23-06-2015, 21:50
<<================== 23 Czerwca ==================>>
Wczoraj miałem niezbyt szczęśliwą noc bowiem budziłem się co troche, jak mniemam przez nadchodzący egzamin techniczny. A nie potrzebnie jak zwykle, bo zdałem na luzie.Dzisiaj zrobiłem już sobie wolne i spałem do oporu. Wiele ciekawych motywów się przyśniło.
Razem z klasą na hali sportowej stawialiśmy drabinki. Był to czasochłonny proces, bowiem drabinki musieliśmy wyciągać z sufitu. Później w jakimś celu chcieli, żebym ja i jeszcze jeden gościu zeszli na dół, do takiej al'a jaskini. Od razu na starcie pojawiła się zjeżdżalnia i z impetem wparowaliśmy do tej jaskini. Rozejrzałem się i uświadomiłem sobie, że to lokacja z gry "Metro". Zrobiłem TR, pozytywny. Zrobiłem jeszcze kilka jednocześnie ciesząc się, że zwiedzam lokację z Metro. A po tym dłuższe niż zazwyczaj FA i pobudka. No, to nie była lokacja z Metro

Spacerowałem wieczorem po mojej miejscowości. Spotkałem dwóch nieznanych mi gości i jakoś tak, kij, który miałem nie wiedzieć czemu przy sobie, znalazł się w twarzy jednego z nich. Nie rozumiałem jak to się stało, ale nie było czasu na wyjaśnienia. Zacząłem uciekać. Po chwili biegu, pomyślałem, że to może być sen, ale odrzuciłem tą myśl, prawdopodobnie przez odczucie niestabilności, przez co myślałem, że to końcówka snu. A trochę jeszcze potrwał. Uciekałem tak aż do jakiejś wieży. Na jej samej górze wyminąłem ich i cofnąłem się. Zobaczyłem, że na górze mogę się ukryć a nawet jest tam posłanie to zaczekam do rana : D
Ten sen mnie bardzo ucieszył, bowiem czekałem aż przyśni mi się czytanie książki. Na jawie nie czytam prawie w ogóle, więc miałem wątpliwości, że to się kiedyś stanie. A stało się i sen wymyślił bardzo ciekawy motyw, żeby to zrobić

W bibliotece pani od angielskiego poprosiła mnie i koleżanke o przeczytanie fragmentu książki po angielsku. Koleżance nie spodobał się ten pomysł, ale ja uznałem, że to dobra okazja do poćwiczenia angielskiego. Kiedy byłem już w domu (wylądowałem w mieszkaniu z dzieciństwa) zacząłem czytać.
Nie czytałem od początku. Z zaleceń miałem przeczytać fragment. Czuć było wrzucenie w środek akcji, ale i tak mogłem się połapać. Czytałem spory czas, czytając z kartek. Akcja była spójna. W pewnej chwili stałem na balkonie wpatrzony w nocne niebo, czując fabułę książki. Zdałem sobie sprawę, że czuję się jak w transie i to jest to co sobie cenią czytelnicy, właśnie ten trans. Po chwili wyrwałem się z tego wracając do "rzeczywistości". Później książka bardziej mnie porwała bo byłem przez jakiś czas jej bohaterem. Ogółem była to jakaś opowieść o konspiracjach, gdzieniegdzie czerpiąca z mojego życia, np. zapożyczając postacie. Meh, szkoda, że tak mało teraz pamiętam : /
<<==============================================>>
let's worship cats





