Dziennik snów Aylo
#71
28.06

Chodziłem po swoim pokoju w samych galotach, był ranek a ja miałem niezgorszą erekcje. W pokoju znajdowała się też moja koleżanka, o czymś rozmawialiśmy. Nagle przeniosło nas do łóżka, pod kołdrę. Spostrzegłem, że koleżance również ubyło ubrań. Zapytała się mnie, czy ja aby przypadkiem nie mam wzwodu. Odpowiedziałem, że, no cóż, trochę mi stoi. Odparła na to zapytaniem, czy powinna coś w związku z tym zrobić. Po chwili namysłu odpowiedziałem "a rób ku*wa co chcesz". Na tą odpowiedź wnet na hejnał zaczęła trzepać mi kapucyna. W trakcie tego rytuału zacząłem się wybudzać. Powiedziałem sobie, że co to to nie i z całych sił starałem wrócić się do snu. Udało mi się, jednak koleżanka zniknęła a jej robotę przejęła jakaś tajemnicza, niewidzialna siła. Odkryłem kołdrę, okazało się, że mój ekwipunek zamienił się w 30 centymetrową pałe. Tajemnicza moc doprowadziła dzieło do końca, ale to tak, że nie będzie ani krzty przesady jak powiem, że pomalowałem cały pokój. Nagle spod łóżka wyszedł mój kumpel któremu odbiło się rykoszetem. Przeprosiłem go za zaistniałą sytuacje. Obudziłem się.

---

Byłem w domu, w pokoju na dole. Było u nas trochę gości ale w pokoju siedziałem sam. Na biurku przed sobą miałem laptopa mojego ojca. Grzebałem coś w jakiś plikach, wpisywałem komendy choć sam dobrze nie wiedziałem czego szukam. W końcu dokopałem się do jakiegoś folderu z tajemniczymi, dziwnymi ikonkami. Kliknąłem w jedną z nich. Moim oczom ukazał się obraz z mojej łazienki. Ujrzałem nam nim mojego brata który bawił się swoją fujarą. Wyłączyłem. Wszedłem w kolejny plik. Tym razem moim oczom ukazał się obraz z sypialni i dupczących się w niej ciotki i wujka. Wyłączyłem. Zdegustowany postanowiłem nie włączać kolejnych plików. Jakim cudem nie miałem pojęcia, że w moim domu są kamery? I dlaczego dostęp do nich jest w tym laptopie? Z tymi nurtującymi pytaniami obudziłem się.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#72
(28-06-2019, 18:38 )Aylo napisał(a): 28.06

Chodziłem po swoim pokoju w samych galotach, był ranek a ja miałem niezgorszą erekcje. W pokoju znajdowała się też moja koleżanka, o czymś rozmawialiśmy. Nagle przeniosło nas do łóżka, pod kołdrę. Spostrzegłem, że koleżance również ubyło ubrań. Zapytała się mnie, czy ja aby przypadkiem nie mam wzwodu. Odpowiedziałem, że, no cóż, trochę mi stoi. Odparła na to zapytaniem, czy powinna coś w związku z tym zrobić. Po chwili namysłu odpowiedziałem "a rób ku*wa co chcesz". Na tą odpowiedź wnet na hejnał zaczęła trzepać mi kapucyna. W trakcie tego rytuału zacząłem się wybudzać. Powiedziałem sobie, że co to to nie i z całych sił starałem wrócić się do snu. Udało mi się, jednak koleżanka zniknęła a jej robotę przejęła jakaś tajemnicza, niewidzialna siła. Odkryłem kołdrę, okazało się, że mój ekwipunek zamienił się w 30 centymetrową pałe. Tajemnicza moc doprowadziła dzieło do końca, ale to tak, że nie będzie ani krzty przesady jak powiem, że pomalowałem cały pokój. Nagle spod łóżka wyszedł mój kumpel któremu odbiło się rykoszetem. Przeprosiłem go za zaistniałą sytuacje. Obudziłem się.

---

Byłem w domu, w pokoju na dole. Było u nas trochę gości ale w pokoju siedziałem sam. Na biurku przed sobą miałem laptopa mojego ojca. Grzebałem coś w jakiś plikach, wpisywałem komendy choć sam dobrze nie wiedziałem czego szukam. W końcu dokopałem się do jakiegoś folderu z tajemniczymi, dziwnymi ikonkami. Kliknąłem w jedną z nich. Moim oczom ukazał się obraz z mojej łazienki. Ujrzałem nam nim mojego brata który bawił się swoją fujarą. Wyłączyłem. Wszedłem w kolejny plik. Tym razem moim oczom ukazał się obraz z sypialni i dupczących się w niej ciotki i wujka. Wyłączyłem. Zdegustowany postanowiłem nie włączać kolejnych plików. Jakim cudem nie miałem pojęcia, że w moim domu są kamery? I dlaczego dostęp do nich jest w tym laptopie? Z tymi nurtującymi pytaniami obudziłem się.

