Fallen Dreams
<<================== 29 Kwietnia ==================>>
Prawie 2 miesiące.... to była chyba najdłuższa przerwa w dzienniku :) Powrót przed maturami? Czemu nie...
Miałem już wcześniej coś napisać, ale wymówka, że to za mało ciekawe na wpis wystarczała...
Dodatkowo ostatnio odczułem wzrost świadomości nocnej. Stąd przyda się powrót :)

Zacznę od fragmentu ze snu, który miałem jakiś miesiąc temu.

Wszedłem do pomieszczenia, które przypominało halę sportową. Słabo oświetlone pomieszczenie i dosyć małe jak na halę. Kilku chłopaków kopało piłkę od ściany, kilku siedziało na ławce. Wiedziałem, że jeden z nich ma w ręku ciastko, które uśmierca kilka sekund po zjedzeniu go. Pomyślałem, że było by to fajne doświadczenie, ale po chwili otrzeźwiałem. Usiadłem na ławce koło nich.

W pewnym momencie, niechcący to ciastko zjadłem. Gdy poczułem gorzki smak uświadomiłem sobie co zrobiłem i że za chwilę umrę. Doświadczyłem bardzo realnego lęku przed śmiercią. Świadomość tego, że to właśnie są moje ostatnie myśli była zatrważająca. Lęk spotęgowało jeszcze bardziej realne odczucie utraty zdolności do myślenia. Myśli było coraz mniej. Pustka zaczęła przeważać nad myślami, aż w końcu była tylko ona. Pustka i nic więcej. Żadnych odczuć czy myśli. Odczucie nieistnienia trwało chwilę po czym zwyczajnie wróciłem. Byłem w tym samym miejscu. Okazało się, że przeżyłem.

Z pewnością zaindukowałem sobie ten sen przemyśleniami o śmierci ostatnimi dniami przed tym snem.

Zarys snu z wczoraj.
Generalnie kilka miesięcy temu po raz pierwszy przyśnił mi się (bądź zapamiętałem) lot samolotem. Od tego czasu samolot śni mi się coraz częściej. Nie przeszkadza mi to bo w sumie spoko sny.

Wczorajszy sen polegał na tym, że wsiadłem do samolotu, który miał określony cel, ale w pewnym momencie stał się samolotem do naszej dyspozycji i oblecieliśmy pół globu, lądując gdzie nie gdzie (też chyba z czasem się zmniejszył <roll>). Sen od pewnego momentu był snem o LD. Oglądałem obrazy serwowane mi przez sen, ale cały czas doskwierał mi deficyt jakości. Próbowałem rozwiązać to przez założenie okularów, ale sen chamsko wyostrzał tylko mały fragment pola widzenia.

Zwalałem to w śnie na płytkość, ale po obudzeniu pomyślałem, że mogło to być zaindukowane przez rozmowy z CosmicKidem przed snem, w których to przytaczaliśmy sobie posty Incestusa o porównywaniu widoków w Skyrimie na maksymalnych ustawieniach graficznych do widoku ze szczytu Tatr z wadą wzroku :P

To czym jeszcze sen się wyróżniał to długość. Miałem wrażenie, że zwiedzaliśmy ten senny globus kawał czasu.

Sen z dzisiaj.
Trafiłem do gry a'la GTA+NFS. Podjąłem misję, która polegała na wytrzymaniu określonego czasu na maksymalnym Wanted Level uciekając przeważnie w aucie. Zadanie to powtarzałem we śnie 3 razy. Za pierwszym zawaliłem bo mnie złapali. Radiowozów była masa, więc zadanie nie było łatwe, no spoko. Złapali mnie dokładnie minutę i jedną sekundę przed końcem wymaganego czasu.

W następnej próbie zepsułem bo wyjechałem poza wyznaczony obszar na którym mogę uciekać. Tak samo - dokładnie minutę i sekundę przed końcem czasu.
W ostatniej próbie totalna porażka. Wszedłem niechcący na pole zakończenia misji co oznaczało przedwczesne zakończenie zadania. I też - 1:01 przed końcem czasu.
Oszukać przeznaczenie? :)

Fun fact: Gdy w środku dnia przypomniałem sobie o tym śnie, spojrzałem na zegarek - 10:11.........Przypadek? :D
<<==============================================>>
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
<<================== 17 Maja ==================>>
Miesiące wstawania zmęczonym i śpiącym niezależnie od długości snu. Zastosowałem ANA i tym razem było inaczej.

