15-09-2020, 23:06
14 września 2020
Zasnąłem pewnie koło 2:00, obudził mnie brat na kilka minut przed 7:00. Nie pamiętałem żadnych snów. Wstałem, czułem się nieźle wyspany. Gdybym chciał, to mógłbym już zacząć dzień. Poczytałem trochę książkę i po 30 minutach wróciłem do łóżka, choć wcale nie byłem senny. Akurat rodzeństwo już wyszło do szkoły, a rodzice pojechali do miasta, więc miałem ciszę i spokój. Leżałem ciągle w jednej pozycji, w pewnym momencie miałem wrażenie, jakby mi coś chodziło po policzku, ale nie ruszyłem się, uznałem, że to umysł mi płata takie figle żeby sprawdzić czy się nie ruszę. W końcu zasnąłem, przyśniły mi się takie dwie sceny:
Scena 1
Widzę fragment gry TLOU2, są to trzy brutalne animacje śmierci Ellie - głównej bohaterki. Była osaczona przez wrogów stojąc na zewnątrz przy ścianie niewielkiego budynku. Za trzecim razem dostała ze strzelby prosto w zakrwawioną, wykrzywioną w grymasie przerażenia twarz. Po tym "kamera" tak jakby się odwróciła i przeszła do drugiej sceny.
Scena 2
U mnie w salonie siedzą przy stole dwie osoby. To Andrzej Duda i jego córka, która właśnie ma urodziny i jest obrażona za coś na ojca. Nie odzywają się do siebie. Dziewczyna usiadła naprzeciwko niego, byle być jak najdalej. Na stole jest niewielki, biały torcik. Już jako ja, biorę kawałek na łyżeczkę i próbuję go. Jest cudowny, słodki, ale jednocześnie delikatny. Zauważam, że to sen i że to rzadko się zdarza, żebym we śnie czuł smak. Niestety ten przebłysk świadomości wywalił mnie ze snu.
Potem jeszcze przez dobre kilkadziesiąt minut próbowałem wrócić do snu, ale bez skutku. Za to przez ten czas wyobraźnia była na wyższym poziomie - z łatwością wyobrażałem sobie, że dotykam dłońmi różnych powierzchni. Kolejno: drewniany stół, chropowata ściana, szklany prostopadłościan (szczególnie wrażenie przesuwania palcem przez krawędź by przejść na drugi bok) oraz... naoliwiony szklany prostopadłościan. Nie były to takie wrażenia, jakbym to naprawdę czuł, ale całkiem bliskie temu. Próbowałem jeszcze z wyobrażaniem sobie obrazów i dźwięków, ale jednak dotyk wychodził najlepiej. O smaku i węchu nie pomyślałem.
Zasnąłem pewnie koło 2:00, obudził mnie brat na kilka minut przed 7:00. Nie pamiętałem żadnych snów. Wstałem, czułem się nieźle wyspany. Gdybym chciał, to mógłbym już zacząć dzień. Poczytałem trochę książkę i po 30 minutach wróciłem do łóżka, choć wcale nie byłem senny. Akurat rodzeństwo już wyszło do szkoły, a rodzice pojechali do miasta, więc miałem ciszę i spokój. Leżałem ciągle w jednej pozycji, w pewnym momencie miałem wrażenie, jakby mi coś chodziło po policzku, ale nie ruszyłem się, uznałem, że to umysł mi płata takie figle żeby sprawdzić czy się nie ruszę. W końcu zasnąłem, przyśniły mi się takie dwie sceny:
Scena 1
Widzę fragment gry TLOU2, są to trzy brutalne animacje śmierci Ellie - głównej bohaterki. Była osaczona przez wrogów stojąc na zewnątrz przy ścianie niewielkiego budynku. Za trzecim razem dostała ze strzelby prosto w zakrwawioną, wykrzywioną w grymasie przerażenia twarz. Po tym "kamera" tak jakby się odwróciła i przeszła do drugiej sceny.
Scena 2
U mnie w salonie siedzą przy stole dwie osoby. To Andrzej Duda i jego córka, która właśnie ma urodziny i jest obrażona za coś na ojca. Nie odzywają się do siebie. Dziewczyna usiadła naprzeciwko niego, byle być jak najdalej. Na stole jest niewielki, biały torcik. Już jako ja, biorę kawałek na łyżeczkę i próbuję go. Jest cudowny, słodki, ale jednocześnie delikatny. Zauważam, że to sen i że to rzadko się zdarza, żebym we śnie czuł smak. Niestety ten przebłysk świadomości wywalił mnie ze snu.
Potem jeszcze przez dobre kilkadziesiąt minut próbowałem wrócić do snu, ale bez skutku. Za to przez ten czas wyobraźnia była na wyższym poziomie - z łatwością wyobrażałem sobie, że dotykam dłońmi różnych powierzchni. Kolejno: drewniany stół, chropowata ściana, szklany prostopadłościan (szczególnie wrażenie przesuwania palcem przez krawędź by przejść na drugi bok) oraz... naoliwiony szklany prostopadłościan. Nie były to takie wrażenia, jakbym to naprawdę czuł, ale całkiem bliskie temu. Próbowałem jeszcze z wyobrażaniem sobie obrazów i dźwięków, ale jednak dotyk wychodził najlepiej. O smaku i węchu nie pomyślałem.





