26-09-2015, 13:20
<<================== 26 Września ==================>>
O dziwo z wczorajszym niedoborem zdrzemnąłem się koło 18 i obudziłem się wyspany po 2h, co jest niespotykaną sytuacją bo zwykle budziłem się w takiej sytuacji nieprzytomny i dosypiałem zwykle za długo. Tak drzemka zapewniła LD w I fazie nocnego snu. Ale spałem jeszcze długo i teraz mało pamiętam.Zasypiałem na plecach przez co wolniej co też zapewne miało wpływ. Ocknąłem się w momencie gdy usłyszałem pisk, który szybko urósł do znacznego poziomu a ja odczułem, że z wielką prędkością lecę przed siebie i jestem gdzieś teraz pod ścianą. Nie wiem czy to był WILD czy sen o WILD. Znając życie sen o WILD, tym bardziej, że miałem ten charakterystyczny dlań "zmysł przestrzenny", kiedy to nic nie widzę, a "wiem" gdzie jestem. Zaraz poleciałem w drugą stronę i wróciłem do łóżka. Myślałem, że coś zepsułem, ale okazało się, że jednak jestem we śnie.
Pamiętam, że pod koniec wpadłem na pomyśl, odebrania sobie świadomości. Wraz z wypowiedzeniem słowa, odebrało mi możliwość ruchu i wszystko działo się samo. Bardzo autentycznie. Ciekawe
Zobaczyłem też vana jak ze Scooby Doo (nie lubiłem tej bajki) i uznałem, że to już mi się śniło, więc mam swoją "bibliotekę snów". Oczywiście, była to konfabulacja 
Późniejsze sny wyraźne i zadziałał alfa-budzik wyrażony intencją "Obudzę się o 8. Mogę wcześniej, ale najpóźniej o 8". Obudziłem się kilka razy, w tym o 7:57

<<==============================================>>
let's worship cats





