Codziennie nieudana autosugestia
#21
Teraz rozumiem
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22
(25-12-2018, 14:51 )incestus napisał(a): Na twoim miejscu faktycznie zrezygnowałbym z WBTB. To nie ma prawa być skuteczne przy takiej presji i obawie przed dalszym deficytem snu. Co innego w weekendy - w moim dzienniku można znaleźć całe ciągi LD będących efektem WBTB po zakończeniu tygodnia regularnego wczesnego budzenia się do pracy. Automatycznie budzimy się wtedy i czujemy rozbudzenie o porze o której wstawaliśmy cały tydzień, ale orientujemy się, że jednak stać nas na więcej snu i możemy spokojnie położyć się z powrotem.

Potępiam WBTB.
Moim zdaniem WBTB w weekendy jest dla leszczy. Wtedy to se każdy może śnić świadomie.
Prawdziwy hardkorowiec osiąga LD bez problemu również w dni robocze.
Sierpień, oszczędź mi cierpień
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#23
(26-12-2018, 21:46 )Isabela napisał(a):
(25-12-2018, 14:51 )incestus napisał(a): Na twoim miejscu faktycznie zrezygnowałbym z WBTB. To nie ma prawa być skuteczne przy takiej presji i obawie przed dalszym deficytem snu. Co innego w weekendy - w moim dzienniku można znaleźć całe ciągi LD będących efektem WBTB po zakończeniu tygodnia regularnego wczesnego budzenia się do pracy. Automatycznie budzimy się wtedy i czujemy rozbudzenie o porze o której wstawaliśmy cały tydzień, ale orientujemy się, że jednak stać nas na więcej snu i możemy spokojnie położyć się z powrotem.

Potępiam WBTB.
Moim zdaniem WBTB w weekendy jest dla leszczy. Wtedy to se każdy może śnić świadomie.
Prawdziwy hardkorowiec osiąga LD bez problemu również w dni robocze.
A jeśli ktoś nie jest hardkorowcem, tylko początkującym? :v Poza tym, nawet w weekendy mi się nie udaje osiągnąć LD, ehh...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#24
Spoko, wystarczy dziesięć lat medytacji, praktyki koncentracji, uważności, świadomości bytu i eldeki same przyjdą.
Mówię poważnie.
Sierpień, oszczędź mi cierpień
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#25
Każdy ekspert był kiedyś początkującym...

Najważniejsze to nie tracić motywacji i nie oczekiwać LD w takim stresie. Świadomy sen to nie pociąg i nie ucieknie, równie dobrze wystarczy prawidłowo wykonać testy rzeczywistości i sumiennie prowadzić dziennik snów, to jest wręcz podstawa i ona równie dobrze wystarcza, żeby mieć, powiedzmy ten świadomy sen na miesiąc.

W weekendy tak jak pisał @incestus nie masz presji czasu i spokojnie możesz wykonać WBTB. Powinnaś to wykonać tak jakby LD to był tylko efekt uboczny "przedłużonego snu".

Takie podejście gwarantuje, że ten cały gniew związany brakiem świadomych snów będzie się pojawiać sporadycznie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#26
(27-12-2018, 22:53 )Dreamer napisał(a): Każdy ekspert był kiedyś początkującym...
Leci plusik za tę cenną uwagę ;)

(27-12-2018, 22:53 )Dreamer napisał(a): Świadomy sen to nie pociąg i nie ucieknie
...ale może się mocno opóźnić, jak to pociągi mają w zwyczaju.
Sierpień, oszczędź mi cierpień
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#27
(25-12-2018, 19:51 )Onejronauta napisał(a):
(25-12-2018, 12:39 )Isabela napisał(a): Sprawia mi przyjemność wykonywanie różnych czynności na granicy snu i jawy, wówczas umysł znajduje się w przemiłym transie, fale mózgowe są coraz wolniejsze. Uwielbiam w tym stanie słuchać muzyki, oglądać filmiki, czytać różne duchowo-filozoficzne teksty, które pozostawiają wtedy szczególny ślad w psychice. Czuję się wtedy bardziej "sobą", mniej ograniczona przez własne myśli. Uzyskuję kontakt z głębszymi warstwami własnego Ja, jednocześnie nie tracąc fizycznej świadomości. Bardzo trudno jest mi pozbyć się tego nawyku, nie mam pomysłu, czym go zastąpić, aby uzyskać podobny poziom satysfakcji. Te dwie godziny między 22.00 a 24.00, które normalny człowiek powinien przesypiać, aby być zdrowy i prawidłowo funkcjonować następnego dnia, dla mnie są pomostem do innej rzeczywistości.

