10-08-2014, 13:52
<<================== 10 Sierpnia ==================>>
Chciałem robić WILD'a, ale rano budzik był wyłączony.. eh..Siedziałem sobie z kumplem na kompie, na jakiś czas sobie poszedł w stronę kuchni. Coś zaczęło się nieciekawie robić z komputerem. Po czasie przyszła mi do głowy myśl, że to może sen. TR, ku lekkiemu zdziwieniu pozytywny. Wyszedłem z domu. Było ciemno i ponuro, nie czułem mocy nawet do latania. Spotkałem projekcję mojego taty, rozmawialiśmy o uświadomieniu.
Byłem z psem i grupką ludzi niedaleko mojego starego mieszkania. Ten mój pies.. kosił trawnik. Kręcił się i kosił trawę. Przeszkadzali mu jednak ludzie dlatego się przesuwali. I tak kilka razy. Obróciłem się. Był wieczór i szalały małe huragany. Próbowałem wyrzucić z rąk taki jeden, ale nie udało się. Wybiegłem na ulicę i rzuciłem się na wiatr, który mnie poniósł. Leciałem, dość szybko jak dla mnie. Kierowałem się na wysoki blok i chciałem odbić ale nie zdążyłem i spadłem. Wpadłem w rozmowę z kumplem.
Już długo spałem i byłem zbyt wyspany, więc pomyślałem że ustawię budzik na jakieś 20 min, zasną i obudzi mnie w N-REM. Coś jednak nie wyszło.. W każdym razie po jakimś czasie udał mi się WILD albo WILD we śnie. DEILD'ów czy to we śnie czy na jawie, było ok. 5. Pierwszego LD nie pamiętam. Ale lądowałem w obcych miejscach, lub mocno zmienionych. Ale wszystko co udało mi się zrobić to latanie i trochę rozkmin. Po jednym DEILD'zie przypomniałem sobie, żeby nie otwierać oczu. Akomodowałem się do ciemności, po czasie zaczęło działać a później niechcący otworzyłem oczy do końca. Byłem na swoim podwórku, ale był na nim tylko niski kościół w trakcie budowy. W jednej z następnym pobudek, pomyślałem że mógłbym nawet teraz spaść i i tak bym wrócił do snu. No i spadłem, i doczłapała się do mnie agresywna projekcja brata na którą starałem nie zwracać uwagi ale chyba mnie łaskotała i ciężko było wytrzymać...Jak już wróciłem to pomyślałem sobie że już wtedy to był sen, więc...parę sekund po tym mogłem już to sprawdzić, zrobiłem test z podnoszeniem ręki, pozytywny. Byłem w jakimś pokoju z wielkim starym telewizorem, wywaliłem go. Wyszedłem na balkon, byłem na wysokim piętrze. Na dole jakiś dziadek śmiesznie skakał z jednego miejsca do drugiego co mnie rozbawiło. W trakcie następnego lotu udało mi się stworzyć na sobie sayiańską aurę :3 W trakcie którejś pobudki słyszałem budzik telefonu z drzemki jednak podejrzewam, że to głos z zewnątrz, no albo któreś z tych DEILD'ów były na jawie. Od teraz będę starał się robić ten test z ręką.
<<=========================================>>
let's worship cats





