24-10-2020, 18:08
24.10.2020
"O tym jak mają pochować niedźwiedzia" (LD)
Uświadomiłam się pod koniec bardzo długiego i skomplikowanego snu, dlatego też nie zapiszę tu całego.
Znajdowałam się na placu zabaw gdzie miał być pochowany wielki niedziewiedzio-szop, towarzyszyła mi brązowo włosa dziewczyna, która była ze mną przez cały sen. Rzeczywistość senna w której się znajdowałam była nader żywa, błoto było zimne i zapadało się pod stopami a drewno było pełne małych drzazg.
W końcu postanowiłam że muszę się ulotnić z tego miejsca bo mnie ogranicza, zaczęłam uciekać, wtedy też moja towarzyszka zaczęła mnie gonić.
Nagle wypadłam w połowie ze snu, sen był półprzeźroczysty a ja czułam swoje ciało, by temu zaradzić zaczęłam obracać się wokoło własnej osi, pomogło i sen znów był silny i przejrzysty.
Uciekałam przez dziwne wąskie kolorowe korytarzyki, aby w końcu wybiec na główną ulicę. Dosłownie wbiegłam na nią.
Dwa tramwaje właśnie zatrzymały się by zabrać pieszych.
Dziewczynka nadal mnie goniła.
Pobiegłam ku górze ulicy, mijając samochodziki wyścigowe ale zabawkowe.
Kiedy wbiegłam na most powiedziałam że dziewczynka mnie już nie goni, i moja prześladowczyni zniknęła.
Podeszłam do barierki mostu z intencją by skoczyć ale z powodu niskiej wysokości i nocy, która mnie zasatała zrezygnowałam.
Nim się obudziłam podeszłam jeszcze do zagrody z brązowymi kozami i sen się skończył.
"O tym jak mają pochować niedźwiedzia" (LD)
Uświadomiłam się pod koniec bardzo długiego i skomplikowanego snu, dlatego też nie zapiszę tu całego.
Znajdowałam się na placu zabaw gdzie miał być pochowany wielki niedziewiedzio-szop, towarzyszyła mi brązowo włosa dziewczyna, która była ze mną przez cały sen. Rzeczywistość senna w której się znajdowałam była nader żywa, błoto było zimne i zapadało się pod stopami a drewno było pełne małych drzazg.
W końcu postanowiłam że muszę się ulotnić z tego miejsca bo mnie ogranicza, zaczęłam uciekać, wtedy też moja towarzyszka zaczęła mnie gonić.
Nagle wypadłam w połowie ze snu, sen był półprzeźroczysty a ja czułam swoje ciało, by temu zaradzić zaczęłam obracać się wokoło własnej osi, pomogło i sen znów był silny i przejrzysty.
Uciekałam przez dziwne wąskie kolorowe korytarzyki, aby w końcu wybiec na główną ulicę. Dosłownie wbiegłam na nią.
Dwa tramwaje właśnie zatrzymały się by zabrać pieszych.
Dziewczynka nadal mnie goniła.
Pobiegłam ku górze ulicy, mijając samochodziki wyścigowe ale zabawkowe.
Kiedy wbiegłam na most powiedziałam że dziewczynka mnie już nie goni, i moja prześladowczyni zniknęła.
Podeszłam do barierki mostu z intencją by skoczyć ale z powodu niskiej wysokości i nocy, która mnie zasatała zrezygnowałam.
Nim się obudziłam podeszłam jeszcze do zagrody z brązowymi kozami i sen się skończył.





