06-01-2015, 00:26
<<================== 5 Styczeń ==================>>
Byłem w mieście miałem wrócić do domu pociągiem. Wszedłem na stację, trochę nieznajomo mi wyglądała. W środku było dużo ludzi i okazało się, że panuje to chaos, wszyscy się biją i kradną plecaki. Przeszedłem kawałek, zorientowałem się późno. Zawróciłem, już byłem przy wejściu kiedy ktoś z tyłu zabrał mi plecak. Pobiegłem za nim, w ręce pojawiła mi się torebka. Wtedy ktoś położył mnie na ławkę, w ręce miał śnieżkę, chciał mnie chyba natrzeć. Odrzuciłem go nogami, pomyślałem, że to chyba sen. Robię TR'y, budzę się.Stałem na najwyższym piętrze bloku (chyba od mojego starego mieszkania) z postaciami z uniwersum Dragon Ball, i jeszcze innymi. Nie pamiętam poprzedniej akcji. Dołączyli do nas żółwie ninja. W ogóle wszyscy mieli taki niedopasowany do otoczenia wygląd.
Po tym na górę wbiegli jacyś ludzie, nas ostrzec że ktoś tu idzie. Jakaś walka odegrała się wcześniej, byliśmy silni, ale spodziewaliśmy się silniejszego od nas przeciwnika. Czym prędzej pobiegliśmy schować się w pokoju, ja zakryłem się za półką po lewej stronie (już tu wcześniej byliśmy). Już podejrzewaliśmy kto do nas zmierza... SHREDER... to było oczekiwanie na śmierć, każdy to wiedział.
Shreder wszedł do pokoju powalił jednym ciosem pierwszego żółwia i gdy ten leżał na ziemi wbił w jego głowę podłużny cienki miecz... Patrzyłem na wszystko przez szparę pod półką, niczym w "Kill Bill'u"...Zaraz widziałem jak miażdży głowę innego żółwia. Już miał zabijać trzeciego, ale nie wytrzymałem tego i rzuciłem się na niego (podejrzewam tu jakieś ślady ambiwalencji, jakaś mała część mnie chyba wiedziała, że śni). Skoczyłem, ale mój skok był spowolniony i już wiedziałem, że przegrałem, przeciwnik miał mnóstwo czasu na atak. Shreder wbił miecz w mój kark...wyraźnie to odczułem. Przebity na wylot starałem się ze wszystkich sił zrobić użytek z mojego miecza. W ostatniej sekundzie snu udało mi się wbić miecz.
Sekunde po obudzeniu jeszcze czułem miecz w karku.
Pod koniec snu o LD się uświadomiłem. Wyszedłem na dwór, ale nie mogłem obrócić głowy, wracała do jednej pozycji, jak zblokowana, zapewne z płytkości.
EDIT:
Po jednym ze snów obudziłem się, po chwili nadeszły wibracje, które wzmocniłem fiksacją. Uniosłem się i niesiony prądem, płynąłem do przodu. Przeleciałem przez ścianę, i znowu byłem w pokoju, i tak kilka razy. Usłyszałem głośny krzyk, już miałem wstawać, ale płynnie obudziłem się, z subtelnym uczuciem pływania.
Przy takich pływaniach po pokoju specyficzna dla mnie jest ciągłą orientacja względem pokoju mimo, że widzę ciemność. Jakby postrzeganie fałszywą pamięcią.
<<==============================================>>
let's worship cats





