20-12-2015, 14:09
<<================== Coś gdzieś kiedyś ==================>>
Ze snu o WILD, albo WILD wpadłem w strasznie płytką i niestabilną fazę. Próbowałem ją ustabilizować, patrzeć na to pod kątem, że sam destabilizuje sen. Ale ciężko było. "Najstabilniej" było chyba na początku. Z czasem coraz gorzej. Wracałem się i powracałem kilka razy. Na końcu nawet do wszystkich płytkich odczuć dołączyły trudności z oddychaniem. Zdjąłem wtedy senny kask i na krótką chwilę to pomogło. <<================== 20 Grudnia ==================>>
Afirmacja na uświadomienie zadziałała i jestem zadowolony. Ponadto obudziłem się w środku zasypiania i usłyszałem ryk różnych ludzi w jednym momencie. Nie wiem czy miałem wtedy przyćmioną świadomość, czy zrobiłem to z chęci, ale zamiast wstać i nie rozwijać lęku to postanowiłem się wkręcić. Wkręciłem sobie, że nastawiam się odbiór pozazmysłowy
I się tak skutecznie wkręcałem, ryki nastąpiły jeszcze kilkukrotnie. Po czasie zacząłem pływać i latać na boki. Rozwijałem swoją wkrętę i miałem ubaw
Miałem po tym sen, w którym to wszystko opowiadałem jakiejś ezoteryczce w moim domu.W następnym śnie uświadomiłem sobie po skojarzeniu faktów i po moich reakcjach, ostatecznie TR'em. Byłem wtedy niedaleko domu. Jakość i dysocjacja była niezła, ale tylko na początku. Po teleportach, FA, zacząłem czuć w głowie uczucie, które zdawało się mnie wyciągać ze snu i intensyfikowało się z czasem. Próbowałem odwracać od niego uwagę, skupiać na śnie, ale ostatecznie uwierzyłem, że to znak, mówiący że zbliżam się do wybudzenia. A i tak skończyło się na FA...
Ale udało się być chwilami uważnym, choć przez FA i dlatego, że jeszcze spałem po tym sporo, mało pamiętam. <<==============================================>>
let's worship cats





