23-05-2015, 18:05
<<================== 23 Maja ==================>>
Znajdowałem się z siostrą u babci. Pokręcona atmosfera. Wiedzieliśmy, że na strychu czyhają duchy i zombie (albo duchy-zombie). Co trochę tam chodziłem, sam nie wiem po co. Na początku wyskakiwały znienacka, nie było ich dużo, ale wystarczająco, żeby narobić szumu. Z czasem było ich coraz więcej i coraz ich więcej wychodziło ze strychu straszyć nas na dole.Nad moim łóżkiem wisiał prymitywny obraz, który jak sądziłem, sam stworzyłem.
(Obraz zapewne dlatego, że wczoraj przed pójściem spać tworzyłem sobie randomowe dzieła w GIMP'ie)
Później zauważyłem, że element z mojego obrazu (przypominający dużą niebieską kropkę na środku obrazu) zniknął. Uświadomiłem sobie, że to nie mój obraz. Duchy mi go podłożyły. Po tym zauważyłem, że z każdym ruchem głowy obrazy nad moim łóżkiem zmieniają się. Wtedy się uświadomiłem i lotem wystrzeliłem z tego nawiedzonego domu przelatując przez ściany.
Pojawiłem się w obcym mieście. Nieco futurystycznym z ograniczoną liczbą zabudowań. Leciałem tak swoją średnią maksymalną prędkością. Po czasie zauważyłem przed sobą postać przypominającą... mnie. Dla upewnienia, że mam przed sobą 3 os. perspektywę. Wykonałem ruch rękoma (których u siebie już nie widziałem) i zobaczyłem, że postać przede mną dokładnie odwzorowuje ruch. Ale "wyciągnąłem ręce sprzed kamery". Obawiałem się tylko, że mój drugi senny ja, dalej tam będzie.
Obudziłem się obok znajomych i opowiadałem o tym co przeżyłem. Po chwili obudziłem się naprawdę.
Ten post wystarczył, żeby zainkubować mi taki motyw do snu
Pierwszy raz miałem 3 os. perspektywę w LD.<<==============================================>>
let's worship cats





