25-02-2015, 17:45
<<================== 25 Luty ==================>>
Wczoraj nie spałem, popołudniu zdrzemnąłem się na jakieś...5h. Zakończone snem o LD. Zwykle mam na tyle sił wstać dopiero po LD albo śnie o LD i nie wiem czy to z wystarczającej płytkości snu czy dlatego że coś w tym śnie osiągnąłem, heh.Dzięki temu, że po tym śnie nie byłem wyspany, po kilku godzinach aktywności sen mocno mnie morzył, więc zasnąłem prawie od razu.
I wyszło świetnie.
Miałem jakieś krótkie scenki a po czasie obudziłem się w zupełnie obcym miejscu i byłem pewny, że to sen. Nie wiem czy to był WILD czy sen o WILD, ale wnioskując po świadomości raczej sen o WILD (a może nie?)
Mało z tego pamiętam z racji, że szybko straciłem świadomośc a po obudzeniu spałem jeszcze długo. Pamiętam, że było ciemno a teren był otwarty. Zachwyciły mnie dwie rzeczy. Pierwszej nie pamiętam, natomiast drugą był jakby ciemna "energia" w kształcie wstęgi (nie mogę znaleźć lepszego słowa), która nagle przyleciała, obkręciła się i poleciała dalej.
Później FA. W tym FA wyskoczyłem przez balkon z przymusu (nie pamiętam dlaczego) z lekkimi podejrzeniami, że to sen i jak po rzekomej śmierci poleciałem do góry to byłem pewny, że to sen. A później z jakimś chłopcem latałem po niebie czy czym w podobie i szukałem innych dusz, coś w tym stylu...
Z ostatniego snu w tym dniu.
[...]
Siedziałem przed komputerem, byłem na coś chory. Przyszła mama i przyniosła mi coś co wyglądało jak kakao, ale przed wyjściem wrzuciła tam chusteczkę. Zdenerwowany poszedłem do kuchni z pretensjami, że zmarnowała napój i wyskoczyłem przez okno. Pobiegłem przed dom w stronę lasu. Bojąc się mamy i jednocześnie wierząc, że to może być sen wzleciałem do góry, ale po chwili obróciło mną i spadłem, chwilę po tym się obudziłem.
<<==============================================>>
let's worship cats





