09-01-2015, 06:21
<<================== 9 Styczeń ==================>>
Ta noc....to była... jakaś.... pomyłka...Poprzedniego dnia nie spałem od drugiej w nocy, od 15 brała mnie duża senność, około 20,21 senność znikła. Poszedłem spać wcześnie, planowałem wstać na WBTB o 4. Mało senny mimo długiego czasu aktywności (ponad 21h) poszedłem spać, zasnąłem jakoś ok. 23:10. Obudziłem się już po chyba 2 godzinach.. wyspany. Ale nie rozbudziłem się i zasnąłem ponownie. Za jakąś godzine kolejna pobudka. Miałem takich pobudek ok. 5, po każdej nie czułem większej senności. Jakoś o wpół do 5 wstałem.
Ze snów natomiast pamiętałem po obudzeniu mały, ale wyraźny fragment, wcześniejszej akcji w ogóle nie kojarzę.
Ja rozumiem, że mam rozregulowany zegar biologiczny, ale aż tak żebym nie mógł spać, kładąc się wcześniej spać ? O_o
Melatoniny chyba prawie w ogóle nie miałem przez ten czas.
Hormony kolosalnie wpływają na przebieg nocy, głębokość snów i ich pamięć, nie można tego wykluczać.
Czy ta głębokość się nie zmienia, tylko cała otoczka hormonalna powoduje, że pozornie odczuwamy inną głębokość?
W ostatnim pobudzeniu miałem albo FA albo byłem na granicy snu. Przywaliłem fiksację i ilość hipnagogów słuchowym wzrosła, choć i tak była przytępiona. Powędrowałem wyobraźnią za pokój, kiedy dotykałem ścian, czułem je. W końcu udało mi się otworzyć oczy i być we śnie, ale mimo prób podtrzymania snu zaraz się obudziłem.
<<==============================================>>
let's worship cats





