07-07-2014, 10:08
<<================== 7 Lipca ==================>>
Chciałem obudzić się w N-REM. Z racji że budząc się po 3h snu budziłem się w REM, ustawiłem budzik na 3,5h. W poprzedni dzień spałem do późna, obyło się jednak bez aż tak długiego zasypiania, coś koło 30 min. (zimny prysznic przed pójściem spać działa mega relaksująco w tą porę :3 ). Obudziłem się.. bezpośrednio po śnie. Patrząc pobieżnie na godzinę pomyślałem, że obudziłem się pół godziny wcześniej. Próbowałem WILD'a. Byłem za bardzo rozbudzony, pół godziny straty czasu, i kolejne pół godziny na próby normalnego zaśnięcia. Spojrzałem jeszcze raz na godzinę, i skapłem się że obudziłem się nie po drugiej a pierwszej fazie REM. Z racji dość dobrej pamięci snów i obudzenia się wyspanym oceniam głębokość tej fazy bliżej głębokości którejś z ostatnich w "normalnym" śnie. Może to połączenie obniżonej potrzeby regeneracji i w miarę szybkiego zaśnięcia spowodowanego relaksem (naprawdę zimny prysznic przed zaśnięciem czyni cuda
. Bardzo często mam taką sytuację, wtedy zasypiam długo, śpię płycej i budzę się wyspany no ale po pierwszej REM mi się tak nie zdarzyło.Ok.. tyle z tych dyrdymałów, a teraz jedyny sen z tej nocy

Rozmawiałem z tatą na podwórku. Miał do mnie zażalenia że nic nie robię a chodziło o jakąś grę, i stawianie bloków chodnika. Główne zażalenie opierało się o to że chodnik, który postawiłem jest prymitywny, zwykły kwadratowy blok na którym widać linię do skręcania, miało to służyć chyba do wyjazdu auta. Ta droga składała się z paru takich bloków. Tata sądził, że mogłem to zrobić lepiej z małych bloków, które mogły ukazać więcej szczegółów..
Udało mi się zmienić temat rozmowy na coś spokojniejszego. Rozmawialiśmy o niezbędnikach (dwumiesięcznik ukazujący się od dawna, "niezbędne" programy i kilka gier w każdym numerze. Ważny element w moim życiu : D), tata miał w niezbędnikach kilka pełnych wersji, normalnie wartych dużo więcej, gier. Co parę numerów dostawał uaktualnienie na płycie. Ostatnią grą o której rozmawialiśmy i która mnie urzekła była gra pt. "DreamWalker" (jeden z moich nicków). Na minaturce było pokazane rozpikselowane antyczne pomieszczenie z jasnej cegły.
Najlepszy wątek w tym śnie. Przeniosłem się do tej gry. Akcja gry polegała na uciekaniu trzeba bohaterami z jednej drużyny, przed kimś. Nie wiem ile osób liczył wróg. To co charakteryzowało tą grę (sądząc po krótkiej akcji jaką miałem przyjemność doświadczyć) był genialny scenariusz. Takie rzeczy jak kraty zamykające się milisekundy zanim zdążyliśmy nie przejść, czyniły tą grę ekstremalnie emocjonującą. Ponadto bohaterowie mieli specjalne zdolności. Jedna z nich, mogła "rozlewać" pustką, w którą miał spaść wrogi bohater. Niestety wróg był na tyle blisko, że te sztuczki na nic się zdawały. Pozostawało uciekać, uciekać ile sił w nogach. Pod koniec snu, kiedy wybiegliśmy na powierzchnię, czekaliśmy na wroga. Wydawało mi się że "mignął" przed wyjściem, jednak miał dopiero nadejść. Obudziłem się.
<<=========================================>>
let's worship cats