Isabela lubi takie wpisy  yea Swoją drogą, mi też sie podoba, ciekawy przebieg wydarzeń :D absolutnie nie jest to sen, którym nie powinieneś się chwalić, tak jak to ująłeś na czacie. Bywały grubsze :D Sam gdzieś tam, kiedyś pisałem o robieniu loda samemu sobie astralnym ciałem...
Nie jest sztuką wpływać na bieg wydarzeń, manipulować sennym światem, a nawet tworzyć własne rzeczywistości. 
Świętym graalem LD jest trafić do świata, którego nie chcesz zmienić, pragniesz jedynie napawać się jego pięknem. 
Kiedy czujesz sen całym sobą, każdym pojedyńczym neuronem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#73
Cytat: Sam gdzieś tam, kiedyś pisałem o robieniu loda samemu sobie astralnym ciałem...

To byłeś Ty ?? Na psajko ? :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#74
(28-06-2019, 23:26 )incestus napisał(a):
Cytat: Sam gdzieś tam, kiedyś pisałem o robieniu loda samemu sobie astralnym ciałem...

To byłeś Ty ?? Na psajko ? :P

Nie. Zaśmiecam swoją obecnością tylko to forum :D a wpis był w moim dzienniku, nie jestem do końca z niego dumny. Nie mów nikomu. :P
Nie jest sztuką wpływać na bieg wydarzeń, manipulować sennym światem, a nawet tworzyć własne rzeczywistości. 
Świętym graalem LD jest trafić do świata, którego nie chcesz zmienić, pragniesz jedynie napawać się jego pięknem. 
Kiedy czujesz sen całym sobą, każdym pojedyńczym neuronem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#75
29.06

Byłem w jakimś pociągu który jechał po torach na wysokości, jak na kolejce górskiej. Przemieszczałem się razem z moim kumplem w stronę ostatniego wagonu, żeby znaleźć konduktora w celu zakupienia biletu. Dotarliśmy, ale zanim zdążyliśmy powiedzieć jakiekolwiek słowo wagon nagle zaczął się rozpadać a my cudem chwyciliśmy się jakiś mechanizmów pod spodem. Spostrzegłem, że z 10 metrów pod nami znajduje się przejście tunelowe pod przejazdem kolejowym w moim mieście, a na ziemi leżało rozbryzgane ciało człowieka, który miał mniej szczęścia niż my. W okół niego gromadzili się ludzie. Sparaliżował mnie strach, bardzo powolnymi ruchami próbowałem dostać się do wagonu znajdującego się za mną. Konduktor który okazał się być murzynem przedostał się do niego z łatwością. Dodało mi to trochę pewności siebie, złapałem się za wejście do wagonu i już miałem się podciągać, kiedy ten również zaczął się rozpadać. Spadłem niżej, ale niewiele bo pod spodem pojawiło się więcej metalowych konstrukcji a ja nie znajdowałem się już w pociągu, tylko na jakimś popieprzonym statku nad otwartą wodą. Spojrzałem w dół - sytuacja już lepsza, ale w dalszym ciągu skok do wody z tej odległości był zbyt niebezpieczny. Statek zaczął obracać się wokół własnej osi i zapadać pod wodę. Byłem coraz niżej, obok siebie dostrzegłem wieżę myśliwską, taką jak w lasach tylko ta wystawała z wody. Ktoś zrzucił mi z niej drabinę. Gdy znalazłem się wystarczająco blisko niej wskoczyłem na nią i wspiąłem się na wieże. Poczułem ulgę. Przebudziłem się.

Od razu wiedziałem, że to idealny moment na czyste wejście w ld. Kilka sekund leżenia i moje ciało zaczynało się osuwać, hipnagogi. Ktoś szepnął mi do ucha moje imię, dookoła siebie słyszałem buczenie i zakłócenia. Kiedy obraz pokoju zupełnie zniknął postanowiłem sprawdzić TRem, czy to już. Otworzyłem oczy i wykonałem go. Cholercia, powietrze nie przechodzi przez nos, nie śpię. Znów spróbowałem zasnąć, powtórka z całej sytuacji, tylko tym razem odczekałem dłużej. Wykonałem TR z wciąż zamkniętymi oczami. Tak jest, wynik pozytywny. Wciąż byłem w swoim pokoju, spojrzałem na ręcę. Oczywiście zdeformowane. Wstałem z łóżka i przeszedłem się po pokoju. Nagle znalazło się w nim kilku znajomych z klasy. O czymś rozmawialiśmy, wszyscy palili papierosy. Spytali mnie, czy może też chce. Pomyślałem, że w sumie czemu nie, podszedłem do okna i spaliłem go na dwa buchy. No, to teraz czas na działanie, wziąłem rozbieg, wyskoczyłem przez okno i.. koniec. Nie wydaje mi się, żebym się obudził. Najprawdopodobniej straciłem świadomość, która i tak musiała być na niskim poziomie, skoro dałem się wciągnąć w dziwną rozmowę której nawet nie pamiętam.

