30-11-2015, 20:12
<<================== 30 Listopada ==================>>
Nie podoba mi się ta przerwa w dzienniku...
Dzisiaj tylko taka sytuacja po obudzeniu pokazująca, jak wibracje są podatne na placebo
(już któraś z kolei).Obudziłem się już któryś raz z kolei, było późno. Zasypiając kontynuowała się w mojej głowie pewna senna historyjka. Mianowicie chodziłem z rodziną po opuszczonym zamku, towarzyszył nam mag. Obchodziliśmy pokoje, jak nam się zdawało puste, ale na łózkach leżały ciała. Mag podchodził do ciał i ożywiał je, lub wysysał z nich magię. Zawsze w momencie kiedy mag zaczął używać swoich mocy, dopadały mnie wibracje, często silne. Moja świadomość była dość jasna i kiedy wibracje przychodziły chciałem je wykorzystać. Niestety ciężko było z tych wibracji wejść do snu. Udawało mi się jedynie uzyskać coś na stan niestabilnego wyobrażenia pokoju, w którym to próbowałem wstać, co po części mi się udawało a zaraz to znikało i leżałem na łóżku jak leżałem. Po czym znowu zasypiałem, znowu historyjka i znowu wibracje. Powtórzyło się to dużo razy.
A teraz pamiętne urywki z ostatniego tygodnia.
W ten dzień miałem próbną rozszerzoną maturę z maty i z racji, że nie udało mi się pouczyć tyle ile bym chciał i mam duże braki, czułem przytłaczającą bezradność. Nigdy bym się nie spodziewał, że odbije się to w postaci, chyba pierwszego w moim życiu.... koszmaru o matematyce! Nie pamiętam przebiegu snu, ale zakończył on się w ten sposób, że stałem twarzą w twarz z .... funkcją... najbardziej przerażającą funkcją ever. Właściwie nie miała żadnych właściwości oprócz tego, żeby była funkcją i biła od niej bardzo bardzo, ale to bardzo zła energia. Czułem przerażenie patrząc na tą straszną funckję i z tym przerażeniem się obudziłem. Mimo, że sen był absurdalny jak i mój strach to bałem się ponownie zasnąć <con>
Czekałem na pociąg. Zanim przyjechał oczekiwany pociąg, przyjechał inny. Kiedy na niego spojrzałem, wysnułem absurdalny wniosek - "On ma starego directx'a*". I rzeczywiście "miał". Biła od niego bladość, niska głębia kolorów, brak światłocieni, wszechobecna szarość. Nie wszedłem do niego, zaraz pojechał. Chwilę później przyjechał oczekiwany. Ten miał już nowszego directx'a, co od razu było widać. Blask, nasycone kolory, cienie.
* Dla niewiedzących, Direct X to taka biblioteka graficzna, poniekąd wyznaczająca standardy graficzne

<<==============================================>>
let's worship cats





