05-07-2018, 11:23
5 LIPCA 2018
Ilość przespanych godzin: 01:00 - 09:00 / 8h
Ilość zapamiętanych snów: 2
Technika:
3. "Noc w szkole"
Biegłem od świateł i skrzyżowania wzdłuż ulicy obok mojego domu w Kluczborku. Na świecie zapanowała epidemia zoombie (niczym w The Walking Dead) a wszyscy rozproszeni po mieście ludzie panikowali, szukali schronienia i zbierali surowce potrzebne do przetrwania. Wtedy jeszcze nikt nie potrafił zabić żywego trupa, jeden z nich przyczepił się do mnie i do faceta podobnego do Marka Zuckerberga i nas gonił. Nie wiedzieliśmy, że sztywni posiadają słaby punkt, była nim głowa, którą trzeba było dźgnąć nożem czy przestrzelić. Uciekaliśmy tak przed nim, aż w końcu jakoś znaleźliśmy się w szkole która była zmodyfikowana i jej część była moją obecną szkołą, a część szkołą muzyczną. To miejsce robiło najprawdopodobniej za azyl do którego dotarłem tylko ja, pseudo Zuckerberg, jakaś osoba i nauczycielka angielskiego. Leżymy poprzykrywani białą kołdrą, każdy osobno i wszerz klasy przodem do nauczycielki, która siedziała przed biurkiem. Niespodziewanie zadzwonił do mnie ojciec i powiedział mi, że mam natychmiast wracać do domu, okazało się, że przechodząc przez drzwi z klasy na zewnątrz, aby porozmawiać z tatą znalazłem się w kopii mojego mieszkania w którym stało łóżko dwuosobowe i łóżko piętrowe, tak jak zawsze w swoich miejscach, więc wróciłem do klasy i powiedziałem "Nie ma problemu, mogę przenocować was u mnie"
4. "Nad międzybrodzkim jeziorem"
Znalazłem się na i-senowym zjeździe nad międzybrodzkim jeziorem na śląsku. Całość przypominała mi bardziej jakiś obóz sportowy niż zjazd forumowiczów, ponieważ przez cały czas grupka ludzi w której się znajdywałem musiała biegać i wykonywać jakieś zadania na czas po lesie. Świat w którym się znajdowałem miał jakiś inny podział granic między państwami, ponieważ w ciągu wykonywania jednego zadania w jeden dzień na piechotę mogłem być na terenie polski, rosji, czech czy niemiec. Znaleźliśmy się przed ogromną, szeroką, ciemnozieloną zjeżdżalnią, która była w niemczech (jak mi powiedział pewien stojący nad wodą pan i obserwujący wszystko z daleka) ale jednak nad międzybrodzkim jeziorem. Wbiegłem na górę zjeżdżalni i zjechałem w ubraniach z maksymalną prędkością wpadając głęboko pod wodę. W tych zawodach chodziło chyba o to, żeby uzyskać jak najwyższy wynik zjeżdżając i wpadając jak najdalej od miejsca wybicia się. Startowałem pierwszy, a po mnie jeszcze kilka innych osób, jednak nie nie ja zostałem laureatem. Tuż przed wejściem na zjeżdżalnie zjechała się telewizja i pełno panów w czarnych garniturach, wszyscy wokół zwyciężczyni, którą była kobieta (najprawdopodobniej Isabela, bo z forum znam tylko jedną przedstawicielkę tej płci) Dostała ona nagrodę w formie butów, w sumie były ich trzy pary. W dwóch brązowych pudełkach w sumie dwie i w jednym czarnym jedna para o rozmiarach dla dzidziusia. Isabela dostała nagrodę z rąk nauczyciela gitary ze szkoły muzycznej, miał on konkretnego wąsa i długie siwe włosy.





