Codziennie nieudana autosugestia
#1
11 razy robiłam WBTB, potem autosugestia + wizualizacja, starałam się być pozytywnie nastawiona, nawet mi się to jakoś udawało i co? I nic. Z pamięcią snów nie mam problemów, zapisuję je codziennie w dzienniku snów, TR-y robię kilka razy dziennie, staram się do nich przykładać. Próbuję LD od dwóch miesięcy i dalej nic. Najgorsze jest to, jak znów budzę się po nieudanej próbie, wtedy coraz bardziej tracę nadzieję. Niestety jestem straszną pesymistką, więc coraz trudniej wierzyć mi w sukces... 

Wiecie może, co mogłabym zrobić, by w końcu osiągnąć upragnione LD? :(
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Może na jawie robisz coś nie tak? Może w podświadomości istnieje jakiś nierozwiązany konflikt?

Jak jest u Ciebie z zakotwiczeniem w ciele za dnia?

A może po prostu jeszcze nie dojrzały struktury mózgowe odpowiedzialne za LD? (czyli wspomniany gdzieś przez kogoś płat czołowy)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Proponuję porzucić wbtb bo to nie działa tylko zakłóca sen i spróbować czegoś przyjemniejszego np. "strategii ponownego przeżywania snu" Polega to na tym, że wieczorem przed zaśnięciem odprężasz się i przypominasz sobie sen z poprzedniej nocy wyobrażając sobie, że znów go przeżywasz z tą różnicą, że tym razem przeżywasz to jako świadomy sen. Powinno to zaowocować tym, że z nocy na noc w Twoich snach pojawia się coraz więcej światła a kiedy przekroczy to pewien próg pojawia się piękne ld zazwyczaj u połowy ludzi daje to ld po ok 2 tygodniach. Możesz też zasypiajac raz po raz powtarzać sobie odpowiednią sugestię.Tr-y też nie działają jak wskazują współczesne badania, ale spoglądanie n w ciągu dnia na to co widzimy jak na sen wywołuje ld według starych badań jak i z mojego doświadczenia wynika a przy tym pozwala się odprężyć i zrelaksować za dnia co bardzo sprzyja pojawianiu się ld - życzę sukcesów :-)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Moje doświadczenia akurat pokazały mi, że WBTB jest skuteczną i łatwą techniką, choć być może nie jest dla śpiochów :). W każdym razie wydaje się, że potrzeba Ci przede wszystkim relaksacji. Twoja potrzeba uzyskania LD oraz frustracja z nieudanych prób widocznie utrudniają ci sukces w tej dziedzinie. Proponuję założenie dziennika na naszym forum, moglibyśmy cię naprowadzać na bieżąco na podstawie opisu próby, może coś wyłapiemy. Jeżeli chodzi o WBTB to zawsze postulowałem, że technikę należy dopasować indywidualnie - zależnie od samopoczucia po przebudzeniu i efektów próby dostosowywuje się czasy zasypiania, pobudki i czuwania.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek musiała nastawić budzik w celu WBTB. Zazwyczaj stosowałam je w wyniku samoistnego przebudzenia, kiedy ktoś mnie obudził niechcący albo kiedy zapomniałam wyłączyć budzik.

Dla mnie najtrudniejsze w WBTB jest utrzymanie stanu czujnego relaksu. Zazwyczaj kończy się albo zbyt mocnym zamuleniem, albo nadmiernym napięciem. Nie umiem tego jakoś wypośrodkować, tak aby senność była dostateczna, a skupienie bez pobudzenia. Spinam się za bardzo, gdyż obawiam się, że pełne rozluźnienie spowoduje po prostu nieświadomy sen. Mentalna agitacja utrudnia zaśnięcie, a jeśli już do niego dojdzie, sen jest silnie spłycony. Mam kłopot ze znalezieniem odpowiedniej kotwicy.

