21-04-2015, 16:26
<<================== 21 Kwietnia ==================>>
"Immortal Illusion" Byłem czymś w stylu operatora na gali. W pewnym momencie coś poszło nie tak i nie wiedzieliśmy kto za tym stoi. Spytałem się czy jest inna sterownia, okazało się, że nie ma. Naszło mnie wyjść przez okno, które widziałem nad sobą. Pojawiła się pewna dziewczyna. Zeszliśmy po drabinie z najwyższego piętra na ziemię. Wokół nikogo nie było, ten teren raczej nie był normalnie dostępny. Wiedziałem, że znajdę tu tego gościa.
Olśniło mnie i wiedziałem, ze jestem w jego ciele. Teraz wypadałoby go tylko zabić, albo chociaż uszkodzić. Wszedłem po innej drabinie do góry i kiedy byłem dość wysoko puściłem się drabiny i poleciałem bezwiednie na dół. Nawet się nie przewróciłem, tylko bolała mnie noga. Już miałem wracać, ale zobaczyłem kogoś i zrozumiałem, że on dalej żyje. Dziewczyna już znikła, więc nie musiała oglądać tych drastycznych scen.
Zbrodniarz był niski i w podeszłym wieku, wyglądał trochę jak Einstein. Stał obok wgłębienia w ziemi jak na trumnę, więc go tam wrzuciłem i skopałem go razem z jego białym, brudnym kotem (żeby nie było, lubię koty :|). Już miałem wracać, kiedy znowu pojawił mi się przed oczami. Obejrzałem się, za siebie, dalej tam leżał, tylko "trochę ożył". Szybko pozbyłem się jego klona z jego kotem, po czym zobaczyłem tego samego kota przebiegającego obok mnie. Pierwszy "trup" właśnie chciał wstać. Szybko go dobiłem, kiedy już miałem na widoku kilka innych. Zacząłem słyszeć śmiechy. Drwił ze mnie, że mnie nie może zabić, jest iluzją. Pośród kłębiących się dezorientujących myśli, miałem jakieś przebłyski. Już miałem takie sytuacje, ale wtedy też nie wiedziałem co zrobić. Czułem, że jest jakieś rozwiązanie tej sytuacji, ale jest dla mnie nieosiągalne.
Jak mniemam to inkubacja odcinkiem Dragon Ball'a, gdzie wojownicy toczyli walkę z Buu w jego ciele. Mógł się pojawiać i znikać w każdym miejscu, był nieśmiertelny.
<<==============================================>>
let's worship cats