ANA (All night Awaraness) to technika al'a całonocny SSILD. W skrócie polega ona na jak najbardziej uważnym zasypianiu. Ważne, żeby ta uważność trwała do ostatniej sekundy.

Dzięki technice budziłem się co trochę z wyrazistych snów i snów o LD. W tym drugim miałem okazję doświadczyć ciekawych widoków :)
Była to seria snów o WILD przewijających się pomiędzy snami. Po uświadomieniu wylatywałem od razu przez okno.


W pierwszym śnie o LD dałem się ponieść wiatrowi z fabuły tego snu o WILD i ten wyniósł mnie na sporą odległość. Z góry widziałem spory obszar sennej dżungli a za nim ostre przejście w biom zimowy cały pokryty śniegiem.

W ostatnim śnie o WILD po wyleceniu za okno, znalazłem niedaleko domu sporo monumentów z motywem Lwa ustawionych niedaleko siebie.
Opis ostatniego obrazu ze snu:

Cały posąg był z lśniącego, czarnego marmuru. Był stosunkowo niski, ale dało się wyróżnić w nim 3 piętra. Na pierwsze piętro prowadziły schody, obstawione po bokach dwoma podobnymi posągami stojących lwów.
Owe "piętro" stanowiło akwen dla krystalicznie czystej wody.
Kolejne piętra były coraz mniejsze a na szczycie tej wieży stał wielki Lew.
<<==============================================>>
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
<<================== 30 Maja ==================>>
Obudziłem się po 3h. Nieplanowanie pozostawałem czujny jakiś czas z racji, że coś mnie zaniepokoiło i bałem się o własne zdrowie. Gdy już się trochę uspokoiłem to senny wróciłem do spania. Miałem przeczucie, że to dobry stan do WILD'a i nie myliłem się. Szybko wpadałem w kolejne półsny, aż odczułem milisekundowe utraty świadomości i wiedziałem, że zbliżają się wibracje. Nie wiem dokładnie kiedy skończyło się zasypianie a zaczął się sen. Możliwe, że już wcześniej w nim byłem.

Pozwoliłem sobie, żeby wyniosły mnie w górę i postawiły na ziemi już we śnie. Wyczułem podłogę, poczekałem aż zmysły się ustabilizują i otworzyłem oczy.
Obudziłem się w łóżku i po chwili zasnąłem ponownie. Tutaj seria półsnów we śnie po których znowu obudziłem się i zorientowałem, że sen był na tyle płytki, że moje ruchy ze snów wychodziły poza sen. Patrzę na telewizor obok mnie. Przechylony? Uff.. dobrze, że tylko t... kur** rozbity?!
Ze strachu i podświadomej wiedzy, że cały czas śnię wysiliłem mięśnie powiek i otworzyłem oczy na jawie.
Czułem, że przebiłem się przez mocny paraliż. W połączeniu z tym, że po obudzeniu uświadomiłem sobie, że tamten pokój był mi nie znany i nie mam telewizora obok łóżka, wygląda na to, że sen był dosyć głęboki, a ja zepsułem sobie okazję do dobrego LD :)

"Matura z Niemieckohistorii"

Matury za nami, ale dla snu to widać wciąż temat świeży. Wymyślił jednak nowy rodzaj egzaminu dojrzałości. We śnie poszedłem zdawać maturę z hybrydy języka niemieckiego i historii. Moje ulubione przedmioty : ) (sarcasm ofc...) i to w moim dawnym gimnazjum. Moja grupa składała się z prawie tych samych osób co grupa na niedawnej maturze z ustnego angielskiego. 3 osoby z mojej klasy + 1 nieznajomy.

Poszedłem na ten egzamin właściwie nie wiedząc o co chodzi. Wiedziałem tylko, że zadanie polega w dużej mierze na opowiadaniu historii po niemiecku. Na szczęście egzaminatorki przygotowały 2 zadania, w tym jedno izi, które można było zdać bez niczego i drugie, trudniejsze dla osób chętnych na +30%. Po pierwszym zadaniu padło pytanie kto chce zostać. Zostali wszyscy oprócz mnie i tego nieznajomego. Stanąłem jednak obok i przysłuchiwałem się procedurze następnego zadania.