Niemniej jednak część moich spontanicznych WBTB była skuteczna, ale tylko wtedy, gdy nie pożądałam świadomego snu za wszelką cenę. Widocznie musi pojawić się element odpuszczenia, aby technika zadziałała. Albo po prostu miałam wtedy szczęście (zdarzenie losowe).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Dla mnie ta technika jest właśnie całkowicie naturalnym i bezpośrednim rozwiązaniem na takie problemy. Zakładając, że budzimy się bez budzika po kilku godzinach snu ( co jest najlepszą okolicznością ), to następnie dostosowywujemy czas czuwania i aktywność podczas niego do swojego samopoczucia. Jeżeli czujemy zamułę i wrażenie, że zaraz zaśniemy za głęboko - to trzeba się trochę spiąć, wstać z łóżka, lekko rozbudzić. Z kolei jak czujemy się już rześcy, teoretycznie moglibyśmy wstać - to albo od razu starać się zasypiać, albo wymęczyć się jakąś aktywnością wymagającą koncentracji przez godzinkę. Jeżeli napięcie wciąż jest za duże, trzeba wypracować wcześniejsze wstawanie.
 Jeżeli chodzi z kolei o płytkość snu - niezależnie od stopnia energii po 4-5 godzinach snu kolejny REM powinien być i tak głęboki. Zapewnia to regularny sen i aktywność w ciągu dnia - przy tych warunkach po 4-5 h snu mamy wciąż wystarczające zapotrzebowanie na sen, że organizm potrafi odciąć bodźce od jawy. Trzeba tu jednak dodać, że sukces za pomocą techniki WILD może być odpowiedzialny za forsowane spłycanie snu. Najoptymalniej jest w efekcie spontanicznego uświadomienia się po WBTB.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Codziennie nieudana antykoncepcja
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Napięcie jest szczególnie silne, gdy robię WBTB np. o 4.30, a o 6.00 muszę już przejść w stan czuwania. Zwłaszcza jeśli wiem, że nie uda mi się wyrobić wymaganych 7,5 godzin snu. Chodzi więc głównie o presję czasową. Wieczorem również zasypiam pod taką presją.
Mam zwyczaj czuwać do późna. Jak już dłużej nie jestem w stanie, dopiero wtedy idę spać. Sprawia mi przyjemność wykonywanie różnych czynności na granicy snu i jawy, wówczas umysł znajduje się w przemiłym transie, fale mózgowe są coraz wolniejsze. Uwielbiam w tym stanie słuchać muzyki, oglądać filmiki, czytać różne duchowo-filozoficzne teksty, które pozostawiają wtedy szczególny ślad w psychice. Czuję się wtedy bardziej "sobą", mniej ograniczona przez własne myśli. Uzyskuję kontakt z głębszymi warstwami własnego Ja, jednocześnie nie tracąc fizycznej świadomości. Bardzo trudno jest mi pozbyć się tego nawyku, nie mam pomysłu, czym go zastąpić, aby uzyskać podobny poziom satysfakcji. Te dwie godziny między 22.00 a 24.00, które normalny człowiek powinien przesypiać, aby być zdrowy i prawidłowo funkcjonować następnego dnia, dla mnie są pomostem do innej rzeczywistości. O wcześniejszej porze niestety nie jestem w stanie uzyskać opisanych wcześniej doznań :( Nie umiem z nich zrezygnować, chociaż ich koszt jest bardzo wysoki. Czasem chciałabym, żeby doba miała 28 godzin.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
Na twoim miejscu faktycznie zrezygnowałbym z WBTB. To nie ma prawa być skuteczne przy takiej presji i obawie przed dalszym deficytem snu. Co innego w weekendy - w moim dzienniku można znaleźć całe ciągi LD będących efektem WBTB po zakończeniu tygodnia regularnego wczesnego budzenia się do pracy. Automatycznie budzimy się wtedy i czujemy rozbudzenie o porze o której wstawaliśmy cały tydzień, ale orientujemy się, że jednak stać nas na więcej snu i możemy spokojnie położyć się z powrotem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#10
Teraz mam przerwę świąteczną, więc mogę robić WBTB codziennie i wstawać nawet o 12, więc z warunkami nie ma problemu, ale chyba faktycznie nakładam na siebie za dużą presję, że MUSZĘ mieć ten LD i przeżywam jak głupia nieudane próby... Boję się tylko, że jak trochę z tym wyluzuję, to tym bardziej mi się nie będzie udawać, ze względu na mniejszy wysiłek :/
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1