Cześć
WILD zakłada skupienie na hipnagogach i świadome przejście ze stanu 'na jawie' w stan snu.
Jest też nazywany przez niektórych trudną i zwodniczą techniką.
Trafiłem na filmik z którego dowiedziałem się, dlaczego dotychczas w pracy z hipnagogami odnosiłem tak kiepskie wyniki.
Bo skupiałem się na tych generowanych przez fizyczny zmysł wzroku, zamiast tych mentalnych.
Teraz gdy poznałem już tę tak prostą, a jednak tak długo umykającą mi definicję - chciałbym doskonalić tę umiejętność. Umiejętność klarownych i długotrwałych wizji mentalnych.
Pierwszym odruchem było zamknąć oczy i wizualizować jakiś przedmiot z mojego otoczenia. Niestety, większość wizualizacji urywa się w kilka sekund lub przypomina obrazy 'fizyczne' - brak im klarowności, są zaszumione i zachmurzone.
Jesteście w stanie zaproponować inne ćwiczenia?
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.
Ekhem... WILD zakłada skupienie się na hipnagogach?
No nie za bardzo. WILD zakłada skupienie się na aspekcie oddechu, czyli ruchu klatki piersiowej. Skupienie na hipnagogach następuje dopiero na późniejszym etapie WIDL'a.
Reasumując osiągałeś słabe wyniki, bo się skupiałeś na hipnagogach, urywanie hipnagog było spowodowane tym samym.
osiągamy relaks/trans (dowolną metoda - ja wsłuchuję się w oddech i uderzenia serca)
wcześniej lub później umysł pozbawiony zewnętrznych bodźców generuje te bodźce sam (słuchowe, czuciowe, wzrokowe)
da się zauważyć różnicę pomiędzy hipnagogami wzrokowymi i mentalnymi - głównie przez klarowność
Ten punkt który teraz osiągnęliśmy to punkt wyjścia dla mojego pierwszego postu.
Bywa, że czasem zamknę oczy, ot tak sobie, i pojawia mi się czysty, klarowany obraz. Obraz kompletnie niezwiązany z tym co oglądałem, co było w koło mnie. Ba, nawet nie związany z tym o czym aktualnie myślałem. Zwykle w ułamku sekund po uświadomieniu sobie tego odpalały się odruchy fizyczne - wpatrywanie się, wyostrzanie. etc. Późniejsze zamykanie oczu pozostawało bez efektów - zwykła ciemność.
Skoro takie objawy pojawiają się same z siebie - to chciałbym wyćwiczyć ich doświadczania, by wydłużyć czas ich trwania.
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.
Nie zgadzam się z tym, nie można dzielić hipnagogów na mentalne i zewnętrzne, one z zasady pochodzą prosto z kory mózgowej. Zarówno skupienie jaki i wyostrzenie wzroku rozmywa je, nie wolno na nie przenosić całej uwagi.
Tak jak pisał Solnik WILD nie polega na hipnagogach, powinno się raczej powiedzieć, że hipnagogi są mimowolnym czynnikiem towarzyszącym wykonywaniu WILDa.
Jedyny sensowny sposób angażujący wizualizację, to monotonne wyobrażanie sobie schodzenia po schodach, kolejnymi piętrami klatki schodowej. Po pewnym czasie wyobrażenie zamieni się w hipnagogi o takiej treści, ale wtedy wciąż nie wolno ich obserwować, trzeba kontynuować wyobrażanie sobie schodzenia, aż do pełnego snu.
Incestus - czym zatem wyjaśnisz różnicę w jakości obrazów generowanych w dwóch momentach?
Raz zaszumione, zamglone, mocno nieostre.
Raz ostre jak żyleta, pokazujące dużo większy obszar.
Wizualizacja jaką proponujesz zawsze byłą dla mnie ... nudna. Co gorsza, wcześniej czy później rozpływała się, umysł uciekał do innych elementów (skojarzeniowo), a dalsze utrzymanie obrazu i odczucia schodzenia wymagało ode mnie wysiłku, co uznawałem za błąd i porażkę.
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.
Haha, ta nuda jest właśnie kluczowa do osiągnięcia sukcesu. To właśnie chodzi o trans, czyli coś w stylu " zawieszenie myśli ". Ma być relaks + sztywne, wąskie pole uwagi. Każda zmiana celu skupienia oddala sen a nietrwałość spowoduje spadek świadomości i zaśnięcie nieświadome.
Ostrość hipnagogów działa na tej samej zasadzie co ostrość snu. Im poziom deprywacji sensorycznej głębszy, tym bodźce wewnętrzne wyrazistsze. Czyli im hipnagogi ostrzejsze, tym albo sen bliżej, albo dobre warunki, w których zupełnie do oczu nie dociera światło z zewnątrz.
Dziękuje za ostrą definicję.
Odpowiedziałeś na moje wątpliwości. Aż pójdzie plusik
Co z tego zrozumiałem - wszystko jest do wyćwiczenia.
Trans/relaks (kiedyś założyłem na to nawet kotwicę, ciekawe czy jeszcze działa).
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.
Dodam, że ta nuda to tylko komentarz Twojego umysłu. Przy odpowiednim skupieniu tego nie ma - jest tylko oddech, schodzenie po schodach itd. zależnie od tego na czym się skupiasz. Jak Ci ciężko osiągnąć odpowiednie skupienie to poćwicz medytacje skupienia za dnia.