Polecenie przerosło maturzystów, ale wykombinowali niezłą taktykę. Odpowiadali na korytarzu i nie wiedzieć czemu, mogli być odwróceni tyłem do egzaminatorek podczas przygotowań. Dostali to samo polecenie, więc wpadli na pomysł, że każdy wymyśli część odpowiedzi i będą szeptali swoją kwestię w kółko. Tym sposobem każdy nauczył się całej i wyrecytował egzaminatorkom. Każdy zdał z dobrym wynikiem.
Po wszystkim wyszliśmy ze szkoły a ja poleciałem do domu. Dosłownie. Tak lecąc w kierunku domu postanowiłem, że odpocznę sobie na randomowym balkonie. Na sąsiedni balkon wyszedł akurat jakiś gościu. Był zdezorientowany zaistniałą sytuacją. Pogadaliśmy chwilę po czym zawołał żonę, że superman przyleciał na balkon obok :)
Lekko mnie to wszystko dziwiło, zastanawiałem się czy naprawdę potrafię latać. Sprawdziłem jeszcze raz, działa. No to chyba wszystko ok :)
<<================================================>>
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
<<================== 31 Maja ==================>>
W środku snu wyszedłem na balkon z zamiarem skoku #ambiwalentnie.
Żeby nie było przypału przed skokiem upewniłem się, że jest niemożliwe, żebym teraz w tym domu się znajdował, więc muszę śnić. Ale nawet nie wpadła myśl o TR :)
Po rozpoczęciu lotu, świadomość przejaśniła się. Przed sobą zobaczyłem strumień wody i kilka mostów umożliwiających przejście na drugą stronę. Dwa dla pieszych i jeden dla pojazdów. Na ulicach też sporo wody. Chyba właśnie skończyła się ulewa.
Ludzi było sporo. Nie bez powodu. Po obu stronach rzeki ulice były wypełnione chińskimi targami.  Pełno Chińczyków albo Japończyków i adekwatnych sloganów. Poleciałem najpierw na lewo. Zaciekawiło mnie szczególnie jedno stanowisko. Przez dłuższą chwilę starałem się rozszyfrować napis. Po tym jakaś babcia powiedziała co tam pisze i dalej nic mi to nie powiedziało.

Poleciałem w stronę targów po drugiej stronie rzeki. Ten rynek był już dużo większy. Znajdował się w dużej porządnie zadaszonej hali. W oczy głównie rzucały się różnorodne koszulki. Najczęściej przedstawiały jakieś dziewczęce twarze. Przez moment myślałem, że znalazłem koszulkę z Princess Chelsea i wróciłem się, ale tylko mi się wydawało.
Na górze coś błyszczało. Pomyślałem, że może jest drugie piętro do zwiedzania, ale gdy podleciałem zastałem ściany. Usłyszałem jakieś głosy babć, że nic tam nie znajdę. Z ciekawości przebiłem się przez ścianę.

Okazało się, że wyszedłem... ze śmieciarki. Po przed chwilą widzianym gmachu nie było śladu. Widziałem właśnie jak jakaś mechaniczna kończyna wraca do śmieciarki a ta zamyka się. Rozejrzałem się w koło. Bloki, bieda, pare murzynów. Jakieś slumsy. Co to jakaś senna metafora konsumpcjonizmu?

Posprzeczałem się z tubylcami i w porę uciekłem od nich lotem.

Sen był z pewnością płytki (sądząc po tym która to była z kolei godzina snu) i fajnie, że udało mi sie go utrzymać stosunkowo długo.
<<================================================>>
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
<<================== 30 Czerwca ==================>>

