04-02-2015, 18:46
<<================== 4 Luty ==================>>
Znowu próba WILD'a przed snem, właściwie nie długo trwała. Po ok. 3 godzinach. Coś dziwnego. Nie podobne do obudzenia. Czułem jak z błądzenia w myślach, przeszedłem nagle do innej przestrzenii myślowe, przypominającej pustkę. No jakbym się ocknął z głębokiego półsnu. Ale 3 godziny na pewno nie byłem świadomy.Kontynuując. Czułem jakby zbliżał się sen, po czym zobaczyłem (nie pamiętam już gdzie) 2 albo 3 rzędy małych ekranów, w których śnieżyło, obraz był czarnobiały. Przedstawiały co mogę zobaczyć, kiedy otworzę oczy. Bardzo nie chciałem tego widzieć , więc obróciłem się, a później zasnąłem.
Jechałem z siostrą i mamą, ktoś nas wiózł. Ja wysiadłem w moim starym mieście, a one wróciły. Poszedłem pod naszą starą klatkę schodową, już miałem wchodzić, ale coś mnie odciągło, poszedłem przed siebie. Zaszedłem na taki teren mieszkalno-sklepowy na schodkach (już słabo pamiętam ten rejon), ale okazało się, że śpią tam bezdomni, w młodym wieku. Ustalili sobie tutaj takie miejsce. Przyszedłem akurat na lekką kłótnię z policjantem.
Później właściwie stałem się jednym z nich. Ktoś z niebezdomnych powiedział, żebyśmy poszli za nim. Wszedł do środka budynku, najpierw poszli kilku, a później reszta wraz ze mną. Miał zaprowadzić nas do jakiegoś statku, mającego nas stąd wywieźć. Ale w istocie oprowadził nas tylu po budunku, w którym jak się później okazało, była plantacja marichuaninen
Czuliśmy trochę zapach i ciepło. W jednym momencie, idąc za tłumem postanowiłem wykonać derealizację, ale była na tyle krótka, ze nie zdążyłem zrobić TR i nie pamiętam tego momentu jakoś szczególniej (to i tak sukces, bo zacząłem ponownie z tą praktyką wczoraj i wykonałem ją tylko 2 razy.). Wyszliśmy w trochę lepszym nastroju.Później było ogólne dużo rozmów między "mieszkańcami". A później kłótnia między mną a nielubianym znajomym, nie pamiętam kim. Rzucił na ziemię mojego pada, zobaczyłem że był wyrwany kabel. Wkurzyłem się i przywaliłem mu z łokcia w oko, na co nie zareagował z aprobatą. Chciał się tłuc na następny dzień. Znajomy podpowiedział mi, żebym zepsuł mu jakąś rzecz, ale nie widziałem w tym żadnego sensu, przecież to tylko go bardziej wkurzy. Do bójki nie zdążyło dojść, obudziłem się.
<<==============================================>>
let's worship cats





