15-12-2015, 18:49
<<================== 15 Grudnia ==================>>
Uświadomiłem się w śnie o grze, długi epizod świadomości, ale okazał się snem o LD. Prawie nic nie pamiętam. Jedynie na końcu udało mi się przypomnieć o uważności. Rozejrzałem się. Pamiętam, że miasto było mi nieznajome, senne i mało rozbudowane, gdzieniegdzie pokryte mgłą. Poszedłem przed siebie i w miejscu przypominającym trawnik przed moim starym mieszkaniem, wyskoczyły zwierzęta, które zamieniły się w śnieżne makro-formy. Widok tygrysa ze śniegu biegającego po trawniku był zabawny. Porozmawiałem z nim, wtrącił coś o oobe, co zacząłem uznawać za coś dziwnego i wkręcać się, że dostałem jakiś przekaz z poza. Nie zdążyłem się, wkręcić bo się obudziłem. Napłynęła do mnie reszta pamięci dziennej, powiązałem ostatnie wydarzenia z tygrysem i odkryłem go z mistyczności 
Po długim śnie i ponownym zasypianiu, w pewnym momencie przyśnił mi się sen o zasypianiu. Zasypiałem w starym pokoju a w głowie grałem na jakiejś mapce będącej dodatkiem do diablo. Powiązane to chyba było z poprzednimi snami. W każdym razie nie mogłem się doczekać, aż powiem koledze o tym genialnym dodatku. I jakoś tak naszło mnie na TR. Zrobiłem go odruchowo, ale pokojarzyłem i zrobiłem go ponownie. Wstałem z łózka i wyszedłem z pokoju na korytarz. Było ciemno, pokierowałem się do drzwi. Spodziewałem się, że będą zamknięte jak to w nocy. Tak też było. Postanowiłem się nie bawić i przekręcić kluczyk. Wyszedłem na dwór. Dostałem jakiejś anestezji ciała, ale uparcie w żółwim tempie leciałem w górę. Gdy już wzleciałem obejrzałem się dookoła. Wszędzie lasy... jak z gry. Kiepskiej gry
W oddali jakieś hatki. Kiepska grafika przełożyła się na ręce. Nie walcząc ze snem, pomyślałem, że sobie po prostu tą grę poprawię. Skierowałem ręke w lewy górny róg i wyobrażając sobie, że przesuwam suwak ilości pamięci graficznej w prawo (nie widziałem go) poprawiłem jakość. Ale obraz był postrzępiony. Zrobiłem to samo zmieniając Antyaliasing (wygładzanie krawędzi) na MSAA x4 (ah, te LD informatyków
). Pomogło. Pokierowałem się w stronę chatki. Mała drewniana chatka, mieszcząca w sobie jedynie kuchnię. Zajrzałem przez okno - kominek i...zombie
Jakieś takie orkowate, ale zombie. Akurat chyba Pani Zombie jadła z mężem kolację
Przeszkodziłem im otwierając drzwi. Pani zombie wyklęła mnie, grożąc, że mnie zje
Zamknąłem drzwi. Przez okno było widać, że jej mąż wstaje i chyba idzie mi dokopać. Pomyślałem, że poczekam, aż podejdzie pod drzwi i z impetem je otworze. Gdy już miałem to zrobić, obudziłem się. Podejrzewam, że za mocny impuls na ten płytki sen 
<<==============================================>>
let's worship cats





