11-12-2015, 17:20
<<================== 11 Grudnia ==================>>
"Shutter Dream" Jak ktoś oglądał Stay,Wyspę Tajemnic, albo Donnie Darko itp. to niech sobie przypomni uczucia przy zwrocie akcji. Takich właśnie uczuć doznałem w tym śnie i po obudzeniu byłem nim nieźle podjarany.
Pojawiam się w nieznanym miejscu, choć kojarzącym mi się z drogą do szkoły. Poznaje tu dwie postacie. Dwie siostry, młodsze ode mnie a razem z nimi jest pies o jasnej sierści, którego od razu polubiłem. Szliśmy przez park, nie pamiętam o czym rozmawialiśmy, ale w pewnym momencie jedna z sióstr zaczęła spluwać co chwilę na ziemię. Zirytowało mnie na tyle, że zwróciłem jej uwagę. Mieliśmy sporo przygód, ale kojarzę tylko opuszczoną chatkę. Po jakimś czasie wróciliśmy w to samo miejsce. Tutaj zaczęło do mnie napływać odczucie odkrywania tajemnicy (pewnie miało jakieś fabularne przyczyny, ale nie kojarzę wątku) no i myślę sobie... "ktoś tu śni". Ale nie podejrzewałem siebie, tylko którąś z dziewczyn. Kiedy już prawie wiedziałem, te rzuciły mnie na krzaki. I... obudziłem się... w tych samych krzakach. Wracają wspomnienia, czuję dezorientację zmieszaną z olśnieniem. Otwieram oczy, te same osoby podnoszą mnie. Dowiaduję się, że leżałem nieprzytomny. "A więc to był sen...".
Idziemy tą samą drogą, opowiadają mi więcej szczegółów. Tym razem to ja co chwilę spluwam na ziemię, a zwraca mi uwagę tamta dziewczyna. Pies... psa nie było. W momencie napłynęła do mnie fala wspomnień. Zapadłem się w niej i wizja całkowicie mnie pochłonęła. Ukazuje mi się historia, której narratorem jestem ja sam. Okazuje się, że to był pies z mojego dzieciństwa. Pewnego dnia zaginął. Szukałem go długi czas, co wizja obrazowo mi ukazuje. Widzę lasy i ścieżki po których szukałem psa,a także jego ducha. Towarzyszył temu głos narratora, który opowiadał szczegóły a ton nadawał klimatu.
Wizja kończy się, wracam do "rzeczywistości" i kontynuuje spacer. Łącze wątki. Sen we śnie, uświadomił mi moje natręctwo spluwania, które próbuje wyprzeć, przez co sen zrzucił je na projekcję (w rzeczywistości nie mam takiego nawyku). Co do psa wytłumaczyłem to sobie tak, że zapadłem w głęboki sen i dlatego nie pamiętałem psa, ale skrywana tęsknota była tak silna, że sen przywołał psa w tym śnie.
Później wątek potoczył się trochę inaczej (btw. myśl o śnie proroczym nie przyszła mi w tym śnie), ale pamiętam jedynie bitwę na... kamienie... z jakąś grupą chłopaków w wieku tych dziewczyn. W sumie to był zbijak. Rzucałem tak, żeby nikogo nie zranić, czego nie można było powiedzieć o innych.
Nie obudziłem się po tym śnie bezpośrednio. Później śniło mi się, że miałem na polskim zastępstwo i nauczycielka poświęciła lekcje na argumentowanie religii boga osobowego. Po lekcji podszedłem do niej i chciałem trochę podyskutować, ale powiedziała, żebym zapisał na kartce o co chce zapytać a ona to przeczyta i na następnej lekcji podyskutujemy, bo teraz po dzwonku już nie ma czasu. Tak też zrobiłem. Napisałem całkiem spory tekst.
Obudził mnie budzik i od razu po obrazie z poprzedniego snu napłynęły do mnie wspomnienia ze snu wcześniejszego. Aż czułem dreszcze, z tego, że podświadomość zmajstrowała takie coś

<<==============================================>>
let's worship cats





