29-01-2016, 18:13
<<================== 29 Stycznia ==================>>
To był raczej sen o WILD. Przy zasypianiu czerń uderzyła we mnie ja otworzyłem oczy i upewniłem się TR'ami. Byłem w obcym bardzo ciekawym mieszkaniu. Pod ścianą leżał mój kot. Pogłaskałem go czując sierść po czym skierowałem się przed siebie, mając nadzieję, że natrafię na drzwi wejściowe. Niezbyt okazałe drzwi okazały się wyjściem na zewnątrz. Nie od razu zobaczyłem krajobraz bowiem przede mną był bardzo wysoki podjazd. Uderzył mnie natomiast chłód i specyficzny zapach powietrza. Mimo, że zmysły były na niezłym poziomie to czułem, że mnie zaraz wywali. Odruchowo chcąc jeszcze coś zobaczyć wyleciałem szybko przed siebie.Za kawałkiem pustego terenu znajdował się... przypominało to pchli targ bez żadnej organizacji gdzie każde stoisko było oddalone od siebie. Nie zdążyłem wzlecieć i zobaczyć to wszystko z góry. Czułem niestabilność dlatego wlepiłem wzrok w drewniany wózek przede mną. Coś to dało, ale zaraz trafiłem do FA. Albo do poprzedniego poziomu.
Sen o LD. Pracowałem w poważnej instytucji naukowej. Właśnie przeprowadzaliśmy prezentację naszego najnowszego fenomenu, w małym gronie. Otóż wynaleźliśmy sposób, aby przenieść duszę dowolnego zwierzęcia do ciała człowieka. A właściwie zamienić. A właściwie to było dosyć niespójne i raz było tak a raz tak

To był chyba wilk, ale był spokojnym człowiekiem. Zapoznawał się ze światem. Co chwilę coś go zaskakiwało. Przy okazji, nie wiadomo po co, dodano mu super moce. Które z aprobatą testował. Po czasie, coś się zepsuło. Nagle stracił większość tułowia i stał się duchem. Jedna z badaczek złapała jego głowę i ku zdziwieniu wszystkich... udusiła. Ale obyło się bez paniki. Kazała napisać w protokole, no właśnie nie wiem co. Ale na pewno nie prawdę.
Po tym prezentacja została zakończona i wszyscy rozeszli się do domów. Ale nie ja... Już w trakcie prezentacji w mojej sennej głowie zrodził się genialny plan i tylko czekałem, aż będę mógł wprowadzić go w życie.
Od razu zabrałem się za realizację planu. Pod ścianą leżał mój czarny kot, heh, znowu
Zabrałem go i położyłem na maszynie. Tam gdzie zostało położone tamto zwierzę w czasie prezentacji. Błysk, hokus pokus, czary mary i mój kot to Gandalf biały. Znaczy czarny... a właściwie to w nic się nie zamienił, ale zyskał mowę i super moce. Oto mi chodziło

I wyruszyliśmy z kotem w świat. W pół świadomy, że to sen, starałem się jakoś oszukać sen i polecieć na tym kocie przed siebie. O dziwo się udało. Lecieliśmy ze sporą prędkością. Chwilę po wylocie mieliśmy epizod zabawy z policjantami, którzy chcieli nas ściągnąć z drzew jak jakieś koty a my na wszystkie strony się nie dawaliśmy zrzucić
Myślałem wtedy nad jakością snu, jakbym wiedział, że to sen. Nad chłodem, który czuję. Nad poczuciem drzewa o które się opieram. Moje refleksje przerwał mocny chwyt od tyłu. Jeden z dwóch policjantów jakoś mnie dosięgnął i zrzucił. Zaraz po tym zrzucił kota.Świadomy jego mocy kazałem mu użyć ognistego wybuchu z Little Fighter 2. Kiedy już szykował się do ataku policjanci rzucili się na kota. Myślałem, że go zmiażdżą, ale udało mu się zrobić ten wybuch i policjanci nie byli już naszym zmartwieniem. Po tym tłumaczyłem mu, że może używać dowolnych mocy. Nie tylko tych z LF. Lecimy dalej, mając już na uwadze, że będą nas ścigać. Zabraliśmy po drodze jakiegoś ziomka. Tutaj akcja przybrała postać kadrów z naszego mordoru po każdym napotkaniu policjantów.
Normalną postać przybrała kiedy znaleźliśmy się w pokoju w jakimś budynku. Chwilę później zaczęli zlatywać się policjanci. Wszyscy dobrze się bawili. Każdy robił rozpierduche wykorzystując moce do rozwalania policjantów stojących we framudze. Ja miałem tylko super siłę. Ale i tak dobrze się bawiłem widząc jak rzucone biurko zabija policjanta po czym odbija się w stronę innego i przygniata go do ściany. Heh..
<<==============================================>>
let's worship cats





