29-03-2015, 20:04
<<================== 29 Marzec ==================>>
Długo mieliłem sny w głowie po obudzeniu, ale z każdym kolejnym było ciężej wszystko ująć w głowie. Muszę się wziąć w końcu za zapisywanie 
Jedna rzecz mnie wyjątkowo poruszyła. Przeglądałem stosy z różnego rodzaju gierkami elektronicznymi i nagle uderzył mnie charakterystyczny zapach. Dostałem przebłysku, skojarzyło mi się to z czymś z dzieciństwa, jakąś gierką. Szukałem, ale nie natrafiłem na pożądaną rzecz.
(Może to przez sytuacje kiedy czasem wchodzę do mojej szkoły średniej i uderza mnie zapach przypominający mi.. przedszkole. Rzadko się zdarzają takie momenty, ale są świetne. O ile się nie mylę to po dłuższej nieobecności.)
Postanowiłem przeczytać w końcu jakąś lekturę. Zainteresowała mnie "Sierotka Marysia" (Sierotka ma rysia <szczerbol>). Elementy z fabuły przeniosły się na moją kuchnię w starym mieszkaniu. Teraz nie wiele pamiętam, ale w każdym razie to nie miało nic związanego z ów bajką. Kuchnia była "ozdobiona" wiszącymi kawałkami ciała i różnorodnym mięsem umieszczonym w workach po ziemniakach
W rogu kuchni przy jednym z ozdobników zagościł pająk, a koło niego karaluch (czy cuś w podobie). Nie było z mojej strony żadnego strachu, czułem się jak w książce. Związku z tym zdziwiło mnie, że z jednego karalucha, zrobiły się w momencie 3. Oglądała to wszystko razem ze mną m.in. moja mama, która wykazywała więcej racjonalizmu. Kazała mi zabić karalucha co też zrobiłem. <<==============================================>>
let's worship cats