Najpewniej sen o WILD.Wyszedłem na zewnątrz. Właśnie nadjeżdżał pojazd mocno nieadekwatny do mojego miejsca zamieszkania. Sportowe żółte auto, a za kierownicą seksowna projekcja. Siadłem na miejscu pasażera, projekcja wyszła. Zrobiłem to samo. Olałem ją i rozejrzałem się. Uwagę przykuł czerno-biały tunel w miejscu gdzie powinna znajdować się droga. Jakby zrobiony z papieru i nie do końca "przykryty". Im dalej wgłąb tym bardziej kręty i stromy, aż wylądowałem w nowym pomieszczeniu. Nie wiele było widać, ale nie trudno było zauważyć, że za mną spawnowały się tłumy żeńskich projekcji. Raczej nieprzyjaźnie nastawionych. Ale takiemu wrogowi szkoda było się opierać :) Niedaleko była drabina prowadząca w dół. Krótko po tym jak się tam znalazłem, z ciemności coś się wyłoniło. Nie było to ani przyjazne, ani ładne. Więc wróciłem na górę :)

Pomyślałem, że trochę zajmie wyjście z tego tunelu, ale ku mojemu zdziwieniu znalazłem się nagle przed tunelem. Sen poinformował mnie, że quest zakończony powodzeniem. Aha :P

Poleciałem przed siebie i po chwili znalazłem się wśród bloków mieszkalnych. Zwiedzając kolejne balkony zaczęło mi przeszkadzać, że ciężko się poruszać bez obijania o dach, albo inne elementy. Wpadłem na pomysł, że pomyślę o kodzie na przechodzenie przez ściany. Zadziałało. Problem znikł :P

Chciałem kogoś przywołać. Pierwsza próba. Oglądam się za siebie, nic. Druga próba...dostrzegam dobermana. Który po chwili się zbliżył i w tym samym momencie zaczął się... rozdwajać. To mi nasunęło pomysł. Wyciągnąłem rękę w kierunku psów i krzyknąłem z intencją jakbym rzucał jakiś czar... perseweracja! Psy zaczęły się mnożyć w ekstremalnym tempie. Rzuciłem "czar" jeszcze kilka razy a kiedy zauważyłem, że narobiło się tego pso-podobnego tworu za dużo, zachciałem anihilować wszystkie naraz. Ta intencja mnie wywaliła.

Do FA. Kiedy podniosłem się z łóżka, w prawym górnym rogu pojawiło się fioletowe okienko rodem z jakiejś gry dla dzieci z wygrawerowanym na żółto napisem:
You're out of a dream. Wait 45 minutes and go back to sleep.

Niedługo po tym się obudziłem :P

<<================================================>>
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
<<================== 2  Lipca ==================>>

"It's a trap!"

Stało się. Kamil milowy rozwoju cywilizacji. Odnaleźliśmy sposób na dwustronne przemieszczanie się pomiędzy światem ludzi a siecią internetową! Jednak ta zdobycz technologiczna przysporzyła nam kłopotów...

Sen zaczął się od tego odkrycia i powstania bazy na jakimś pustkowiu. I w okół tej bazy kręciła się następna seria snów. Zostałem tam zatrudniony, bo dobrze ogarniałem te sieci. Jednak im dłużej tam przebywałem, tym mniej mi się to podobało.
Baza była podziemna. Sen zacieśnił miejsce akcji tylko do tego miejsca, jakby wątek podróży między wymiarami materii i informacji dotarł tylko tutaj. Było to tym bardziej ważne miejsce bo odbywały się tutaj spotkania z inwestorami i największymi szychami, którzy mieli wpływ na tą działkę. Tak chyba miało być w zamierzeniu. Spotkania były dosyć skromne. Tym bardziej, że ja, szary pracownik, byłem tam zapraszany. Ale o nich później...

Pracowałem sobie w miarę spokojnie, gdy co jakiś czas napotykałem zdarzenia, które nasuwały podejrzenie, że to wcale nie takie pozytywne miejsce jak zwykłem myśleć.
Jednak na początku było odwrotnie. Choćby sytuacja, w której przyprowadzili mieszkańca sieci, o wyglądzie kosmity i gdzieś go prowadzili. Pracownik, który go prowadził w pewnym momencie zaczął traktować go jak śmiecia na co odpowiedziałem reprymendą w jego kierunku. Reszta poparła mnie porozumiewawczo, więc miałem złudne wrażenie, że ludzie są tu dobrzy.

Do czasu. Pobudka przyszła na jednej z konferencji. Przyszedłem na miejsce ze znajomym. Tematem konferencji było omówienie dokładnego sposobu przemieszczania się między wymiarami. Dowiedziałem się, że technika polegała na bezbolesnym schłodzeniu ciała do ekstremalnie niskiej temperatury i dopiero potem zmiana stanu skupienia do informacyjnego. Wydawało się to w miarę logiczne.