Jeśli tak to właśnie relaksujesz się przed zaśnięciem czyli wszystko dobrze :D  Oczywiście na koniec warto się skupić na czystej relaksacji/medytacji i zasnąć a wówczas jest super. U mnie bywały okresy, że miałem mało czasu i sypiałem 4-5 godzin góra, ale przed snem spędzałem godzinkę na medytacji właśnie po to by móc się w pełni zregenerować w tak krótkim czasie i skoro świt zerwać się by pracować katorżniczo po 10-12 godzin dziennie. Sny miałem wyjątkowo przejrzyste w tych okresach bo sen z medytacją splatał się w jedność. Nie chodzi więc o długośc snu a o jego jakość choć ogólnie to lubię długo pospać :))

Otóż nie.
Nie ma to nic wspólnego z relaksem. To raczej forced czuwanie, próba zaspokojenia potrzeb niezaspokojonych w ciągu dnia.
Według mnie prawidłowy relaks obejmuje napinanie i rozluźnianie mięśni, rozciąganie ciała, wizualizację, obserwację myśli, pracę z oddechem, to wszystko najlepiej przy zgaszonym świetle, w dobrze wywietrzonym pomieszczeniu. Dozwolone jest słuchanie muzyki na słuchawkach, ale wyłącznie ze starodawnego odtwarzacza z początku XXI w. - żadnych tabletów, smartfonów, komputerów. Od czasu, gdy odkryłam jutub, mam brzydki nawyk słuchania muzyki OCZAMI, ogłupiona przez hipnotyzujące sztuczne światło. Tak samo literaturę duchową czytam wyłącznie na kompie, fizycznej nie posiadam. Męczę przez to gałki oczne, których mięśnie ciężko mi rozluźnić przed snem. Przez cały dzień muszą ciężko pracować, a potem czeka je jeszcze faza REM... Nie mają kiedy odpocząć.

Dalsza część Twojej wypowiedzi zszokowała mnie.
Myślę, że nie byłabym w stanie sypiać po 4-5 godzin przez dłuższy czas, no chyba że osiągnęłabym natenczas bardzo głęboką absorpcję duchową dającą możliwość niespotykanej regeneracji, ale nie mam w tym wprawy. Zdarzyło mi się to tylko raz w życiu i potem bardzo długo czułam się wyprana z emocji, choć fizycznie byłam niezwykle wypoczęta.
Mam kłopot z płynnym przechodzeniem od ekstremalnej aktywności do całkowitego bezwładu ciała i umysłu i z powrotem. W zwiazku z tym obecnie nie wyobrażam sobie pracować ponad 8 godzin, nie wiem, w jaki sposób Tobie udało się to osiągnąć. Jestem pod wrażeniem. Nie wiem, jak zmienić swoje podejście do materialnego życia i zatopić się w fizycznej aktywności do tego stopnia co Ty. Na razie mówię sobie, że to po prostu zespół amotywacyjny.
Sierpień, oszczędź mi cierpień
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#28
(29-12-2018, 21:33 )Isabela napisał(a): Według mnie prawidłowy relaks obejmuje napinanie i rozluźnianie mięśni, rozciąganie ciała, wizualizację, obserwację myśli, pracę z oddechem, to wszystko najlepiej przy zgaszonym świetle, w dobrze wywietrzonym pomieszczeniu.
==========
Nie koniecznie. Relaksacja wymaga rozluźnienia ciała fizycznego co można osiągnąć tylko przez bezruch i skupienie na nim biernej percepcji, to samo doprowadza też po pewnym czasie do wyciszenia umysłu. Oczywiście na początku trzeba trochę nad tym popracować. Polecam pracę A. Szyszko Bohusza o ćwiczeniach relaksacyjnych w nowoczesnym systemie kształcenia są tam pięknie opisane bardzo proste metody pełnej relaksacji. Oczywiście na początku dobrze jest jak jest cisza i spokój, ale po niedługim czasie można się skutecznie relaksować nawet w tramwaju na wybojach.

