03-01-2015, 17:43
<<================== 3 Styczeń ==================>>
Sen po 2h snu.Prosiłem jakieś "złe siły" (nie pamiętam co to było) o więcej LD, argumentując, że ostatnio zrobiłem dużo złego i należy mi się. W pierwszej połowie snu, której nie pamiętam, właśnie chyba robiłem jakieś złe rzeczy. W drugiej natomiast przeniosłem się w okolice miejsca zamieszkania. U sąsiada, było jakieś spotkanie, ludzie biegali w koło. Ja natomiast czaiłem się i chciałem zaproponować zmianę tego miejsce na lepsze. Po czasie w końcu wyszedłem. Byłem prawie pewny, że pomysł się spodoba i tak było. Weszliśmy na pusty trawiasty teren i były tam lekko przezroczyste niskie trybuny. Powiedzieli, że taki mają plan na zrealizowanie mojego pomysłu, odpowiedziałem, że brałem to pod uwagę i jestem zadowolony z decyzji.
Naszym zadaniem było zamienić te "szkice" na rzeczywiste obiekty. Podszedłem do losowej barierki gdzieś po środku. Chwila i obiekt stał się rzeczywisty. Zrobiłem tak z kilkoma i zauważyłem zwisające moje słuchawki dokanałowe i przypomniałem sobie, że miały być przy każdym elemencie. Chwilę po tym zauważył mnie znajomy i przypomniał, że te słuchawki mają być przyczepione do obiektów taką żółtą taśmą, przypominającą tą którą się daje na miejsce wypadku.
Chciałem próbować DEILD i ustawiłem sobie budzik z drzemką na 10 min, wyłączający się po 3 sek. Kilka razy mnie obudził po czym zapadłem w głębszy sen i jego dzwonienie już nie zaingerowało. Tak zaczęła się moja godzinna drzemka.
Ciemne, trochę mroczne miejsce, przypominające opuszczoną bibliotekę. Ktoś ze mną był. Naszym zadaniem było testowanie pewnego urządzenia, które nie pamiętam do czego miało służyć. Był to jedno-przyciskowy pilot połączony kablem z małym spodkiem.
Testowaliśmy urządzenie na nasz wymyślony sposób, z którego pamiętam tylko efekt. Cyklicznie w uderzenie uderzał mikro piorun i tak przez dość długi czas. Właściwie to chyba nawet przysypiałem przy tym testowaniu. Kiedy powinienem raz usłyszeć uderzenie pioruna, usłyszałem inny dźwięk. Z urządzenia wydobywały się iskry i były coraz wyżej, aż po chwili uderzył mikro piorun, ale nie w urządzenie, a w projekcję i zapalił mu się rękaw. Byłem z lekka przymulony i moja reakcja nie była za szybka, ale opanowaliśmy sytuację.
Wracałem do domu, było widno. Prowadziłem rower przez tunel pisząc na telefonie z siostrą. Stanąłem na dłuższą chwilę na końcu tunelu, po chwili zobaczyłem z kimś jakąś Agnieszkę. Zawołała moją siostrę sądząc, że jest ze mną. Ja pomachałem i powiedziałem, że jej nie ma, ale mogą ją pozdrowić, chyba się zgodziła.
Po drodze do domu wstąpiłem do sklepu. Miałem zamiar kupić chipsy, ale wpadłem na pomysł, że kupię nową wersję tego urządzenia i będę testować go dalej. Nie pamiętam wizyty w sklepie, ale pamiętam jak siedziałem przed sklepem z położonym urządzeniem i testowałem. Chciałem wykryć, co likwiduje sygnał (na urządzeniu była świecąca na niebiesko lampka). Próbowałem tych piorunów, ale to w ogóle nie działało. Później śliny, tak samo. Później przysypałem to lekko ziemią co na krótki moment osłabiało sygnał (lampka gasła). Ze sklepu wyszedł jakiś gościu, chyba sprzedawca. Za mną było jakieś pudło, które chciał zabrać. Opowiedziałem mu co robię, wytłumaczyłem, że te nowe wersje dostały lepsze zabezpieczenia, ale widać było, że go to nie interesowało, przyszedł tylko zabrać pudło do magazynu.
<<==============================================>>
let's worship cats





