18-11-2013, 07:36
<<================== 18 Listopad ==================>>
Wreszcie udało mi się iść spać przed 24 i nie była to drzemka xD Planowałem pospać ok. 8h, no... nie udało się. Snów nie pamiętam, uleciały szybko po obudzeniu ale i tak ta noc była bardzo ciekawa.
Obudziłem się po 2 snach(obudził mnie napad kichania), miałem jakieś przebłyski co do motywów snu ale bardzo szybko uleciały.
Zasnąłem ponownie, obudziłem się po następnym śnie, leżałem nieruchomo i przypominałem sobie sen, co jakiś czas nachodziły mnie impulsy jakby pisku albo pół sekundowe wibracje, spodziewałem się nadchodzących wibracji. Po kilku minutach nadeszły wibracje a wraz z nimi ciche hipnagogi dźwiękowe. Wraz z wibracjami wrażenie ruchu, robiłem ERWILD'a ale nie wpadłem do snu. Leżałem dalej, po jakimś czas znowu impulsy i po impulsach znowu wibracje, trochę słabsze i krótsze, znowu się nie udało. Później znowu, wizualizowałem w czasie nich żeby jakoś wejść do snu, znowu się nie udało. Później już się lekko poruszyłem, bo naszła mnie ochota na poruszenie palcem (taka ochota nachodzi mnie po skończonej fazie REM). Chyba obudziłem się w końcówce albo po samej fazie i jeszcze ją "sztucznie" przedłużałem.
W każdym razie zapisałem znaki snu które pamiętałem, w czasie czekania na wibracje pamiętałem więcej ale byłem na innych falach, po wstaniu duża cześć uleciała.
"Tiger haker"
Byłem w moim starym domu w Bełchatowie, w kuchni. Wraz z moim psem(tigerem). Pies pochodził do laptopa czy tam komputera i zmieniał coś w pliku. Później ja podszedłem i chciałem wymazać jakąś dodatkową wartość która była ustawiona na "120" i wtedy coś robiła. Początkową chciałem zapisać to w formacie, który nie widzi tej wartości ale zobaczyłem po prawej zakładkę do zmiany tej wartości, zmieniłem na mniejszą.
No i dopadła mnie duża bezsenność, nie chciało mi się w ogóle spać. Gdy po jakimś czasie zasnąłem i miałem... świadomy i kontrolowany półsen(!). Gdyby po uświadomieniu mnie od razu wywaliło, nie zdziwiłbym się, pół sen jak pół sen ale..
Byłem przed moim starym blokiem w Bełchatowie(Bełchatów rlz xD). Były tam osoby z mojej obecnej klasy, rozmawiałem z kolegą, coś chciałem sprawdzić i prawie podszedłem do drugiego kolegi, nie pamiętam o co chodziło. Gdy szedłem przed dziewczynami z kołdrą na plecach było mi głupio i od tej pory zaczęło mi się rozjaśniać, po krótkim czasie przyswoiłem że to nie jawa ale nie chciałem się uświadamiać, od początku snu to nie przypominało snu a coś co sobie wyobrażam, bardzo dobrą wizualizację. Chyba bałem się że od razu zburzę ten stan. Ale zacząłem kontrolować swoje senne ciało. Co najlepsze nie czułem że jestem w pełni we śnie że to wizualizacja, czułem swoje prawdziwe ciało (i to nie iluzja) i... kontrola nie przebiegała myślowo, poruszałem się tak jak w LD, intencją poruszenia ciała. I jak na pół sen to było to dość długie, używałem w pełni swojej kontroli, nawet trochę pobiegłem bo kogoś goniłem. Wybudzenie było ciekawe, ruszając ręką w tym stanie nagle przestałem ruszać ręką tam a moją prawdziwą ręką, i czułem jej położenie już wcześniej. Później ta wizualizacja przypominała słabszą wizualizację aż znikła.
No więc teraz czy w pół śnie działa paraliż? Czy to był w ogóle pół sen czy może zaczątek normalnego snu, z tym że bardzo płytki?
Znajomy z forum pisał kiedyś że nauczył się w jakimś stopniu kontrolować pół sny, muszę się go dopytać.
@Inces, Taki rodzaj bezsenności może być dobry do WILD'a? Potrzebę regeneracji miałem (przespałem dopiero 4,5h) i byłem bardzo rozbudzony.
Na tyle rozbudzony że wstałem pół tora godziny wcześniej przed budzikiem.
<<==============================================>>
let's worship cats





