Dziennik snów Aylo
#61
13.04

 Biegłem za jakiś budynek z kolegami. W pewnym momencie wyskoczyłem do góry i zacząłem unosić się coraz wyżej. Pomyślałem, że to musi być sen ale jednocześnie wysokość sprawiła że zapragnąłem się obudzić Wybudziłem się, pomyślałem z małym zawodem że zmarnowałem rozpoczynający się ld. Zasnąłem z powrotem. Byłem w jakimś budynku, dalej z kolegami. Przed nami otworzyła się czarna przepaść. Wiedzieliśmy, że na dnie są demony ale czuliśmy też jakiś przymus do tego, żeby tam wskoczyć. Mieliśmy to zrobić wszyscy razem, ale tylko część to zrobiła. Zawahałem się. Dobiegły nad odgłosy agonii. Otworzyła się kolejna przepaść, zebrałem się na odwagę i wskoczyłem. W locie przeszło mi przez myśl, że to sen. Przywołałem wielką wyrzutnie rakiet i wystrzeliłem pod siebie kilka pocisków.
 Sen cofnął się do momentu przechadzki po budynku, tym razem nie było żadnych wrót do podziemi. Obok nas przeszła koleżanka mojej byłej. Jej widok przypomniał mi nagle coś, o czym w moim mniemaniu ze snu zapomniałem wiele lat temu, to znaczy o zjawisku limbo. Gdy z byłą dziewczyną byliśmy dużo młodsi oboje przez pewien okres doświadczaliśmy nieoczekiwanej i nagłej zmiany wymiarów z rzeczywistości na jej dziwny, niepokojący odpowiednik. Nigdy nie trwało to dłużej niż kilkadziesiąt sekund.
Weszliśmy z kolegami do pokoju. Spytałem się ich czy też im się to kiedyś przydarzyło. Nigdy, nie mieli pojęcia o czym mówię. Poczułem się nieswojo. Miałem nadzieję, że nie przytrafi się mi to już nigdy więcej.
 Obudziłem się w swoim łóżku, patrzyłem się w sufit. Nagle ryknął ogłuszający, zniekształcony dźwięk a rzeczywistość stała się czerwona i mglista. Dookoła siebie słyszałem dziwne szepty. Było to tak niespodziewane że przeraziłem się i wrzasnąłem z całych sił. Obudziłem się.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#62
17.06

 No, trochę sobie odpuściłem trenowanie świadomych snów, ale wczorajszej nocy zapodałem sobie afirmacje pod tytułem "będę pamiętał swoje sny, w trakcie snu odzyskam świadomość". 


