29-12-2015, 15:41
<<================== 29 Grudnia ==================>>
Huhu, jest progres
Próba Chalenge'u (wizja miasta z drewna) podjęta, ale nie udana. Za mało skupiłem się na celu. Tak słowem wstępu. Uznałem, że stosunkowo łatwo będzie taką wizję zobaczyć jak stworzę drzwi z napisem "Miasto z drewna" i tam wejdę <szczerbol> Takie drzwi do innego wymiaru.[...]Wsiadłem do samolotu i zająłem miejsce. Usadowiłem się wygodnie, rozłożyłem bagaże. Siedzę. Obok usiadła jakaś nieznajoma mi dziewczyna. Po dłuższej chwili orientuje się, że usiadłem po złej części samolotu. Zgłaszam to stewardessie. Przyszedł z nią jakiś murzyn w garniturze. Okazuje się, że muszę zmienić miejsce i jest to koszt 200 iluś złotych. Kasę miałem, no ale kurde, nie będę płacił dwóch stówek bo źle usiadłem. Proszę o zignorowanie tego błędu, ta się pyta czy dobrze się zachowuję. Powiedziałem, że w moim subiektywnym odczuciu tak. Puściła mnie wolno.
Lecimy. Jakiś burdel mam w plecaku, próbuje wyjąć z niego kostkę, później zostawiam i staram się przespać lot. Stewardessa coś wspomina o prysznicach a tak sobie myślę, że lot trwa przecież max. kilka godzin (zapomniałem wspomnieć, że był do Anglii), jest koło 18, no więc po co nam to mówi, nie ma potrzeby. Leżę sobie i próbuje zasnąć. Po dłuższej chwili, samolot ląduje koniec wycieczki. Wyglądam za okno i ze zdziwieniem orientuje się, że wylądowaliśmy przed moją starą szkołą. Świadomość wzrosła, robię TR. Pozytywny. Tak sobie myślę... Jak już jestem w samolocie, szkoda było by tego nie wykorzystać. Poszedłem do przodu, gdzie siedział pilot. Usiadłem sobie na pojedynczym fotelu za nim i czekam, aż wznowi lot. Dobra... poruszamy się po ulicach średniego miasta samolotem, lepiej sam to zrobię. Przejąłem stery i wzleciałem w powietrze. Zahaczyłem kilka razy o gałęzie drzew przy starcie, ale wyrównałem samolot. W tamtej chwili w moim odczuciu było to bardzo realistyczne. No ale dobra, mam zadanie do wykonania, ide stąd.
Jestem przed starą szkołą, tej przed którą wylądowałem w poprzedniej fabule. Postanowiłem do niej wejść. Wewnątrz masa projekcji, no czego się spodziewać po szkole. Przyszła lekka nostalgia, przez chwilę się zastanawiałem czy coś tu bardziej przypomina stary hol, ale nie byłem przekonany. Byłem koło jakiegoś sklepiku. Postanowiłem skorzystać z drzwi do niego w ramach chalenge'u, no ale nie udało się. Sam też nie dawałem na to dużych szans. Obejrzałem się za siebie. Zobaczyłem niską platformę, do której prowadziły schody z jednej i drugiej strony. Przez chwilę zastanawiałem się czy to czasem nie iluzja optyczna, chętnie bym taką zobaczył w LD. No ale raczej nie. Wyszedłem. Przed szkołą były stoliki i krzesła jak w restauracji, na jednym z krzeseł siedziała projekcja znajoma i kiedy przechodziłem obok, zaczęła coś mówić o świadomości. Podjąłem krótki dialog, w którym to spytałem się, czemu sądzi, że to ona jest śniącym. Coś tam opowiedziała o poziomie świadomości. Wynikiem tego dialogu był wskaźnik na dole mojego pola widzenia. Oznaczał świadomość. Zirytowany, że pokazuje brak świadomości zrobiłem TR. Poziom się zmienił. Po tym starałem się zwiększyć uwagę, poziom znowu się zmienił. Stwierdziłem, że głupi wskaźnik i poszedłem.
Już miałem przywoływać drzwi, ale skupiłem się na poszerzaniu świadomości. Co mi się nawet udawało. Obraz stał się jaśniejszy i w pewnym momencie odczułem bardzo intensywny, acz nieprzyjemny zapach. Zobaczyłem w polu widzenia sklep zoologiczny i poszedłem do niego. W środku masa zwierząt. Przeważały koty ledwo mieszczące się w klatkach. Wyjąłem senną rękę do brytyjskiego szarego kota a ten na mnie prychnął i machnął łapą.
Jakoś w tym momencie się obudziłem. <<==============================================>>
let's worship cats