Na konferencji kumpel dostał głupawki. Pewnie to przez to wybrali go na ochotnika do testu sprawności nowego urządzenia. Przeszliśmy do pokoju obok gdzie stało coś wyglądem przypominające bardzo wysoką kserokopiarkę na której górze umieszczona była kopuła. Umieścili (dajmy na to) Johnego, mojego kumpla. Kopuła zaczęła się wypełniać jasno-fioletowym dymem przy czym Johny cały czas się rechotał, więc nie miałem powodów do obaw, sądziłem że dobrze się bawi. Wszyscy biznesmeni przyglądali się eksperymentowi z uśmieszkiem na twarzy. Dymu było coraz więcej, Johny nieprzerwanie się śmiał, aż tu nagle... kurczak! Zamienił się w pieczonego kurczaka! Johny! co oni Ci zrobili!
Ale nikomu oprócz mnie uśmieszek nie zszedł z twarzy. Błyskawicznie przekalkulowałem sytuację i zachowałem zimną krew.
Świetnie, akurat nie mieliśmy nic na obiad!
Tak... Podali kurczaka do stołu! W sumie byłego kurczaka. Teraz danie przypominało osmażoną czarną ośmiornicę. Potrzebowałem zdobyć ich zaufanie, więc zjadłem Johnego razem z nimi : (

Od tej pory poruszałem się po bazie z czujnością. Iluzja bezpieczeństwa prysła. Zastanawiałem się dlaczego pomimo takiego rozwoju technologicznego wind (które były podstawowym środkiem transportu tutaj) było tak mało. Nie było tu dnia bez kolejek. Oprócz tego same windy nie były do końca sprawne i bezpieczne.
Coraz częściej słyszałem jak kogoś spotkała "kara" za spóźnienie. Spóźnienie gdzie? Gdziekolwiek się ktoś wybierał. To nie brzmiało dobrze. Wygląda na to, że władze dbają o redukcję populacji na każdym kroku. Niedługo później moje obawy się potwierdziły.
Winda powodowała obawy nie tylko przez sprawianie wrażenia, że zaraz się rozpadnie. Gdy tylko znajdowałem się w środku czułem duszność a zmysły traciły sprawność. Do tego ten zapach...
Okoliczności tak się zbiegły, że przez część drogi na ostatnią konferencję towarzyszyła mi tutejsza sprzątaczka. Dosyć dobrze się znaliśmy, więc nie miała dużych oporów, żeby potwierdzić moje obawy. W windach permanentnie uwalniany jest ozon i to kolejny trick na skrócenie nam żyć. Każdy wyżej postawiony tutaj to wie i nosi jakieś niewidzialne maski, dzięki którym jest odporny na działanie ozonu.

Ta rozmowa akurat odbywała się w windzie. Gdy z niej wyszedłem znalazłem się na konferencji. Była tutaj część mojej klasy a rolę prezesów odgrywali moi nauczyciele i dyrektor. THE END
Czy to jakaś aluzja co z nami robi szkoła :O PS. Wiem, że ozon średnio pasuje, ale to sen :P
<<================================================>>
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
O, w tym śnie było pojawił się ktoś kto miał włosko brzmiące imię, bardzo możliwe, że takie na jakie zmieniłeś sobie nick (Falleniccio del Golo) :P

Cytat:...Biegnę przez tłum. Tamta dziewczyna miała przyjaciela z supermocami, którego mogła przywołać w każdej chwili. Wołam za nią. Imię brzmi z włoska. Niestety już nie pamiętam jakie to imię. Tamten się zjawia....
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
To nie ja sobie zmieniłem nick (dzięki Slavia... :P). Jeśli nie pamiętasz imienia (albo innego elementu) ze snu a po fakcie usłyszysz podobnie brzmiące to może Ci się wydać, że właśnie to imię w śnie wystąpiło. W skrajnym przypadku może z tego powstać konfabulacja. Innymi słowy szansa, że to to samo imię, jest mniejsza niż się wydaje :P
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
<<================== 24 Listopada ==================>>
No takiej przerwy (ponad 4 miesiące) w dzienniku jeszcze nie było :P Wpis ten nie oznacza powrotu, choć od długiego czasu po cichu nastawiałem się na powrót do praktyki, więc może jednak tak będzie. Odczułem zmiany na plus w sugestywności oraz w łatwości w byciu uważnym, więc powinienem te rzeczy do praktyki wykorzystać.
Ten wpis natomiast powstał bo zaskoczył mnie dzisiejszy sen.