 Słoneczny dzień, wszedłem do domu przez garaż. Minąłem swojego ojca i robotników którzy robili jakieś prace remontowe. Powiedziałem do nich dzień dobry, przeszedłem przez drzwi do holu i zdjąłem buty. Otworzyłem kolejne drzwi prowadzące do kuchni, ale po przekroczeniu progu znalazłem się na działce kumpla, na której ostatnimi czasy organizujemy grillki. Po działce krzątali się zwyczajowi uczestnicy tych imprezek. Oprócz nich było też kilku 'ludzi', o których wiedziałem, że są moimi niewolnikami i nie są żywymi istotami, tylko inteligentnym i nieśmiertelnym zlepkiem czegoś. Niewolnicy patrzyli na mnie z niechęcią. Jeden z nich powiedział do mnie coś opryskliwego. Uderzyłem go w twarz a ta rozpadła się na mnóstwo części żeby zaraz znów uformować się w głowę, po ataku nie było ani śladu. Moi kumple zaczęli się ze mnie nabijać, że tak łatwo dałem się sprowokować i zrobiłem z siebie głupka. Pomyślałem, że mają racje. W moment inna niewolnica postanowiła zagrać mi na nerwach rzucając we mnie butelką wody, którą miała zanieść i położyć na stole. Tym razem nie zareagowałem impulsywnie i uśmiechnąłem się. Wyglądała na mocno niezadowoloną z tego powodu. 
 Nagle przeniosłem się razem z nią do jakiegoś budynku, szliśmy przez korytarz a ja agresywnie ciągnąłem ją za rękę. Kłóciliśmy się o coś, choć nie wiem o co, czułem, że powiedziałem jej lub zrobiłem wcześniej coś złego. Bez jakiegoś konkretnego powodu byłem już pewien, że to sen. Zauważyłem przejście do jakiegoś małego pokoju. Wszedłem tam z ciekawości, ujrzałem tam kobietę leżącą na biurku i wypiętą w moją stronę. Od razu przyszedł mi do głowy pomysł co należy zrobić w tej sytuacji. Naszła mnie jednak refleksja, że zdecydowanie zbyt dużo moich świadomych snów kończy się na tym, że próbuje zaruchać a wtedy od razu zaczynają dziać się jakieś dziwne rzeczy, nieprzewidziane okoliczności i przeszkody. Obudziło to we mnie wątpliwości na temat tego czy nie powinienem z tego zrezygnować. No, na jakieś trzy sekundy i stwierdziłem, że to jednak dobry plan. Spytałem się kobiety na biurku czy chce ze mną uprawiać seks. Ochoczo odpowiedziała, że tak. Spojrzałem się jednak na nią, a potem na podwładną stojącą obok mnie o której na chwile zapomniałem. Kobieta na biurku była dosyć grubawa, a ona, jak dopiero zauważyłem, miała niesamowicie zgrabne ciało. Postanowiłem zmienić cel. Zadałem jej to samo pytanie co kobiecie na biurku która swoją drogą zdążyła się już rozpłynąć w powietrzu. Niewolnica odpowiedziała jednak oburzona, że tego nie zrobi i wyszła z pokoju. Odwróciłem się i oparłem się na biurko. Pomyślałem, że skoro to świadomy sen to przecież mogę zaraz zmienić sytuacje powtarzając w głowie wyobrażenie o tym, jak zaraz tu wraca chętna i napalona. Odwróciłem się w stronę przejścia na korytarz i raz za razem przywoływałem w wyobraźni ten scenariusz. Przeszła mi między wierszami naprawdę króciutka myśl, że istnieje taka ewentualność, że ta 'dziewczyna' zrobić coś zupełnie odmiennego niż to co oczekuje, dalej jednak w skupieniu powtarzałem co ma się zaraz stać. Rzeczywiście wróciła, ale spojrzała się mi w oczy i od razu gwałtownie rzuciła się na mnie wbijając mi nóż w lędźwie. Trochę bolało, w gniewie złapałem ją jedną reką za górne zęby, drugą za dolne i rozerwałem jej szczękę. Tak mi się przynajmniej wydawało, bo po wbiciu noża już zaczynałem się "budzić". Gdy wykonałem ruch który miał ją rozerwać spostrzegłem się, że jestem we własnym łóżku a w dłoniach miałem rozerwany karton chusteczek. Wstałem, cholernie bolały mnie plecy. Obudziłem się.

Powraca tu  rozkmina z mojego snu z dziennika sprzed kilku miesięcy. Czy to malutkie podejrzenie, że może stać się coś złego, bez jakiegoś skonkretyzowania co by to miało być na przeciw teoretycznie o wiele silniejszym i dłuższym wyobrażeniu tego, co chciałem żeby się stało, sprawiło że ta kobieta tak postąpiła? Czy może to moja podświadoma moralność uznała, że jeżeli byłem dla niej zły i po tym na dodatek chciałem wymusić na niej seks, to należy mi się kara? Takie pytania mi się nasunęły po pobudce.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#63
18.06

