11-06-2015, 09:19
<<================== 11 Czerwca ==================>>
Wow... poszedłem spać po 4,5h od skończenia drzemki. W ciągu 1,5h spania wyśniłem 2 sny. Z drugiego się obudziłem 10 min przed budzikiem. Obecność w tym śnie była duża a emocje jak i senna pamięć ostro zarysowane. Po obudzeniu jednak większość uleciała.Znowu sala od historii, która teraz była ambiwalentnie moim pokojem. Przednia ściana rozlatywała się ukazując coraz więcej drewnianych belek co zgłosiłem nauczycielce, traktowałem to jednak jak mój pokój. Podd koniec snu w akcie agresji i dezorientacji (czułem jak mi odbija) chciałem olać to wszystko i wyjść z lekcji, ale obudziłem się.
Pierwszy sen przypomniałem sobie w środku dnia. Ku zdziwieniu pamiętam go lepiej i było w nim mniej konfabulacji. Widocznie był krotko po zaśnięciu. Tata odwoził mnie do domu. Dojeżdżaliśmy już do celu kiedy wstąpiła we mnie wielka złość. Nie pamiętam czemu, prawdopodobnie dlatego ze tata znowu narzekał. Właśnie o to rozchodziła się kłótnia. Gwałtownie wyrzuciłem z siebie ze wkurza mnie, że nie potrafi cieszyć się życiem. Mówiłem o najważniejszych aspektach uważności, które powinien wziąć do siebie. Gdy złość była bliska apogeum, wyrzuciłem że wiara nie nauczyła go jak żyć, czego żałowałem po fakcie.
Mam dobre relacje z tatą. Co prawda od jakiegoś czasu wkurza mnie, że ludzie w około narzekają i nie potrafią docenić tego co mają. Jestem jednak zdziwiony, że odbiło się to tak gwałtownie we śnie.
EDIT:
<<================== 12 Czerwca ==================>>
Mimo niedoboru i krótkiego snu pośniłem coś wyraźnie. Niestety po obudzeniu byłem w za dużym amoku, żeby rozpamiętywać sen. Pamiętam jedynie, że śniłem o epidemii wirusa w mieście z dzieciństwa.<<==============================================>>
let's worship cats