"Flight to Heaven"

W tym śnie chyba od początku przeważała emocja irytacji, czy nawet gniewu. Było to widać np. kiedy sen zamienił się w sen o LD i chamsko udowadniałem projekcjom, że to sen, mimo że widziałem, że projekcja mojego taty była tym faktem przerażona. Z powodów religijnych, ale nie pamiętam o co dokładnie chodziło.

Później zboczyłem z fabuły snu, rozpoczynając nowy wątek. Irytacja zrodziła pytanie "Czemu jako obserwatorzy stworzenia, więc poniekąd boska cząstka nie mamy bezpośredniego połączenia z Bogiem". Myśl ta czerpała z filozofii na jawie, ale nie była adekwatna do prawdziwego mojego nastawienia.
W śnie pomyślałem, że może jednak taka możliwość jest, rozpoczynając najbardziej prymitywne jakie mogą być poszukiwania. Więc pokonując opór leciałem... pionowo do góry :) Opór szybko się zwiększał, aż moja prędkość się niwelowała do zera i spadałem w dół. Po jakimś czasie spadania kontynuowałem wzlatywanie do góry. Najgorszy opór był przed granicą chmur, ale spontanicznie wpadłem na pomysł, że stworzę pod chmurami unoszący się w powietrzu podest i z niego wystartuje. Pomysł okazał się trafiony.

Chwilę po przebiciu się przez niebo i zobaczeniu kosmosu, tło znikło a ja nagle trafiłem do jakiegoś nieznanego mi pomieszczenia. Były to szerokie korytarze bądź tunele w stylu futurystycznym, ze ścianami obładowanymi światełkami. Wszystko w ciemno niebieskich odcieniach. Od razu po znalezieniu się tam mój wzrok skierował się na wielką tablicę z napisem:
G _ _ _ _
_ _ D

Co intuicyjnie odczytałem jako "Game's end" i nie zauważając błędu gramatycznego, wyniosłem informację, że trafić tu to był cel mojego żywotu. Zacząłem czuć w sennym ciele silną ekscytację i ta emocja podniosła moją świadomość.
(Do tej pory myślałem, że silne emocje raczej mają tendencje do obniżania świadomości. Jak to z tym jest?)

Nie wiem czy do poziomu LD, ale moje myślenie się dużo polepszyło. Zrozumiałem, że to na pewno fikcyjna lokacja i pojawiła się myśl, że mogę się obudzić. Z ciekawością ruszyłem przed siebie. Zaskoczenie szybko wzrosło kiedy chwilę później powitał mnie okrzyk:
Witamy w Programie
"Jak oni żałują"

Po bokach tunelu obsadzone było jury na czele z Edytą Górniak. Zwykłem oglądać te polsatowe talent show'y dawno temu. Widać umysł upodobał sobie stary program "Jak oni śpiewają". A "żałowanie" to oczywiście aluzja do rachunku sumienia przed sądem ostatecznym :)

Idąc dalej znowu pomyślałem o pobudce, ale z drugiej strony, że to dobry pomysł bo zapamiętam te momenty. Z ciekawości spytałem jeszcze projekcje dziewczyny ubraną w białe szaty, która akurat przechodziła, czy widzieli się może już z Bogiem. Z zawiedzeniem odpowiedziała, że niestety nie, ale widać było, że liczyła na taką szansę. Dopuszczałem w myślach opcję, że odpowie coś w stylu, że to karygodna chciwość :P

Zacząłem w myślach powtarzać sobie słowa klucze, czego nigdy nie robiłem. Jako, że pierwsze słowo klucz brzmiało "game's end" to po wypowiedzeniu tego dopowiedziałem "No właśnie, game's end. Koniec. Pobudka.". Sam nie wiem czy to przez senne myślenie czy chciałem się już budzić, żeby nie zapomnieć.