 Była noc, stałem na wyjeździe ze swojego podwórka. Zauważyłem, że obok mnie na rożnie piecze się pies otoczony przez moich znajomych. Zapytałem ich, czy to właściwe ale moje wątpliwości rozwiały się natychmiast po tym gdy odpowiedzieli, że tak. Stwierdziłem, że pachnie jak wieprzowina. Moi znajomi wsiedli do samochodu cabrio i oznajmili, że jadą na wymianę do Niemiec. Pomyślałem, że ja też tam jadę tylko dopiero pojutrze. Lekko mnie to podekscytowało. Wszedłem przez bramkę na swoje podwórko. Z ciemności nagle zaczęły wyłaniać się jakieś lodowe zombie, zmierzały w moją stronę. Biegiem uciekłem na ulicę. Stamtąd też już zaczęły schodzić się potwory. Przyszło mi na myśl, że skoro to sen to w sumie mogę spróbować je zaatakować, ale wrócił do mnie obraz z poprzedniego snu w którym po ataku istota od razu zregenerowała sobie głowę i stwierdziłem, że nie mam szans. Odwróciłem się za siebie, z tej strony lodowych zombiaków było o wiele mniej. Pomyślałem, że uda mi się je ominąć. Pobiegłem w tę stronę z głową odwróconą na zombiaki za mną, bo te zaczęły ciskać we mnie wielkimi śnieznymi pociskami. Udało mi się ich uniknąć. Stwory zniknęły, a ja stanąłem na skrzyżowaniu dróg. Na polach ujrzałem gigantyczną wersje upieczonego psa który sobie spacerował. Nagle otoczyła mnie wielka fala lawy i wody, ustawione naprzemiennie po kolei warstwami tworząc nacierający, zamykający się pierścień. Pierwszą warstwą była lawa. Znów mały przebłysk, bo pomyślałem, że skoro to sen to nie muszę się obawiać i tego unikać. Fala dotarła i lawa objęła moje stopy. Sparzyło dużo mocniej niż się spodziewałem, już miałem krzyknąć.
 Obudziłem się na środku swojego podwórka, był dzień. Zdezorientowany i zaniepokojony poszedłem do sypialni mojej mamy. Opowiedziała mi, że nie jestem pierwszą osobą która w tym domu ma psychotyczne, jak to ujęła, przygody ze snami i pobudkami. Pod ziemią znajduje się jakieś czerwone coś które to powoduje, nie pamiętam co i jakie to miało uzasadnienie. Mama powiedziała, że da mi klucze od domu i wyjęła je z kieszeni. Ja w jej dłoni ujrzałem jednak strzykawkę. Powiedziała, że tak to właśnie działa, będę widział zniekształconą rzeczywistość.
 Obudziłem się w swoim łóżku, wstałem, wciąż odczuwałem niepokój. Po wyjściu z pokoju w korytarzu na podłodze ujrzałem martwe ciała. Przeraziłem się. Obudziłem się.

---

 Byłem w jakimś ponurym w domu. Próbowałem z kimś zabić jakąś paranormalną istotę która nas nawiedzała, ale nie udało się to nam. Pamiętam tylko, że ten sen był dosyć niepokojący.

---

 Wyszedłem z kumplem wieczorem zapalić sobie baczke, była zima. Po dłuższym czasie postanowiłem wrócić do domu. Spostrzegłem, że cała moja ulica była pokryta lodem. Zacząłem się po niej ślizgać z nieograniczoną prędkością bez wysiłku, pomyślałem, że to musi być sen. Była to świetna zabawa, mój sąsiad przyłączył się do niej. Nagle wyrosła przede mną zaspa śnieżna wysoka na jakieś 7 metrów. Zamknąłem oczy i przeniknąłem przez nią. Wszedłem do swojego domu i poszedłem spać. Obudziłem się rano, poczułem że niesamowicie chce mi się srać. W ostatniej chwili dobiegłem do klozetu. Wróciłem do pokoju, był w nim mój kumpel z którym paliłem zeszłego wieczoru. Opowiadał mi co się wczoraj działo, pokazywał zdjęcia na komputerze. Prawie nic z tego nie pamiętałem, tylko jakieś przebłyski jak przez mgłę. Powiedziałem, że to dziwne żeby po marihuanie urywał się film, to przecież raczej aspekt dużych ilości alkoholu. Obudziłem się.

