08-04-2015, 17:23
<<================== 8 Kwietnia ==================>>
Pójście spać przed 24 czyni w moim przypadku cuda, nawet przy niedoborze 
Kiedy zadzwonił niemiłosierny budzik, stwierdziłem żartobliwie "za dużo ldków, za mało snu". Aż zaspałem, bo nie dałem rady wstać
Nie wiem czy to przez stany na pograniczu ld czy przez ok. godzinna bezsenność po drugiej pobudce.Pierwsza pobudka nastąpiła gdzieś po 2.5h snu. Coś tam pamiętałem, ale sen był poryty
Zasnąłem szybko z powrotem.Dom z dzieciństwa, noc. Rozmawiałem z siostrą w jej pokoju. Nie wiem czy to przez tematy rozmów czy przez późną porę, ale balem się, że tata dowie się, że tutaj jestem. Może jakiś motyw z dzieciństwa

Po jakimś czasie rozmów, zapowiadało się, że tata nas jednak odwiedzi. Siostra wyszła a ja schowałem się za szafą. Przyszło mi na myśl "może to sen?". W pierwszym momencie szczerze wątpiłem, ale po chwili podejrzewałem, że to jednak sen. TR z nosem. Pozytywny. TR pamiętam dobrze, przynajmniej w tym momencie miałem świadomość, ale później coś sobie zeszła
Wpadłem na pomysł - powiem projekcji taty ze idę polatać, będzie beka :|Gdy wszedłem do pokoju obok, zobaczyłem że przy tacie leży kot. A raczej jego wielka głowa. Lekkiego mindfucka dostałem, ale zaraz głowa kota płynnie zamieniła się w głowę ojca i w ten sposób widziałem 2 głowy taty. Stwierdziłem "aha" i kontynuowałem "plan".
- Tato, idę polatać.
- Ok, cześć.
Zamiast skakać w dół z balkonu podleciałem na jakąś platformę przede mną. Po obudzeniu skojarzyłem to z wielkim keyboardem, ale w śnie tego nie zauważyłem bo byłem zajęty przypominaniem sobie planu. Na szybko skojarzyłem ze nic specjalnego nie przygotowałem. Zachwyciłem się za to małymi abstrakcyjnymi drzewkami w polu widzenia, ale ten podziw był jakiś sztuczny. Latałem i powtarzałem "wow,wow" ._.
Widziałem wiele drzewek umieszczonych blisko siebie. Padało na nie brązowe światło, a na ich koronie widniał pas kolorowych światełek.
Nie trwało to długo i się obudziłem. Wyspany... rozbudzony... Zasnąłem ponownie po ponad półgodzinie.
Jakiś sen o czacie i zabawie adminów ikonkami, a po tym, seria FA ...
Zaczęło się od tego, że pojawiłem się przy ścianie obok łóżka wypełnionej masą tekstu. Myślałem, że jestem o krok od snu. Próbowałem dojść co to za tekst. Najwięcej powiązania miał z historią, ale nie wiem czy ułożony był w sposób logiczny. Wtedy ogarnąłem, że już dawno jestem we śnie i wyleciałem.
Generalnie FA następowały po sobie i średnio każdy następny był mniej świadomy. Na początku było coś na pograniczu LD. Zapadły mi w pamięci próby ubicia błyskawicą jakiejś szpetnej kreatury. Na początku nic nie wychodziło, ale w końcu wznieciłem mini piorun. Od tego momentu kontrola wzrosła. Po tym się wkurzyłem i rozrywałem te kreatury jak pioruny nie pomagały :|
W jednym z ostatnich FA, kiedy to świadomość była już zniesiona, chodziłem po dworze i zobaczyłem na parapecie małe pieski. Prosiły o kawałek kiełbasy, którą miałem ze sobą. Dałem kawałek jednemu psu, po czym odezwała się jego żona, błagalnym gestem prosząc o kawałek dla siebie. To było takie smutne :|
Od teraz będę bardziej dbał o świadomość w LD. Po części żyje w nich starych przekonaniem, jakoby świadomości w LD nie można podwyższyć, a to błąd. Można o nią zadbać.
<<==============================================>>
let's worship cats





