14-04-2015, 08:33
<<================== 14 Kwietnia ==================>>
Wczoraj nie spałem prawie nic w nocy. W dzień spałem 2 h (i jeszcze pół godziny zajęło ogarnięcie, że to co słyszę to budzik a nie dźwięk nawołujący mnie do liczenia granicy funkcji <haha> Wysunąłem jakiś abstrakcyjny wniosek a zaraz do liczenia dołączyli inni w mojej głowie <szczerbol>). Drzemka wystarczyła, żeby wywindować do góry orientację w późniejszym śnie. Ale o dziwo i tak się nie uświadomiłem.Balansowałem na granicy snu o LD. Były momenty słabej DR bez TR (i bez uświadomienia). Incestus miał na moim podwórku "epic" LD z okazji 20-lecia praktyki
Zaczęło się bez szału, ale kiedy wyszedł przez okno doznał zachwytu i to nakręciło fabułę. Ale niewiele zostało mi ukazane
Pod koniec snu słyszałem jakieś kłótnie.Wrócę wcześniej do domu to może zrobię jeszcze dzisiaj drzemkę.
EDIT: Z drzemki:
Przez większość drzemek próbowałem włamać się z ekipą do jakiegoś domu. Po obudzeniu wracałem do spania z myślą, że tym razem się uda.
Na koniec sen o LD. W szkole trwała jakaś uroczystość a ja latałem pod ścianą ku niezadowoleniu innych. Jeden nauczyciel od wybuchu z ręki poleciał na ścianę. Mimo braku świadomości przy tej próbie pojawiły się wątpliwości czy się uda, ale podparłem się tym, że przed chwilą się udało, więc teraz też powinno i udało.
<<==============================================>>
let's worship cats