---

 Szedłem letnim wieczorem ulicą mojego miasta, mijałem właśnie alkoholowy pod którym stała dziewczyna z mojej szkoły z którą nigdy wcześniej nie rozmawiałem. Gdy ją minąłem zaczęła iść równo ze mną, obok mnie. Po chwili takiego spaceru spytałem się jej, czy dobrze się domyślam, że to nie przypadkowe. Powiedziała, że dobrze się domyślam. Zaczęliśmy rozmawiać. Wsiedliśmy do jakiegoś samochodu, byli tam ludzie których znałem. Odwozili mnie do domu. Dziewczyna ze szkoły siedziała obok mnie, wciąż o czymś rozmawialiśmy. Dojechaliśmy na wjazd na moje podwórko. Powiedziała, że możemy się przelizać na koniec. Wybuchłem śmiechem, rozbawiła mnie ta bezpośredniość. Pocałowałem ją i wyszedłem z samochodu. Spotkałem tam moją dawną wychowawczynie ze swoim mężem. Ten wyściskał mnie i powiedział, że wyrosłem i wyglądało to jakby z samochodu wychodził jakiś gigant. Wychowawczyni powiedziała, że przyszła w odwiedziny do mojej mamy, ale muszę uprzedzić ją telefonicznie i do tego dać jej zeszyt żeby usprawiedliwiła mi nieobecne godziny. Telefon został w samochodzie więc po niego wróciłem. Próbowałem zadzwonić do mamy, ale totalnie nie działał tak jak powinien, jak to snach. W końcu z domu wyszedł mój brat i powiedział, żebym dał mu spróbować. Kliknął coś dwa razy i połączył się. Zwrócił mi telefon. Odszedłem kawałek żeby porozmawiać z mamą. Po chwili o coś się pokłóciliśmy. Wściekła wyszła z domu i przetransformowała się w jakiegoś, nie wiem, ognistego dżina i zaczęła skillami tłuc jakieś mobki które pojawiły się na drodze. Było nawet widać liczby jakie obrażenia im zadaje, siadały kryty. Kiedy się uspokoiła i wróciła do swojej postaci wszyscy udaliśmy się w stronę domu. Zauważyłem jednak, że samochód z moimi znajomymi i dziewczyną ze szkoły zmienił pozycje, stał teraz na środku mojego podwórka i był ciasno zastawiony innymi pojazdami. Zacząłem się grubo zastanawiać w jaki sposób mają stąd teraz wyjechać. Podszedłem do nich, z samochodu wysiadła inna dziewczyna której wcześniej tam nie było. Obudziłem się.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#64
Plusik za:
- hot doga
- bieg do toalety
- ognistego dżina
- martwe ciała
- byt astralny

(18-06-2019, 12:31 )Aylo napisał(a): Obudziłem się na środku swojego podwórka, był dzień. Zdezorientowany i zaniepokojony poszedłem do sypialni mojej mamy. Opowiedziała mi, że nie jestem pierwszą osobą która w tym domu ma psychotyczne, jak to ujęła, przygody ze snami i pobudkami. Pod ziemią znajduje się jakieś czerwone coś które to powoduje, nie pamiętam co i jakie to miało uzasadnienie. Mama powiedziała, że da mi klucze od domu i wyjęła je z kieszeni. Ja w jej dłoni ujrzałem jednak strzykawkę. Powiedziała, że tak to właśnie działa, będę widział zniekształconą rzeczywistość.

