18-04-2015, 11:46
<<================== 18 Kwietnia ==================>>
Chodząc po abstrakcyjnej kolorowej lokacji, z kolorowymi mieszkańcami, chodziła mi po głowie myśl, że mogę być we śnie (taka nieudolna derealizacja, w której myśl chodzi mi po głowie, ale nie powoduje wzrostu uważności). Po chwili... "no właśnie, to może być sen". Rozejrzałem się w około. Z wątpliwościami zrobiłem TR, pozytywny. (Ale i tak było to za szybkie, mam wątpliwości co do świadomości. No i LD/sen o LD zakończony dość długim FA a po pobudce później jeszcze spałem, pamięć się utarła.). Wyszedłem z tego budynku i znalazłem się na moim podwórku. Klarowność obrazu mnie zachwyciła, czyste HD, po raz pierwszy od dawna. Było trochę ciemno, ale kontury były w pełni wyraźne. Na tyle, że w ogóle mi ta ciemność nie przeszkadzała.Poleciałem do przodu i spojrzałem na niebo.. ah, cóż to było za niebo. W śnie strasznie się nim zachwyciłem, aż byłem bliski łez. No ale mam podejrzenia, że to jakieś urojenia. Już raz tak miałem, też przy niebie. Co prawda niebo było ładne, ale te emocje są chyba od czytania dziennika incestus'a.
Teraz jedynie pamiętam, że widziałem ciemne niebo spowite małymi chmurkami układającymi się na wzór szlaków. Długo na nie patrzyłem, przez głowę przechodziła mi masa myśli na temat nieba i moich emocji. Po prawej komin u sąsiadów zaczął wypuszczać dym na kształt tych chmurek. Zastanawiałem się co dalej robić, kiedy wywaliło mnie do FA. Jak to w FA, pamiętałem sen o wiele lepiej niż po prawdziwym przebudzeniu.
Myślałem o tym śnie po każdej pobudce co zaowocowało jeszcze jednym FA, w którym przypomniałem sobie, że miałem kiedyś sen (opisany w tym dzienniku) gdzie byłem w podobnej lokacji. Teraz nic takiego sobie nie przypominam.
Ciekawa sytuacja, kiedy nagle wpadła mi do głowy myśl "to może być sen", ale ogarnąłem, że mam zamknięte oczy i leżę w łóżku

<<==============================================>>
let's worship cats