Myślę, że nie byłabym w stanie sypiać po 4-5 godzin przez dłuższy czas, (...)
==========
Gdybyś musiała to była byś w stanie, ale aby to wytrzymać bez uszczerbku trzeba nauczyć się głębokiej relaksacji. Jak twierdzi A. Szyszko Bohusz właściwa relaksacja jest dwukrotnie głębsza od snu.
Ja uczyłem się relaksacji i praktykowałem Hatha Jogę wg podręcznika Maliny Michalskiej. Ćwiczyłem wieczorem i kładłem się spać zauważyłem wówczas, że budzę się niezwykle wyspany. Potem na studiach już Hatha Jogi nie ćwiczyłem, ale relaksowałem się zawsze przed zaśnięciem i tak mi zostało. Wiem, że najlepiej jeszcze medytować przez 45min przed zaśnięciem, ale w praktyce to zazwyczaj medytuję wcześniej bo przed zaśnięciem różnie bywa ;)
Ogólnie to uważam, że jakiś czas przed zaśnięciem trzeba sobie dać luz przede wszystkim od kompa

Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#29
Czytałam, że 60 minut floatingu daje taki sam odpoczynek jak 4 godziny głębokiego snu. Niestety koszt takiej sesji to 130 złotych.
Ostatnio zastanawiałam się, ile pieniędzy mogę zaoszczędzić nie chodząc na grupowe zajęcia z jogi. Teraz rozmyślam nad tym, czy istnieją jakieś tańsze zamienniki deprywacji sensorycznej (czy, jak to mówi Inces, deprawacji).

A tak w ogóle to co sądzicie o tej całej floatacji? Na skróty do oświecenia, tak to reklamują, kuszą, mamią, natychmiast rzekomo osiągniesz stan umysłu, do którego mnisi buddyjscy dążą przez dziesięciolecia... ale jakieś ziarno prawdy pewnie w tym jest. Tylko koszty mega.
Sierpień, oszczędź mi cierpień
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#30
Cytat:Nie ma to nic wspólnego z relaksem. To raczej forced czuwanie, próba zaspokojenia potrzeb niezaspokojonych w ciągu dnia.

Według mnie prawidłowy relaks obejmuje napinanie i rozluźnianie mięśni, rozciąganie ciała, wizualizację, obserwację myśli, pracę z oddechem, to wszystko najlepiej przy zgaszonym świetle, w dobrze wywietrzonym pomieszczeniu. Dozwolone jest słuchanie muzyki na słuchawkach, ale wyłącznie ze starodawnego odtwarzacza z początku XXI w. - żadnych tabletów, smartfonów, komputerów.

Twoja wizja relaksu jest tak szczegółowa i wymagająca, że kojarzy mi się, jakbyś " usiłowała się relaksować " :) Zamiast poszukiwać prześcigających się technik relaksacyjnych polecałbym po prostu znaleźć sobie jakąś czynność, którą uważa się za przyjemną oraz ją robić :P
To jest dla mnie fascynujący aspekt naszych czasów, że ludziom sprzedaje się usługi, które mają mieć monopol na wypoczynek i regenerację. Ludziom łatwiej jest przyjąć, żeby w biegu życia korzystać z tego typu sztuczek, zamiast zatrzymać się na chwilę i faktycznie odetchnąć. Czekam tylko aż zaczną się ścigać kto się lepiej zrelaksuje. 
Ta komora prawie depryawacyjna (sic!) to dla mnie jeden z wielu urządzeń, które najpierw zbudowano, a potem doszukiwano się zastosowań. Stąd działa na wszystko, od pryszczy aż do reinkarnacji. Nie sądzę, żeby mógł się oświecić ktoś, kto nie potrafi się na tyle skupić, że same bodźce zmysłowe hamują go od wglądu. W siłę regeneracyjną wynalazku też wątpię, bo co z tego że nie ma widoku i dźwięku, skoro cała uwaga skupi się na dotyku i położeniu ciała. Kto w to wierzy, to będzie sobie doznawał stanów alfa :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1