26-08-2015, 07:40
<<================== 26 Sierpnia ==================>>
W poprzedni dzień spałem do późna i próba ponownego pójścia spać po 23 o dziwo nie najgorsza. No ale, standardowo pisiont pobudek, czemu się nie dziwie. Po jednej z pobudek obudziłem się trzeźwy na umyśle, ale z bardzo ciężkim ciałem. Nie czułem, żeby było zmęczone, po prostu ciężkie. Nie wykluczone, że było to po śnie z częściową świadomością. Przy następnej pobudce ciało czułem już normalnie. Ciekawe...
Wyśniłem sen o paraliżu w międzyczasie.
Zasypiałem sobie, kiedy to zacząłem słyszeć narastający pisk. Szybko urósł do głośnego pisku, popiszczał, ucichł i zaraz znowu i tak w kółko. Ale we śnie nie było to dla mnie nic niekomfortowego. Gdy osiągał apogeum to ja starałem się zapaść w głębszy relaks. Na szczęście było w miarę spokojnie. Aż się dziwię, że te moje sny takie spokojne przy tym co mam w głowie

Seria niezbyt powiązanych fabułą scen o moich kminach co do religii, po czym znalazłem się w swoim starym pokoju i oglądałem telewizję. Usłyszałem, że koniec świata w dniu 11 września jest potwierdzony. Zakpiłem pod nosem, ze jakieś bzdury. Że telewizor był pod oknem to mimowolnie widziałem co się dzieje na niebie. Ujrzałem czerwone światło, które po chwili można było już z łatwością zidentyfikować.... kometa ._. Przerażony patrzyłem jak kometa sunie prosto na nas i obudziłem się ._.
<<==============================================>>
let's worship cats





