12-04-2025, 21:06
Halucynacje V-M Isabeli - 5.04.2025
Przed 7 rano przygotowywałam się do wyjścia z ciała. Po 15 minutach leżenia w bezruchu i skupiania się na oddechu uczułam w końcu, iż znajduję się w jakiejś dziwnej pozycji. Udało mi się oderwać duchem od łóżka. Przemieszczanie się w powietrzu szło opornie. Chciałam przeniknąć przez szybę, która uparcie pojawiała się z powrotem przede mną, gdy oddalałam się od domu o kolejny metr. Po paru podejściach wydostałam się na podwórze. Następnie zawędrowałam w miejsce, w którym zaznałam przyjemności cielesnej.
Dotarłam do miejsca, w którym z dziury w podłodze wystawała głowa młodego mężczyzny. Skojarzyło mi się z warsztatem samochodowym. Był tam jeszcze jeden facet. Gdy zbliżyłam się, rzucił do swego towarzysza jakiś komentarz o moim zaroście intymnym. Zdziwiłam się, przecież w ubraniu nie powinien być widoczny, ale w końcu to astral, więc wszystko jest możliwe. Nabrałam ochoty na przyjemność oralną, ale wahałam się. Wystająca głowa wyglądała zachęcająco. Wpatrywałam się chłopakowi w oczy przez dłuższą chwilę. Uznałam go za pociągającego. Nabrałam pewności i kucnęłam, dając do siebie dostęp. Chłopak zabrał się do dzieła. Po jakimś czasie przemienił się w istotę przypominającą domowego kota, nadal pracował języczkiem.
Naszła mnie myśl, iż seks w świecie fizycznym jest zapewne odczuwany niczym "przez ubranie" w porównaniu do wrażeń dostępnych tutaj. Materialna powłoka jest okrutnym ograniczeniem dla energetycznego bytu, spłyca doznania. W niefizykalu mozna zaznać nieporównywalnego z realem uczucia "jedności".
Zaskoczyło mnie, że miałam na sobie skarpetki, ponieważ w realu zdjęłam je do spania.
Znalazłam jakąś kartkę i obejrzałam ją. Nalewa narysował na niej swój wykres snu. Przy momencie przebudzenia zaznaczył, że nastąpiło wtedy uczucie ulgi. Twierdził, że to buddyjski attainment medytacyjny.
Tętno mierzone zegarkiem podczas podróży niefizycznej wynosiło 57, 55, 82, 55, 57 (pomiar co 5 minut)
Przed 7 rano przygotowywałam się do wyjścia z ciała. Po 15 minutach leżenia w bezruchu i skupiania się na oddechu uczułam w końcu, iż znajduję się w jakiejś dziwnej pozycji. Udało mi się oderwać duchem od łóżka. Przemieszczanie się w powietrzu szło opornie. Chciałam przeniknąć przez szybę, która uparcie pojawiała się z powrotem przede mną, gdy oddalałam się od domu o kolejny metr. Po paru podejściach wydostałam się na podwórze. Następnie zawędrowałam w miejsce, w którym zaznałam przyjemności cielesnej.
Dotarłam do miejsca, w którym z dziury w podłodze wystawała głowa młodego mężczyzny. Skojarzyło mi się z warsztatem samochodowym. Był tam jeszcze jeden facet. Gdy zbliżyłam się, rzucił do swego towarzysza jakiś komentarz o moim zaroście intymnym. Zdziwiłam się, przecież w ubraniu nie powinien być widoczny, ale w końcu to astral, więc wszystko jest możliwe. Nabrałam ochoty na przyjemność oralną, ale wahałam się. Wystająca głowa wyglądała zachęcająco. Wpatrywałam się chłopakowi w oczy przez dłuższą chwilę. Uznałam go za pociągającego. Nabrałam pewności i kucnęłam, dając do siebie dostęp. Chłopak zabrał się do dzieła. Po jakimś czasie przemienił się w istotę przypominającą domowego kota, nadal pracował języczkiem.
Naszła mnie myśl, iż seks w świecie fizycznym jest zapewne odczuwany niczym "przez ubranie" w porównaniu do wrażeń dostępnych tutaj. Materialna powłoka jest okrutnym ograniczeniem dla energetycznego bytu, spłyca doznania. W niefizykalu mozna zaznać nieporównywalnego z realem uczucia "jedności".
Zaskoczyło mnie, że miałam na sobie skarpetki, ponieważ w realu zdjęłam je do spania.
Znalazłam jakąś kartkę i obejrzałam ją. Nalewa narysował na niej swój wykres snu. Przy momencie przebudzenia zaznaczył, że nastąpiło wtedy uczucie ulgi. Twierdził, że to buddyjski attainment medytacyjny.
Tętno mierzone zegarkiem podczas podróży niefizycznej wynosiło 57, 55, 82, 55, 57 (pomiar co 5 minut)
Przekaż plusy na rehabilitację ciała astralnego Isabeli