Według niektórych badaczy sen to "immersive spatiotemporal hallucination".
Wiem, że do mnie mówisz, wiem i wszystko słyszę
Nie mogę odpowiedzieć, w pamięci deltę liczę
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#65
Cytat:Powraca tu  rozkmina z mojego snu z dziennika sprzed kilku miesięcy. Czy to malutkie podejrzenie, że może stać się coś złego, bez jakiegoś skonkretyzowania co by to miało być na przeciw teoretycznie o wiele silniejszym i dłuższym wyobrażeniu tego, co chciałem żeby się stało, sprawiło że ta kobieta tak postąpiła? Czy może to moja podświadoma moralność uznała, że jeżeli byłem dla niej zły i po tym na dodatek chciałem wymusić na niej seks, to należy mi się kara? Takie pytania mi się nasunęły po pobudce.

Sen to środowisko katatymiczne, a to znaczy, że każda myśl szybko będzie przetransformowana w fabułę snu. Właśnie dlatego każde nawet delikatne podejrzenie podczas snu będzie potwierdzone, proporcjonalnie do naszych emocji. Chwilowa niepewność szybko zacznie prowokować kolejne koszmarne treści
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#66
(18-06-2019, 22:04 )incestus napisał(a): Sen to środowisko katatymiczne
Oj, trudne słowo. Dobrze, że nie katatoniczne.

(17-06-2019, 20:29 )Aylo napisał(a): Trochę bolało, w gniewie złapałem ją jedną reką za górne zęby, drugą za dolne i rozerwałem jej szczękę. Tak mi się przynajmniej wydawało, bo po wbiciu noża już zaczynałem się "budzić". Gdy wykonałem ruch który miał ją rozerwać spostrzegłem się, że jestem we własnym łóżku a w dłoniach miałem rozerwany karton chusteczek. Wstałem, cholernie bolały mnie plecy. Obudziłem się.
lacerated tissues
Drastyczna scena.

Ten opis zniechęca mnie do praktykowania świadomego śnienia. Człowiekowi zdaje się, że przeżywa jakieś magiczne przygody, a tak naprawdę podczas elde ciało fizyczne miota się po świecie materialnym i odstawia jakieś dziwne akcje, pozbawione przytomności. Np. wydaje mi się, że wkładam rękę w ścianę, a w rzeczywistości gmeram w kołdrze... Ech, szkoda gadać.

Już nie mówiąc o tym, jakim potworem staje się człowiek, który myśli, że we śnie mu wszystko wolno.
Wiem, że do mnie mówisz, wiem i wszystko słyszę
Nie mogę odpowiedzieć, w pamięci deltę liczę
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#67
Cytat:Sen to środowisko katatymiczne, a to znaczy, że każda myśl szybko będzie przetransformowana w fabułę snu. Właśnie dlatego każde nawet delikatne podejrzenie podczas snu będzie potwierdzone, proporcjonalnie do naszych emocji. Chwilowa niepewność szybko zacznie prowokować kolejne koszmarne treści

Heh, to właśnie mój mały problem. Gdy tylko przypomni mi się o zasadzie, że każda negatywna myśl odzwierciedli się w moim śnie umysł od razu igra ze mną podsyłając mi niechciane wizje, ciężko to opanować.. No ale cóż, nie zniechęca mnie to. Taki już jestem, że mam skłonność do natręctw i trzeba to jakoś przełamać.

Cytat:Ten opis zniechęca mnie do praktykowania świadomego śnienia. Człowiekowi zdaje się, że przeżywa jakieś magiczne przygody, a tak naprawdę podczas elde ciało fizyczne miota się po świecie materialnym i odstawia jakieś dziwne akcje, pozbawione przytomności. Np. wydaje mi się, że wkładam rękę w ścianę, a w rzeczywistości gmeram w kołdrze... Ech, szkoda gadać.

To znaczy to była fałszywa pobudka, rozerwanie chusteczek wciąż było snem. Prawdziwe "obudziłem się" jest zawsze tylko na koniec tekstu. 

Cytat:Już nie mówiąc o tym, jakim potworem staje się człowiek, który myśli, że we śnie mu wszystko wolno.