Po tym słowie zobaczyłem scenę jak robię salto na swoje łóżko, po czym od razu się w nim znalazłem, nie czując ciała i widząc przez półotwarte oczy swoje biurko. Nie mogłem otworzyć ich do końca, udało się to dopiero po dłuższej chwili i byłem już w pełni obudzony. Żałowałem bo to oznaczało, że sen by jeszcze trochę potrwał... :P
<<================================================>>
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
<<================= 24 Listopada - Wieczór ==================>>
Chyba odzyskałem chęć do prowadzenia tego dziennika,hehe. Wpis ten wrzucam bo zrodziło się świadome cuś w drzemce, ale ni to sen, ni to półsen :) (A sen z dzisiejszego poranka post wyżej).

Położyłem się na łóżku bez klarownego nastawienia na drzemkę, no ale po czasie bardzo płytko zasnąłem. Akcja zaczęła się w którymś takim półśnie. W niezbyt świadomym stanie, ale z poczuciem ciała, miałem w głowie jakieś wyobrażenia o matematyce. W pewnym momencie wyobrażałem sobie tablicę i pojawił się na niej napisany na zielono sinus kąta fi i po skupieniu na nim uwagi doświadczyłem wibracji. W sumie znany mi z przeszłości motyw - pojawienie się wibracji w czasie półsnu i odruchowe znalezienie ich przyczyny w konkretnym bodźcu z półsnu. Ale tutaj jeśli już by coś miało być, to przejście przez wibracje do snu. No ale nie kojarzę wyraźnego przejścia do snu, czucie rzeczywistego ciała też nie zanikło. W którymś momencie po prostu odczułem swoją obecność w sennym pokoju i próbowałem, nie wiele widząc, się tam poruszać.

Mało skutecznie. Miałem bardzo małą kontrolę. Po dłuższej chwili targania się, odpuściłem i pływałem po pokoju odbijając się od ścian bezwiednie. Za którymś razem będąc obok drzwi udało się je otworzyć i pokierowało mnie już do wyjścia. Tutaj wciąż nie wiele widząc (a jeżeli już to tylko w centrum pola widzenia) i czując oprócz rzeczywistego ciała pokierowałem się przed dom. Później uniosłem do góry i dałem snu prowadzić mnie przed siebie. Po chwili widok zapełnił się niebem, coraz bardziej niebieskim i zacząłem na nim widzieć wyrzeźbione na szaro duże kształty. Znaki zodiaku, litery i inne nieokreślone.

Jeszcze później wyłoniła się cała kraina. Łąka z gdzieniegdzie porozrzucanymi gałęziami. Było coraz jaśniej i bardziej szczegółowo co mnie dziwiło, bo dalej nie widziałem obrazu w całym polu widzenia i czułem ciało rzeczywiste. Gdy szedłem wzdłuż tej łąki co prawda zauważałem szczegóły w postaci tych gałęzi na ziemi, ale znikały one by pojawić się centymetr dalej. Jak ograniczenie renderowania w grze. Zastanawiałem się czy to przez to, że zasugerowałem sobie, że ten sen jest za płytki, żeby ogarnął więcej elementów, czy może rzeczywiście sen potrafi skorzystać z takiej techniki by "wyświetlać" się na miarę aktualnych możliwości.
I sen rozpłynął się.

No a może wszystko przez co odczytałem sen jako płytki m.in. niepełne pole widzenie i czucie ciała też było wynikiem sugestii. Ale wątpię. Obudziłem się chyba w podobnym poczuciu ciała, tyle że wróciło czucie nóg do tego :P
<<================================================>>
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  dreams.tar.bz2 cosmic. 31 11,645 01-08-2025, 16:51
Ostatni post: Slavia
  夢 Skipper's dreams 夢 Skipper 69 77,640 22-06-2024, 10:11
Ostatni post: Skipper
  Magic dreams notepad. AstroHunter 50 10,738 01-06-2022, 01:09
Ostatni post: AstroHunter
  My Dreams waldek5 5 3,692 13-06-2018, 14:38
Ostatni post: waldek5
  Vyper's dreams RedVyper91 8 3,934 28-04-2018, 23:16
Ostatni post: RedVyper91

Skocz do:

UA-88656808-1