadać przykre szczegóły ze swojego życia. W połowie tylko skomentowała ironicznie, dalej patrząc w zeszyt, że brzmi jak jakaś historia z taniego serialiku. Dokończyłem. Poinformowała sucho o końcu rozmowy. Jeszcze spytałem czy mogę na coś liczyć, a ona odpowiedziała że nie i się nie pi*rdoli. Odchodząc zastanawiałem się skąd taka reakcja. Pomyślałem, że albo ją coś osobiście dotkneło w moim opowiadaniu, albo uznała mnie za słabego psychicznie skoro z miejsca zdradziłem tyle szczegółów.
Po obudzeniu sen wydał mi się ciekawy i zastanawiałem się co mógł znaczyć. Po czasie przyszła mi pewna interpretacja. Wczoraj natknąłem się na post na duchowej grupie dyskusyjnej, z pytaniem, "co Was najbardziej triggeruje". Chciałem napisać o dychotomii w myśleniu, ale uznałem, że to nie irytuje jakoś szczególnie. Nic więcej nie przychodziło mi do głowy, więc zostawiłem to, z intencją że jak mnie coś mocno zirytuje to się temu przyjrzę. Myślę, że sen mógł być odpowiedzią na to pytanie. Postać szefowej była personifikacją części mnie odpowiadającej mojej nieakceptacji syndromu ofiary. Bardzo nie lubię, kiedy czuję, że ktoś zwierza się ze swoich problemów nie po to, żeby poszukać pomocy, tylko żeby się po prostu nad sobą poużalać. Więc w tym śnie to ja stałem się taką osobą, a postać szefowej mną, który takiej osoby nie akceptuje.
<<==============================================>>
let's worship cats





