25-10-2015, 17:27
Przed WBTB wiadomo jaka jest godzina, potem wiadoma jest tylko pora pobudki. Jak uświadomienie nastąpiło bardzo krótko po wejściu w sen, to czas między zaśnięciem i obudzeniem jest miarodajny, choć wiadomo, że łatwo się w ten sposób oszukać. Typowo początek jest głęboki, potem stopniowo LD się spłyca, dochodzi do częstych, króciutkich całkowitych spłyceń, ale kontynuacja LD jest uniemożliwiona dopiero w skrajnym spłyceniu, możliwe jest predłużenie tego momentu aż do ostatniej chwili fazy REM.
Wydaje się, że musi zaistnieć swoiste zaburzenie faz osiągnięte przez jakiś niedobór snu, żeby była w ogóle możliwość utrzymania świadomości i snu przez tak długi okres, czasem mi się to zdarza.
Wydaje się, że musi zaistnieć swoiste zaburzenie faz osiągnięte przez jakiś niedobór snu, żeby była w ogóle możliwość utrzymania świadomości i snu przez tak długi okres, czasem mi się to zdarza.





