26-07-2015, 17:00
<<================== 26 Lipca ==================>>
Niedawne dni spędziłem z bratem, który przyleciał w odwiedziny do Polski na krótkie wakacje. Mimo, że postanowiłem utrzymywać derealizację, jako iż jest to do niej dobra okazja (wiele nowych miejsc, ludzi) to nie udawało się to i i tak sny miałem gdzieś. Wiadomo, inne priorytety. Mimo, że prawie w ogóle o nich nie myślałem pamięć bardzo nie opadła, natomiast jej trwałość już tak, ale to raczej po prostu dlatego, że nie skupiałem się na snach po obudzeniu.Jak wróciłem w czwartek to jeszcze nie przestawiłem się do końca i stosunek do snów przed zaśnięciem i po obudzeniu był podobny. Dzisiaj spałem dłużej i przyśniłem na końcu wiele ciekawych i długich snów o LD.
[...]
Dużo się działo. Dużo latania (może mi nawet trochę latanie się od tego polepszy), jazdy autami (w pewnej chwili specjalnie naprowadziłem skojarzenia na GTA i obraz zbliżył się do grafiki, całkiem niezłej).
Jeździłem z projekcjami kilkoma autami i projekcja sądząc po sposobie prowadzenia stwierdziła, że 2 z nich podrobione auta. Naszła mnie kmina, że jak mogła to stwierdzić jeśli sposób prowadzenia jest tylko wynikiem skojarzeń z tym autem, czyli tego co widzieliśmy przed wejściem do niego a auto wyglądało normalnie.
[...]
Ostatni sen o LD był spokojniejszy. Jechałem z projekcjami od mojego domu do nich, ale na początku drogi mnie zgubili. Wypadłem i postanowiłem, że sam tam polecę. Na początku droga była zbliżona do rzeczywistej, później czerpała z konfabulacji. Leciałem coraz dalej i wyżej. Chyba jeszcze tak wysoko to nigdy nie poleciałem. Przebijałem się przez chmury a od pewnego momentu wspinałem się po nich
Zalazłem na jakieś góry i wspinałem się jednocześnie po górach i chmurach a na szczycie stał pasterz. Było kilka małych kózek i jeszcze mniejszych sarenek 
<<==============================================>>
let's worship cats