---

Byłem w jakimś nieznajomym domu z nieznajomymi ludźmi. Graliśmy w paintball, no tylko taki z pistoletami na kulki. Po dosyć długim boju przeciwnicy okopali się w jednym z pokojów. Kumpel z naszej drużyny nieświadomie podszedł pod otwarte drzwi wejściowe. Poczułem, że zrobił ogromny błąd. Rzeczywiście, po ułamku sekundy dostał kulkę w głowę, ale taką z prawdziwego gnata i padł martwy na ziemie. Obudziłem się.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#76
16.08

Szedłem do kościoła w celu wykonania USG naderwanych więzadeł skręconego nadgarstka. (Tu mój mózg się trochę pomylił, bo w rzeczywistości mam tak ze stopą) Jakaś kobieta w konfesjonale na piętrze przeprowadziła badanie. Wyszedłem z budynku i zorientowałem się, że nie poczekałem nawet na diagnozę. Wróciłem do kościoła, jednak lekarki już nie było. Ponownie zatem skierowałem się do wyjścia, ale kościół zdążył się już zapełnić, zaczynała się msza. Chciałem się przecisnąć między siedzącymi ludźmi, ale spostrzegłem, że zamiast barierki naprzeciw ławek jest tylko przepaść w dół na parter, na tyle wysoka żeby się poważnie połamać w razie upadku. Trudno więc, był jeszcze kilka wolnych miejsc, postanowiłem poczekać do końca mszy.

17.08

Byłem w jakiejś dziwnej grze. Chodziłem zmniejszony do rozmiarów szczura po różnych pokojach i tłukłem potwory. Napotkałem na rozwidlenie w dróg. Pomyślałem, że znam tę grę, po prawej będzie ślepy zaułek a po lewej dalsza droga. Postanowiłem wyczyścić pokój po prawej, więcej expa. Gdy do niego wszedłem pomieszczenie zamieniło się na czyiś dom, a ja znów byłem normalnych rozmiarów. Spytałem się gościa w holu, czy mogę się do niego przeprowadzić na kilka dni bo mam pewne kłopoty. Było mi mocno głupio o to pytać, chociaż czułem, że ten gość jest moim kuzynem. Powiedział, że nie ma żadnego kłopotu. Zszedłem do piwnicy, spotkałem tam swojego byłego trenera. Zapraszał mnie do wspólnego treningu. Bardzo mnie to ucieszyło, dobrze wspominam rok naszej współpracy. Puścił z radia muzykę i spytał, czy kojarzę. Była to playlista Leo Moracchioliego, więc tak. Trener podniósł niemożliwie wielkie hantle, gdy nagle otrzymałem smsa od mamy. Był on pełen wyrzutów w związku z tym, że tak długo mnie nie ma i się nie odzywam. Sprawdziłem godzinę, 17:12. Pomyślałem, że wyszedłem o 11, przecież nie jest nawet późno. Odpisałem, że chyba robi sobie jaja. W odpowiedzi uzyskałem dalsze potężne wyrzuty. Próbowałem odpisać, że mam to w dupie, jednak przycisk 'wyślij' nie chciał działać, wciskałem go wielokrotnie. Myślałem już, że tego nie wyśle, zobaczyłem jednak, że po chwili wiadomość wysłała się kilka razy w przeróżnych wariacjach, wyglądało to jakbym był totalnie najebany. No to teraz jednak trzeba będzie to wyjaśnić. Próbowałem zadzwonić, ale telefon działaj zupełnie nie tak jak powinien. Godzina uległa zmianie - 20:22. Jednocześnie było mi mocno głupio, że trener obserwuje jak siedzę w telefonie i opóźniam rozpoczęcie treningu, który mam za darmo.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów (nie)zwyczajnych Dreamer 50 4,358 23-08-2019, 19:04
Ostatni post: Isabela
  Kys - Dziennik snów Kys 37 2,973 16-08-2019, 13:21
Ostatni post: Dreamer
  Dziennik snów - Howolf Howolf 114 8,286 10-08-2019, 01:46
Ostatni post: Howolf
  Dziennik snów didejdroga :) didejdroga2 27 2,454 01-08-2019, 12:10
Ostatni post: didejdroga2
  Dziennik snów Ariene Ariene 20 1,413 29-07-2019, 23:03
Ostatni post: Ariene

Skocz do:

UA-88656808-1