08-09-2014, 17:06
<<================== 8 Września ==================>>
Obudziłem się po 5h. Czekałem na leżąco, trochę przysypiając, łącznie jakieś 20-30 min. WBTB prawie się udało.Miałem długi sen (którego nie pamiętam), byłem w szkole i co jakiś czas przeskakiwałem do innej akcji.
Po którymś takim przeskoku znalazłem się na korytarzu przed oknem, zrobiłem TR (coś mi świta, że robiłem go wcześniej, ale nie wychodził). Z początku negatywny, ale w końcu wyszedł. Trzymając jeszcze nos wyszedłem przez okno. Byłem na jakimś pagórku, jakość była dobra. Po chwili, nagły spadek jakości. Chwilę później chyba się obudziłem.
Po tym robiłem kolejne WBTB. Też przysypiając, tym razem bardziej.
W czasie przebudzenia myślałem o tym, że uświadomienie kojarzy mi się ze słabą jakością, dlatego ona spadła.
Wpadałem w półsny albo sny. W jednym z nich rozmawiałem z Pietrem i mówiłem, że mi też wyszedł WBTB.
Ten WBTB był nieudany. Ale chociaż wiem, że to niezły pomysł robić kilka WBTB, byłem przekonany, że to zaowocuje bezsennością.
Gdzieś później miałem bardzo podobne uświadomienie, tego już w ogóle nie pamiętam, pewnie to był sen o LD.
Ostatni sen. Siedziałem na kompie. Miałem włączoną aplikację, która przypominała przeglądarkę. Byłem na stronie "utarteteorie.com", przeczytałem trochę tego co tam było. Był tam np. artykuł o tym na co wpływa dodatkowy atrybut procesora (też coś na Ghz), wychodziło z tego artykułu, że atrybut też mnoży moc obliczeniową procesora.
Ale ta strona nie składała się z samych artykułów, było tam mnóstwo minigierek multiplayer. W jedną się wciągłem. Miała dość ciekawe zasady. Uczestnicy (ok. 10) umieszczani byli w średniej wielkości dosyć ciemnym pomieszczeniu, gdzie stało duże łóżko. A na ziemi były porozrzucane kawałki metalu o kolorze uczestnika. Celem było przeniesienie jak najwięcej swoich na łóżko. Przez dużą część gry przekomarzałem się z jednym z uczestników, dogrywaliśmy sobie. Było to o tyle ciekawe, że można było wyrzucać czyjeś łupy z łóżka. Przez większość gry obijałem się i nie starałem. Ale po jednej z kłótni z tym gościem wziąłem się za siebie, żeby pokazać mu, że nie ma szans. Szło mi to sprawnie. Wziąłem ostatnie swoje łupy z ziemi i rzuciłem na łóżko.
Pokazała się tablica wyników i.. nie wiem, który byłem. Nie mogłem znaleść się na liście. Po wszystkim znalazłem się w lobby gdzie był Nektar Bogów (taki człowiek z forum). Znalazłem tylko napis ze słowem podobnym do "Congratulated" ale domyślałem się że to nie znaczy, że wygrałem.
<<=========================================>>
let's worship cats





