03-10-2013, 06:40
<<================== 03 październik ==================>>
Ok, już nic nie ogarniam... Dzisiaj miałem największy fail w mojej oneironautycznej karierze. A raczej nie fail, to nie była już moja wina...
Spałem wieczorem 4h, poszedłem spać dosyć późno. Spodziewałem się w miarę płytkich snów bo zlikwidowałem częściowo niedobór snu (w takich sytuacjach często trafiały się LD'ki) .Zdążyłem wyśnić 1 sen i.. rozkmina nad nim nie pozwoliła mi zasnąć
"Real Reality in Dream"
Nie pamiętam pierwszej połowy snu.
Byłem znowu w moim starym mieszkaniu, była późna noc a ja wyszedłem sobie na balkon popatrzeć jak mój tata gra na dole z dwoma innymi gościami w jakąś grę. Nie wiem co to była za gra ale przy losowaniu była mikro walka na nożyki, raczej same nożyki się biły. Nie chciałem żeby tata mnie zczaił że jeszcze nie śpię i gdy zawołał w stronę balkonu schowałem się, ale po chwili cicho odpowiedziałem, nic nie powiedział, miał dobry humor.
No i czas na mindfuck. Pojawiłem się w pokoju z którego wychodzi balkon. Był już dzień. Miałem jakąś dziurę w pamięci, nie pamiętałem połowy dnia. Złapała mnie wątpliwość "może to sen". Ja nie podejrzewałem, to była tylko wątpliwość. Jako że na jawie najwięcej razu robię TR z tekstem i godziną tak zrobiłem też tutaj. Podszedłem do dekodera na którym była godzina cyfrowa. Sprawdziłem, odwróciłem wzrok trochę prawo, i znowu na godzinę - nic. Przyjrzałem się i zobaczyłem że przy "19" nie ma jednej kreski ale uznałem to za usterkę. Pomyślałem też że kątem oka widziałem nadal godzinę, no więc odwróciłem się w całkiem inną stronę, i znowu na godzinę - nic. Uznałem zegarek za niepewny, chciałem sięgnąć po telefon i sprawdzić godzinę ale nie miałem telefonu (co dziwne bo jeśli się czegoś spodziewamy we śnie to dostajemy to)
Nie poddałem się. Poszedłem do światła, cykałem kilka razy, 1 raz wystąpiło minimalne opóźnienie. Wczoraj na jawie też takie zauważyłem i zrobiłem tak samo jak "teraz", cykałem światło bardzo szybko i sprawdzałem czy wszystko się zgadza. Wszystko bez żadnych opóźnień. Wyjrzałem na korytarz - popatrzyłem w dal, sprawdzam światło, wszystko się zgadza.
Wróciłem do pokoju, pomyślałem "Jeszcze jedna próba... tradycyjny TR z nosem". Łapę za nos, wciągam powietrze - całkowity opór. Co więcej (!) zważyłem na radę Incestus'a z badaniem wpływu podciśnienia na skrzydełka nosa - czułem "jasno" że skrzydełka poruszyły się...
"No więc to nie sen.. a myślałem..."- pomyślałem ze wzruszeniem. Kilka kroków do przodu i.. budzę się .Mówię: "What the fuck?!" O_O
Jakby tego było mało sprawdziłem po obudzeniu opływ powietrza w nozdrzach - prawidłowy...
Świadomość w tym śnie była wyższa od niektórych moich LD (!). Testy wykonywałem tak dokładnie jak na jawie albo jeszcze dokładniej...
Po tym śnie miałem taką rozkminę że długo nie zasnąłem... I jeszcze pewnie będę myśleć o tym przez dzień...
O co kurde chodzi?! Podświadomość mnie trolluje? Już nic nie ogarniam... Teraz derealizacja przejdzie na poziom eXtreme...
<<================================================>>
EDIT: Jednak nie przeszła na poziom eXtreme. Po tym failu mam mniejsza ochotę do TR'ów, i wiarę w ich moc...
let's worship cats





