10-12-2015, 19:09
<<================== 10 Grudnia ==================>>
Poprzedniego wieczoru zrobiłem długą drzemkę, w nocy na początku leżałem spory czas na plecach i relaksowałem się (tutaj w pewnym momencie zbliżało się coś większego, ale zepsułem), po czym obróciłem zmęczone ciało i w krótkim czasie zasnąłem. Tak jak oczekiwałem, wywołałem sen o WILD trwający od początku snu.Dość długo zasypiałem w tym śnie. Po czasie zaczęły się mocniejsze senne hipnagogi, jak np. autentyczne silne uczucie spadania, którego nigdy nie miałem. Po czasie chyba sam się zorientowałem, ale po wstaniu potwierdziłem TR'em. Byłem w starym mieszkaniu. Okres rzekomej świadomości trwał długo (mało pamiętam), po czym nastąpił FA, z którego się uświadomiłem. Z tego okresu kojarzę najlepiej moment, kiedy to byłem w nieznanej imitacji miasta i na ścianie wyświetlił się film. Od razu sobie przypomniałem, że to urywek pewnego filmu katastroficznego i sen dostosowuje się do klimatu. Byłem zachwycony (po raz n-ty), że mogę odtwarzać to tak dokładnie z pamięci. Potem wpadłem na pomysł, że spróbuję kreacji poprzez wyobraźnie. Wyobrażałem sobie przed sobą portret Jokera (z Batmana
). Na początku nic się nie działo, ale przy mocniejszym skupieniu udało się i o to powstał Joker. Kiedy spojrzałem na prawo zauważyłem, że kopie Jokerów dołączyły do grupy projekcji. Jakoś tutaj znowu FA.Już w moim mieszkaniu. Wyleciałem przed dom i przed siebie. Zaleciałem na jakieś mini koloseum, na którym przebywała grupa projekcji. Z tego epizodu pamiętam, że chciałem sobie przyporządkować projekcje, co wychodziło. Na stole grało radio. Chyba mnie irytowało bo je wyłączyłem. Na to projekcja dziewczynki za stołem włączyła je z powrotem śmiejąc się, co i mnie wprowadziło w nieadekwatny śmiech. Eh... Nie wiem kiedy straciłem świadomość, ale jakoś na początku... szkoda
Ale coś z tej nocy wyciągnąłem, więc nie jest źle. Nadchodzi progres, muszę tylko w miarę się wysypiać. <<==============================================>>
let's worship cats






Jakieś takie orkowate, ale zombie. Akurat chyba Pani Zombie jadła z mężem kolację
Zamknąłem drzwi. Przez okno było widać, że jej mąż wstaje i chyba idzie mi dokopać. Pomyślałem, że poczekam, aż podejdzie pod drzwi i z impetem je otworze. Gdy już miałem to zrobić, obudziłem się. Podejrzewam, że za mocny impuls na ten płytki sen