Prawdę mówiąc to ja tak właśnie myślę. Oczywiście bez skrajności jak, nie wiem, palenie noworodków na stosie czy torturowanie ludzi na najokrutniejsze sposoby i manipulowanie snem tak by ofiary okazywały jak najwięcej cierpienia, bo jeśli kogoś ciągnie do takich rzeczy to raczej coś tu nie gra. Z drugiej strony w jednym ze swoich LD postanowiłem zabijać ludzi przez eksplozje głowy mocą ruchu ręki i nie uważam, żeby było to coś złego, stawiam to na poziomie zabijania w grze komputerowej. Sam nie wiem, czy nie wyczuwam tu przypadkiem nutki hipokryzji z mojej strony xD
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#68
No właśnie według mnie natręctwa to zaburzenie, z którym w LD faktycznie można uzyskać jakieś efekty. Senna katatymia zapewnia pewne pole bitwy z obsesjami i kompulsjami, co teoretycznie pozwala nabyć niezłego doświadczenia w radzeniu sobie z nimi na jawie. Podstawą kontrolowania snu jest właśnie ograniczenie słownego myślenia na rzecz czystej uwagi, skupienie na teraźniejszości i najbliższym planie zamiast na dywagacjach i konsekwencjach. Wytrenowanie tego w największej mierze pozwala uzyskać stabilny LD nieprzerwany przykrymi ingerencjami treściowymi.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#69
(19-06-2019, 00:38 )Aylo napisał(a):
Cytat:Sen to środowisko katatymiczne, a to znaczy, że każda myśl szybko będzie przetransformowana w fabułę snu. Właśnie dlatego każde nawet delikatne podejrzenie podczas snu będzie potwierdzone, proporcjonalnie do naszych emocji. Chwilowa niepewność szybko zacznie prowokować kolejne koszmarne treści

Heh, to właśnie mój mały problem. Gdy tylko przypomni mi się o zasadzie, że każda negatywna myśl odzwierciedli się w moim śnie umysł od razu igra ze mną podsyłając mi niechciane wizje, ciężko to opanować.. No ale cóż, nie zniechęca mnie to. Taki już jestem, że mam skłonność do natręctw i trzeba to jakoś przełamać.

Cytat:Ten opis zniechęca mnie do praktykowania świadomego śnienia. Człowiekowi zdaje się, że przeżywa jakieś magiczne przygody, a tak naprawdę podczas elde ciało fizyczne miota się po świecie materialnym i odstawia jakieś dziwne akcje, pozbawione przytomności. Np. wydaje mi się, że wkładam rękę w ścianę, a w rzeczywistości gmeram w kołdrze... Ech, szkoda gadać.

To znaczy to była fałszywa pobudka, rozerwanie chusteczek wciąż było snem. Prawdziwe "obudziłem się" jest zawsze tylko na koniec tekstu. 

Cytat:Już nie mówiąc o tym, jakim potworem staje się człowiek, który myśli, że we śnie mu wszystko wolno.

Prawdę mówiąc to ja tak właśnie myślę. Oczywiście bez skrajności jak, nie wiem, palenie noworodków na stosie czy torturowanie ludzi na najokrutniejsze sposoby i manipulowanie snem tak by ofiary okazywały jak najwięcej cierpienia, bo jeśli kogoś ciągnie do takich rzeczy to raczej coś tu nie gra. Z drugiej strony w jednym ze swoich LD postanowiłem zabijać ludzi przez eksplozje głowy mocą ruchu ręki i nie uważam, żeby było to coś złego, stawiam to na poziomie zabijania w grze komputerowej. Sam nie wiem, czy nie wyczuwam tu przypadkiem nutki hipokryzji z mojej strony xD

jesli zabijasz lub torturujesz ich w snie to nie cierpia naprawde, gorzej jakbys to robil w rzeczywistosci
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#70
26.06

Jechałem samochodem po moim osiedlu. Zatrzymałem się na skrzyżowaniu. Rozmawiałem telepatycznie z ludźmi z forum z gry na którym siedziałem z 8 lat temu. Pomyślałem, że jak mogłem nie wiedzieć, że administrator Box który pomachał mi z balkonu mieszka tak blisko mnie. Nagle zza rogu wybiegł jakiś dzikus i strzelał ze strzelby w moją stronę, choć nie widziałem pocisków a słyszałem sam huk wystrzału. Spostrzegłem, że sam mam w dłoniach karabin. Zacząłem do niego strzelać, ta sama sytuacja - dźwięk, brak pocisków. Wariat dalej we mnie celował i przybliżał się, więc pomimo braku pewności czy zagrożenie w ogóle istnieje uciekłem w stronę bocznej uliczki. Uświadomiłem sobie, że śnie. Wzleciałem w powietrze i poszybowałem w stronę horyzontu. Po chwili jednak zatrzymałem się, niebo na krawędzi było w rzeczywistości błekitną płachtą. Naszła mnie refleksja która w sumie jakoś mnie zasmuciła. Prawie zawsze otwarta przestrzeń w moich ld jest taka tylko na pierwszy rzut oka, kiedy zaczynam latać okazuje się, że to tylko wygenerowany urywek za którym nic nie ma. Przeszedłem przez materialny horyzont. Za nim było tylko więcej błękitnych płacht które tworzyły niesymetryczny pokój. Naszło mnie żeby za pomocą umysłu pokręcić się w kółku jak na karuzeli z wielką prędkością. Wydaje mi się, że w tym momencie już traciłem świadomość, ale tak czy inaczej obudziłem się z powodu osoby która weszła do mojego pokoju.

27.06

Miała mieć miejsce jakaś apokalipsa. Jedynym sposobem na zapobiegnięcie jej było umieszczenie trzech ludzi w komorach czasoprzestrzennych które działały tak, że pokój zapada się sam w sobie, ale jedynie w czwartym wymiarze. Tak się złożyło, że byłem jedną z tych osób. Naukowcy oznajmili mi i pozostałej dwójce, że nie mają pojęcia jakie skutki odniosą nasze ciała, ale możliwe, że zostaniemy natychmiast zmiażdżeni. Nie był to przymus, dali nam wybór. Bałem się jak cholera, ale zgodziłem się. Wszedłem do swojej komory, było w niej bardzo ciasno, ledwo się w niej zmieściłem. Maszyna została uruchomiona, pokój zaczynał się kurczyć, poczułem, że ściany zaczynają wbijać mi się w ciało. Proces ten ustał jednak w znośnym momencie, a po chwili wszystko wróciło do normalności. Ku wielkiej radości wszystkich udało się nam to przeżyć. Świat uratowany, wyszedłem z wielkiego budynku. Znalazłem się na jakiś polach pośrodku których stał gigantyczny potwór. Towarzyszyła mi jakaś kobieta. Oznajmiła mi, że zyskałem teraz tajemnicze moce które powinienem przetestować na tym olbrzymim przeciwniku. Rzeczywiście, wzleciałem w powietrze i rozwaliłem go jakimiś bojowymi czarami, czułem się wspaniale. Obudziłem się.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów - Howolf Howolf 111 6,719 18-07-2019, 01:12
Ostatni post: Howolf
  Kys - Dziennik snów Kys 26 2,331 30-06-2019, 13:46
Ostatni post: Kys
  Dziennik snów didejdroga :) didejdroga2 26 2,086 19-06-2019, 11:11
Ostatni post: didejdroga2
  Dziennik snów Ariene Ariene 14 1,025 31-05-2019, 12:16
Ostatni post: Ariene
  Fistashio na Fazie - Dziennik Snów Fistashio 8 268 27-05-2019, 12:34
Ostatni post: Fistashio

Skocz do:

UA-88656808-1